USA i Iran wstrzymują ogień w ostatniej chwili. To działo się w nocy [PODSUMOWANIE]
Świat wstrzymał oddech, gdy nad Zatoką Perską zawisło realne widmo totalnej destrukcji kluczowej infrastruktury cywilnej i militarnej na Bliskim Wschodzie. Zamiast zapowiadanej przez Waszyngton anihilacji, w ostatnich momentach przed wyznaczonym terminem nastąpił dyplomatyczny zwrot akcji. Noc pełna skrajnych napięć zakończyła się deklaracją, która odwróciła kurs amerykańskich bombowców i wywołała błyskawiczne reakcje na globalnych rynkach finansowych.
- Zaledwie na kilkadziesiąt minut przed terminem zmasowanego ataku, Stany Zjednoczone i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni
- Kluczową rolę w zatrzymaniu eskalacji odegrała bezpośrednia mediacja władz Pakistanu
- Porozumienie opiera się na 10-punktowej propozycji Teheranu, wymagającej w pierwszej kolejności otwarcia Cieśniny Ormuz
Ultimatum i groźba destrukcji
Sytuacja w regionie osiągnęła punkt krytyczny wieczorem 7 kwietnia. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wyznaczył ostateczny termin uderzenia na godzinę 20:00 czasu wschodniego, stawiając twarde żądania odblokowania ruchu w Cieśninie Ormuz, będącej absolutnie kluczowym szlakiem naftowym. Administracja amerykańska planowała zniszczenie większości irańskiej infrastruktury krytycznej, w tym mostów, elektrowni oraz instalacji energetycznych, a amerykańskie lotnictwo strategiczne zostało już postawione w stan pełnej gotowości.
W komunikatach publikowanych bezpośrednio w mediach społecznościowych, Donald Trump maksymalnie eskalował presję psychologiczną. Ostrzegał publicznie, że bardzo niewiele celów na terytorium przeciwnika pozostaje poza zasięgiem amerykańskich sił zbrojnych. W jednym z najmocniejszych wpisów prezydent USA wprost zarysował apokaliptyczny scenariusz na nadchodzące godziny:
Władze państwowe oraz obywatele Iranu do ostatnich chwil przygotowywali się na uderzenie, organizując między innymi apele o tworzenie łańcuchów ludzkich wokół najważniejszych elektrowni. Widmo wojny było tym bardziej realne, że w godzinach poprzedzających zawieszenie broni lotnictwo USA zdążyło już zbombardować infrastrukturę wojskową na strategicznej wyspie Chark, służącej do eksportu surowców energetycznych.
Mediacja Pakistanu i 10-punktowy plan
Do ostatecznego przełomu doszło w ostatnich minutach przed upływem amerykańskiego deadline'u, wyłącznie dzięki intensywnym zabiegom dyplomatycznym ze wschodu. Premier Pakistanu Shehbaz Sharif oraz szef pakistańskiego sztabu generalnego, generał Asim Munir, podjęli błyskawiczne rozmowy z administracją w Waszyngtonie. Zdołali oni przekonać decydentów do wstrzymania operacji militarnej, argumentując to koniecznością stworzenia bezpiecznej przestrzeni dla kanałów dyplomatycznych.
Zarzewiem tego kompromisu stała się złożona w ostatniej chwili 10-punktowa propozycja porozumienia autorstwa władz irańskich, którą Stany Zjednoczone oficjalnie uznały za podstawę do dalszych negocjacji. Zgodnie z oficjalnymi komunikatami państwowymi, ten wciąż dyskutowany dokument zakłada między innymi:
- opracowanie ścisłego protokołu bezpiecznego przejścia i żeglugi przez Cieśninę Ormuz,
- pełne i natychmiastowe zniesienie amerykańskich sankcji gospodarczych,
- wypłacenie Teheranowi pełnych rekompensat finansowych za straty infrastrukturalne,
- całkowite zakończenie konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz wycofanie wojsk USA z regionu.
Decyzja o wstrzymaniu ognia została formalnie zaaprobowana przez obie strony, a Donald Trump oficjalnie określił ten krok obustronnym zawieszeniem broni, stawiając za warunek całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie strategicznej cieśniny. Ustalenia te przypieczętował w imieniu irańskiej Rady Najwyższej Bezpieczeństwa Narodowego minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Araghchi, wydając odpowiednie oświadczenie o wstrzymaniu działań obronnych:
- Przez okres dwóch tygodni bezpieczny przepływ przez Cieśninę Ormuz będzie możliwy w koordynacji z Siłami Zbrojnymi Iranu oraz z uwzględnieniem ograniczeń technicznych.
Reakcje rynków i kruche perspektywy
Wiadomość o odwołaniu bombardowań natychmiastowo uspokoiła wstrząsaną od tygodni globalną gospodarkę. Panika inwestorów ustąpiła miejsca optymizmowi, co przełożyło się na to, że ceny ropy naftowej w ciągu kilkunastu minut zanurkowały o kilkanaście procent, stabilizując się poniżej 100 dolarów za baryłkę. Giełdy w Azji, w tym tokijski indeks Nikkei 225 oraz południowokoreański Kospi, odpowiedziały na doniesienia gigantycznymi, ponad pięcioprocentowymi wzrostami wartości akcji.
Złagodzenie napięć spotkało się z natychmiastowym i szerokim odzewem polityczno-społecznym. W Teheranie oraz innych irańskich miastach ludzie wyszli na ulice w aktach spontanicznego świętowania, publicznie dziękując państwu pakistańskiemu za ocalenie ich domów. Porozumienie poparła Arabia Saudyjska oraz premier Izraela Benjamin Netanjahu, który zaznaczył jednak wyraźnie, że pakt z Teheranem w żadnym stopniu nie wstrzymuje izraelskich operacji wymierzonych w organizację Hezbollah na terytorium Libanu.
Utrzymanie pokoju to wciąż scenariusz mocno niepewny, ponieważ obecne wstrzymanie ognia pozostaje umową skrajnie warunkową i ograniczoną czasowo do dwóch tygodni. W piątek 10 kwietnia w pakistańskim Islamabadzie delegacje obu państw zasiądą do rozmów o pełnym rozwiązaniu, jednak ich rozbieżności pozostają ogromne, gdyż Iran domaga się trwałego wycofania Amerykanów, a Waszyngton skupia się na wolności żeglugi. Były amerykański negocjator na Bliskim Wschodzie, Aaron David Miller, celnie zdiagnozował jednak historyczną wagę tego rozejmu dla układu sił politycznych:
- Jeśli to dwutygodniowe zawieszenie broni utrzyma się wraz z poważnymi rozmowami, jedno jest pewne. Zmiana reżimu odpada, bardziej w grę wchodzi jego legitymizacja.
Źródło: Goniec.pl