Ekstremalna fala upałów nad Polską. Prognozy zapowiadają rekordowe ciepło
Polskę czeka wyjątkowa zmiana pogody, która może przynieść temperatury niespotykane od dziesięcioleci. Z najnowszych analiz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że nad kraj nadciąga ekstremalny upał. Najbliższe dni pokażą, czy padną dotychczasowe rekordy ciepła.
Gwałtowny wzrost temperatur w drugiej połowie tygodnia
Pogoda w Polsce zmieni się gwałtownie już od czwartku, 25 czerwca. Jak prognozuje IMGW, nad nasz kraj zacznie napływać gorące powietrze znad południowo-zachodniej Europy. W ślad za nim rozbuduje się wyż, który przyniesie bezchmurne niebo i mocne słońce. To właśnie ono szybko podbije temperaturę.
Już w piątek na zachodzie i południowym zachodzie kraju termometry pokażą około 32°C. Synoptycy zwracają uwagę, że nadchodzące gorąco będzie znacznie silniejsze niż podczas minionego weekendu, kiedy najcieplej było w Słubicach, gdzie zanotowano 33,8°C.
Kulminacja na zachodzie kraju w weekend
Szczyt upałów ma przypaść na przełom tego i przyszłego tygodnia. Według synoptyków IMGW najgoręcej będzie w weekend, mniej więcej między 27 a 29 czerwca. Z najnowszej prognozy modelu ECMWF, udostępnionej przez IMGW, wynika, że kulminacja nastąpi w niedzielę 28 i poniedziałek 29 czerwca.
W niedzielę na zachodzie kraju, zwłaszcza na Ziemi Lubuskiej, temperatura może sięgnąć rzadko notowanych 40°C, a miejscami nawet 41°C. W poniedziałek upał rozleje się już na niemal całą Polskę. Około 40°C będzie nie tylko na zachodzie, ale i w centrum kraju, a w pozostałych regionach, poza samymi krańcami, termometry pokażą od 37 do 39°C.
Tak wysokie wartości sprawią, że pod względem upału Polska zbliży się do tego, co panuje w najgorętszych rejonach Sahary.

Rekordy ciepła poważnie zagrożone
Prognozowane wartości oznaczają realną szansę na pobicie dotychczasowych rekordów. Najbardziej zagrożony jest krajowy rekord ciepła dla czerwca, który wynosi 38,3°C i był notowany w Cebrze koło Głogowa (w 2019 roku) oraz wyrównany w Słubicach. Co więcej, prognozy zbliżają się do absolutnego rekordu w historii polskich pomiarów. Wynosi on 40,2°C i został zarejestrowany ponad sto lat temu, 29 lipca 1921 roku w Prószkowie koło Opola.
Meteorolodzy przypominają jednak, że tak odległe prognozy mogą się jeszcze zmienić. Pod koniec weekendu przez kraj przejdzie front atmosferyczny, który miejscami przyniesie gwałtowne burze, intensywne opady i porywisty wiatr. To będzie jednak tylko chwilowe wytchnienie, bo gorące powietrze utrzyma się na początku przyszłego tygodnia, a wyraźniejsze ochłodzenie ma nadejść od północy i zachodu około 2 lipca.
Zagrożenie dla zdrowia
Bez względu na to, czy rekordy padną, tak silny upał stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia, zwłaszcza dzieci, seniorów oraz osób z chorobami przewlekłymi i układu krążenia. W miastach sytuację dodatkowo pogarsza miejska wyspa ciepła, przez co noce bywają niemal równie męczące jak dni.
W takie dni warto ograniczyć wychodzenie z domu w godzinach największego słońca, mniej więcej między 11:00 a 17:00, i pić dużo wody, nawet bez uczucia pragnienia, unikając przy tym alkoholu. Mieszkania najlepiej wietrzyć nocą i wcześnie rano, a w dzień zasłaniać okna. Przy wyjściu przydadzą się przewiewna odzież, nakrycie głowy i krem z filtrem. Pamiętajmy też o najbardziej narażonych. Dobrze sprawdzić, jak gorąco znoszą starsi sąsiedzi czy samotni bliscy, i nigdy nie zostawiać dzieci ani zwierząt w zaparkowanym samochodzie.