Afera w Kartuzach. Poseł PiS nie został wpuszczony na scenę, burmistrz reaguje
Podczas Truskawkobrania na Złotej Górze doszło do przepychanki posła PiS z ochroną, która nie wpuściła go na scenę. Parlamentarzysta złożył zawiadomienie do prokuratury, twierdząc, że uniemożliwiono mu wykonywanie mandatu i naruszono jego nietykalność. Organizatorzy przedstawiają zupełnie inną wersję i zaprzeczają, by ktokolwiek odniósł obrażenia.
Ochrona nie wpuściła posła na scenę
Do zdarzenia doszło podczas Truskawkobrania, otwartej imprezy plenerowej organizowanej od 48 lat przez gminę Kartuzy. Poseł Michał Kowalski chciał wejść na scenę razem z zaproszonymi gośćmi i przywitać uczestników, ale ochrona mu na to nie pozwoliła. Na schodach sceny doszło do przepychanki między posłem a pracownikiem ochrony. Zdarzenie zarejestrowano na nagraniu, które trafiło do mediów, choć pokazuje ono jedynie końcówkę zajścia.
Poseł: naruszono moją nietykalność
Parlamentarzysta w obszernym oświadczeniu, które opublikował „Express Kaszubski", przedstawił swoją wersję i uznał działania organizatorów za bezprawne ograniczenie mandatu.
„Chciałem wspólnie z innymi zaproszonymi gośćmi wejść na scenę i przywitać się z mieszkańcami oraz uczestnikami Truskawkobrania. (...) Było to wydarzenie otwarte, zorganizowane ze środków publicznych. Miałem pełne prawo w nim uczestniczyć i wykonywać obowiązki posła. Tymczasem ograniczono, a w praktyce wręcz uniemożliwiono mi wykonywanie mandatu. W pewnym momencie doszło również do naruszenia mojej nietykalności cielesnej" – Poseł zaznaczył przy tym, że dysponuje dokumentacją fotograficzną całego zdarzenia.
Podkreślił też, że to pierwszy taki przypadek w jego wieloletniej działalności publicznej.
Poseł zadeklarował gotowość do ugody, ale postawił warunek.
„Jestem otwarty na polubowne zakończenie tej sprawy. Jeżeli pan burmistrz uzna, że doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca i będzie gotów mnie przeprosić. (...) Jestem gotów wycofać złożone zawiadomienie. Nie szukam konfliktu" – powiedział.
Burmistrz: nie było zaproszenia, poseł był natarczywy
Burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński w rozmowie z „Faktem" odrzucił zarzuty. Podkreślił, że na scenę mogli wejść wyłącznie przedstawiciele organizatorów, czyli burmistrz, starosta i przedstawiciel sejmiku województwa.
„To nie jest tak, że zabroniłem panu posłowi zabrać głos. Pan poseł nie otrzymał od nas zaproszenia na Truskawkobranie i to jest kwestia zasadnicza. Po drugie, jest to impreza kulturalna organizowana przez gminę Kartuzy od 48 lat. Na scenie nigdy nie występowały osoby polityczne, szczególnie takie, które nie mają żadnego związku z organizacją wydarzenia" – powiedział w rozmowie z „Faktem".
Według burmistrza poseł miał nalegać na wystąpienie.
„Pan poseł podkreślał, że jest parlamentarzystą i chciałby wystąpić. Odpowiedziałem, że nie przewidujemy żadnego dodatkowego przemówienia (...). Był bardzo natarczywy i zapowiadał, że i tak się tam dostanie" – relacjonował.
Zbliżające się wybory skomentował dosadnie:
„Przed wyborami wszyscy nagle stają się aktywni i chcieliby pojawiać się na scenie. (...) Pewna kultura powinna obowiązywać każdego, także posła".
Urząd zaprzecza obrażeniom, sprawa trafiła do prokuratury
Odmienną od posła wersję przedstawił też Urząd Miejski w Kartuzach w obszernym wyjaśnieniu, które przytoczył „Express Kaszubski". Gmina podkreśliła, że scena była strefą o ograniczonym dostępie, zabezpieczoną przez profesjonalną ochronę, a poseł nie znajdował się w gronie osób uprawnionych do wejścia.
„Pomimo tego podjął próbę siłowego wejścia do strefy przed sceną oraz na scenę. W związku z tym pracownicy ochrony (...) uniemożliwili mu wejście do strefy zastrzeżonej" – przekazał urząd.
Co istotne, urząd wprost zaprzeczył wersji posła o naruszeniu nietykalności, informując, że „zdarzenie zakończyło się bez naruszenia bezpieczeństwa uczestników oraz bez jakichkolwiek obrażeń osób biorących udział w zajściu".
Skierowanie sprawy do organów ścigania zamknęło na razie drogę do porozumienia.
„Ponieważ pan poseł złożył zawiadomienie na policję, a prokuratura bada już tę sprawę, nie widzę obecnie przestrzeni do rozmowy" – stwierdził burmistrz.
Gmina zadeklarowała współpracę z policją i prokuraturą oraz przekazanie nagrań z monitoringu. W swoim stanowisku zwróciła też uwagę na szerszy problem, jakim jest, w jej ocenie, wykorzystywanie lokalnych uroczystości do celów politycznych.
„Organizatorzy wydarzeń publicznych coraz częściej spotykają się z próbami wykorzystywania lokalnych uroczystości do celów niezwiązanych z ich charakterem, w tym do spontanicznych wystąpień o charakterze politycznym" – napisała gmina.