Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Motoryzacja > Wypadek Beaty Szydło. Funkcjonariusz BOR w sądzie przyznał się do kłamstw
Piotr Szczurowski
Piotr Szczurowski 27.04.2022 11:15

Wypadek Beaty Szydło. Funkcjonariusz BOR w sądzie przyznał się do kłamstw

Wypadek Beaty Szydło. Funkcjonariusz BOR w sądzie przyznał się do kłamstw
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

We wtorek, 26 kwietnia, przed sądem okręgowym w Krakowie odbyła się kolejna rozprawa dotycząca wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło, do którego doszło w 2017 roku w Oświęcimiu.

Podczas rozprawy został przesłuchany Piotr Piątek, jeden z byłych funkcjonariuszy BOR, którzy ponad pięć lat temu towarzyszyli Beacie Szydło w głośnym wypadku. Potwierdził on, że w trakcie przejazdu nie użyto sygnałów dźwiękowych: „Tak jak już wcześniej, w grudniu powiedziałem, tak teraz będę podtrzymywał to, że podczas tego przejazdu sygnały świetlne były włączone, ale sygnałów dźwiękowych włączonych nie mieliśmy” - zapowiedział Piotr Piątek (zgodził się na podawanie nazwiska - PAP) w rozmowie z dziennikarzami przed rozpoczęciem rozprawy. Na temat dzisiejszych zeznań niestety nie mógł nic zdradzić z uwagi na to, że były one rejestrowane w kancelarii tajnej.

Obrońca oskarżonego w tej sprawie wniosek o przesłuchanie Piątka złożył po grudniowej publikacji „Gazety Wyborczej”, w którym pojawiły się informacje, że funkcjonariusze b. Biura Ochrony Rządu, którzy w 2017 r. brali udział w wypadku auta, którym jechała Szydło, składali fałszywe zeznania w śledztwie dotyczącym okoliczności zdarzenia. W rozmowie z „Wyborczą” przyznał to Piątek - jeden z oficerów, b. funkcjonariusz BOR.

Prok. Babiński - pytany we wtorek o to, czy w kontekście treści złożonych przed sądem zeznań, koncepcja prokuratury, co do przebiegu zdarzenia sprzed ponad pięciu lat uległa zmianie odpowiedział wprost: „nie, w najmniejszym stopniu". „Te zeznania nie wnoszą nic do sprawy. W zakresie ustalenia stanu faktycznego, dotyczącego ustalenia odpowiedzialności oskarżonego, nie wnoszą do niej dokładnie nic” - ocenił.

Wyjaśnił, że „przedmiotem oceny sądu był sposób zachowania kierowcy Seicento, który został ustalony na podstawie określonego materiału dowodowego". „Ten materiał to zeznania świadków, protokoły oględzin, w końcu opinie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że treść zeznań w najmniejszym stopniu nie zmienia ustaleń dotyczących odpowiedzialności i sposobu zachowania kierowcy seicento 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu” - wyjaśnił prokurator okręgowy.

Jego zdaniem kwestia użycia sygnałów dźwiękowych i świetlnych nie ma tutaj znaczenia. Sąd rozpatrywał jedynie winę kierowcy Seicento i to jego zachowanie poddawane było ocenie. Ponieważ rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności, jej przebiegu komentować nie chcieli pełnomocnik byłego funkcjonariusza, adw. Ryszard Kalisz i sam Piotr Piątek, a także oskarżony w sprawie kierowca Sebastian Kościelnik i jego obrońca, adw. Władysław Pociej. Czy nowe zeznania mają znaczenie?

Obrońca oskarżonego w tej sprawie przed rozprawą mówił, że liczy na to, iż zeznania Piątka „będą miały niezwykle istotne znaczenie dla tego procesu, i być może będą ona stanowić początek jakiegoś istotnego przełomu w sprawie". Adw. Władysław Pociej podkreślił, że w jego przekonaniu „pełną winę za to zdarzenie ponosi funkcjonariusz BOR, a nie Sebastian Kościelnik". „W tym wszystkim liczy się prawa - jeżeli (były) funkcjonariusz potwierdzi dzisiaj (przed sądem) to, co zaprezentował w mediach, będzie to dla mnie niezwykle istotne” - wskazał.

Przypomnijmy, że w opisywanym przez „Wyborczą” wątku ewentualnych fałszywych zeznań w śledztwie, chodziło o użycie sygnały dźwiękowych w rządowej kolumnie. Funkcjonariusze BOR zeznali, że były one włączone w czasie, gdy doszło do wypadku. Kościelnik - kierowca seicento, w które uderzyła limuzyna Beaty Szydło, twierdził jednak, że sygnałów nie było. Podobne zeznania złożyli inni świadkowie zdarzenia. Piątek przyznał w grudniowej rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że sygnały dźwiękowe były wyłączone.

Młody kierowca Seicento został uznany przez oświęcimski sąd w 2020 r. winnym nieumyślnego spowodowania wypadku. Sąd uznał także, że za współwinny za wypadek jest również kierowca BOR. Z taką decyzją sądu nie zgodziła się ani prokuratura, ani obrona kierowcy Seicento. W marcu ubiegłego roku ruszył proces odwoławczy w tej sprawie, który toczy się obecnie przed sądem okręgowym.

Przypomnijmy, że do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że trzy rządowe samochody, w tym pojazd wiozący Beatę Szydło (jej pojazd był w środku) wymijały fiata seicento. Jego kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto, którym jechała ówczesna szefowa rządu, a które w konsekwencji uderzyło w drzewo. Poszkodowana została premier oraz funkcjonariusz BOR. Prokuratura oskarżyła kierowcę fiata o nieumyślne spowodowanie wypadku.

Pod koniec ub.r. nowosądecka prokuratura poinformowała, że ponownie przeprowadzi śledztwo w związku z uszkodzeniem płyt DVD, które stanowiły dowody w sprawie wypadku. Na zniszczonych nośnikach znajdował się m.in. zapis przejazdu rządowej kolumny. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Źródło: motoryzacja.interia.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: Motoryzacja
Wybór Redakcji
Dach
Do 31 stycznia i ani dnia dłużej. Polacy muszą to zgłosić albo narażą się na grzywnę
Jarosław Kaczyński
Kaczyński przesłuchany przez prokuraturę. Syn Andrzeja Leppera stanowczo zareagował
pościg za samochodem marki Audi
Sześć osób, w tym policjanci, trafili do szpitala. Tragiczny finał nocnego pościgu
Proces ws. tragedii na A1 nabiera tempa. Oskarżony stawia pod znakiem zapytania ustalenia śledczych
Proces ws. tragedii na A1. Sebastian M. podważa kluczowe dowody
Posiedzenie ledwo się zaczęło, a już awantura. „Jesteście hienami”. W Sejmie zawrzało
Burzliwy początek posiedzenia Sejmu. Doszło do ostrej wymiany zdań
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić