Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Technologia > Zderzenie światów nauki i wiary. Ekspert o tym, czy można obliczyć szansę na istnienie Boga
Janusz Schwertner
Janusz Schwertner 14.05.2026 14:28

Zderzenie światów nauki i wiary. Ekspert o tym, czy można obliczyć szansę na istnienie Boga

Zderzenie światów nauki i wiary. Ekspert o tym, czy można obliczyć szansę na istnienie Boga
Wiara i nauka Fot. Canva

Współczesna nauka, uzbrojona w potężne teleskopy i skomplikowane równania mechaniki kwantowej, coraz śmielej zagląda w zakamarki wszechświata, o których nie śniło się starożytnym filozofom. Jednak w miarę postępu technicznego, zderzenie twardych dowodów z terytorium teologii staje się coraz gwałtowniejsze. Czy za pomocą termodynamiki można udowodnić istnienie Stwórcy? A może próba obliczenia prawdopodobieństwa wiary jest największym błędem logicznym, jaki może popełnić współczesny intelektualista? Na te pytania odpowiada w “Prześwietleniu” fizyk dr Tomasz Rożek.

Konsensus zamiast domysłów

Zrozumienie natury początków kosmosu opiera się dziś na tysiącach eksperymentów badawczych i skrupulatnej analizie danych płynących z najdalszych zakątków materii. Obowiązująca teoria Wielkiego Wybuchu nie jest kwestią "wiary" w naukowe proroctwa, lecz efektem mozolnego składania faktów w spójną historię. Od badania promieniowania reliktowego po analizę procesów nukleosyntezy w sercach galaktyk – nauka szuka rozwiązań tam, gdzie liczby dają twarde oparcie.

– Proponuję hipotezę Wielkiego Wybuchu sprzed niemal 14 miliardów lat, ponieważ dzięki temu jestem w stanie wytłumaczyć otaczającą nas rzeczywistość. Na tym właśnie polega konsensus naukowy – wyjaśnia dr Tomasz Rożek w serwisie Goniec.pl.

Fizyk podkreśla, że w świecie nauki nie głosuje się w ankietach popularności; tutaj liczy się mierzalność i powtarzalność.

Granice ludzkiego poznania

Prawdziwa rzetelność naukowa paradoksalnie nie objawia się w roszczeniu do wszechwiedzy, lecz w pokorze wobec nieznanego. W dobie kultury instant, gdzie od ekspertów goszczących w porannych programach oczekuje się natychmiastowych i ostatecznych odpowiedzi na każde pytanie, przyznanie się do niewiedzy bywa odbierane jako słabość. Tymczasem dla badacza jest to wyraz najwyższego profesjonalizmu.

– Nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że czegoś nie wiem – deklaruje rozmówca Gońca. – Tak samo, jak idąc do lekarza z bólem oka czy dusznością w klatce piersiowej, na którymś etapie muszę mu zaufać, tak i w nauce musimy uznać granice naszych narzędzi. Eksperyment ma swoją metę, a po jej przekroczeniu badacz ma pełne prawo otoczyć dany obszar murem milczenia.

Pułapka "chłopskiego rozumu"

Największym błędem w debacie publicznej jest próba stosowania aparatu matematycznego do opisu przeżyć duchowych. Żonglowanie terminami takimi jak "prawdopodobieństwo" w kontekście metafizycznym prowadzi do powstania pojęciowego chaosu, który rujnuje sens zarówno nauki, jak i religii. Wiara i fizyka - jak mówi Gońcowi specjalista - to odrębne systemy opisu świata, których nie należy ze sobą mieszać.

– Pytanie o obliczenie prawdopodobieństwa istnienia Pana Boga to pomieszanie dwóch różnych światów. Prawdopodobieństwo to nauka ścisła, a "chłopski rozum" bywa w niej bardzo złym doradcą – zauważa dziennikarz naukowy. – Biblia, wiara i religia to obszary, w których nie wykorzystujemy narzędzi świata ścisłego, takich jak dowód czy pomiar. Tam służą nam inne narzędzia do poznawania rzeczywistości.

Między szkiełkiem a okiem

Czy bycie naukowcem wyklucza duchowość? Tomasz Rożek przekonuje, że te dwie sfery mogą współistnieć, o ile nie będziemy traktować tekstów religijnych jako podręczników akademickich. Próba "matematycznego" obalenia Boga jest tak samo nielogiczna, jak próba udowodnienia młodego wieku Ziemi za pomocą dosłownej interpretacji Księgi Rodzaju.

– Jestem osobą wierzącą, ale tak jak nie uważam, że Biblia jest podręcznikiem do nauk ścisłych, tak samo nie sądzę, że jedyne, co istnieje w naszej rzeczywistości, to rzeczy, które mogę dotknąć, zmierzyć bądź zbadać – tłumaczy fizyk w “Prześwietleniu”. – Znam bardzo mądre osoby, które twierdzą, że dowody matematyczne wskazują na niskie prawdopodobieństwo istnienia Boga. Odpowiadam im wtedy: właśnie użyliście tego samego, błędnego argumentu, co osoba wierząca, że świat powstał w sześć dni.

Ostatecznie, próba zmierzenia sacrum za pomocą mikroskopu zawsze skończy się niepowodzeniem. Równania termodynamiki, choć doskonale opisują ruch cząsteczek, milkną w obliczu pytań o istotę miłości czy sens istnienia. Szacunek dla obu tych dziedzin wymaga uznania, że choć patrzą na ten sam świat, używają zupełnie innych soczewek.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji