Tragedia na UW, pojawiły się nowe fakty. Mieszko R. może usłyszeć dodatkowe zarzuty
Tragedia, do której doszło 7 maja na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, wstrząsnęła całą Polską. 22-letni student prawa niespodziewanie zaatakował siekierą jedną z pracownic administracji uczelni. Kobieta zginęła na miejscu osieracając trójkę dzieci. Tymczasem właśnie pojawiły się nowe fakty w sprawie. Mieszko R. może usłyszeć dodatkowe zarzuty.
Koszmar na Uniwersytecie Warszawskim
Do brutalnego ataku na Uniwersytecie Warszawskim doszło w środę, 7 maja około godziny 18:40. 22-latek zaatakował portierkę w jednym z budynków, a następnie interweniującego strażnika. Kobieta zmarła na miejscu, miała rozległe obrażenia głowy. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala.
W czwartek, 8 maja, Mieszko R. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Śródmieście Północ, gdzie usłyszał trzy zarzuty.
22-latek może spędzić resztę życia w więzieniu
Śledczy przedstawili Mieszowi R. zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Za pierwszy zarzut grozi od 15 lat więzienia do dożywocia, za drugi - taka sama kara, za trzeci - kara grzywny, ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia. Według prokuratury podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, jednak odmówił odpowiedzi na pytania.
ZOBACZ: Graz: Strzelanina w szkole, jest wiele ofiar śmiertelnych
Obrońca 22-latka zaprzeczył jednak tym doniesieniom. "Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją - ktoś przyznał się do winy, co nie miało miejsca. Jest to sytuacja nie tylko zaskakująca, ale zupełnie bulwersująca. Szczerze powiem, że ciężko mi to nawet skomentować" - ocenił w rozmowie z PAP mecenas Maciej Zaborowski.
Kwestia winy jest jedną z podstawowych kwestii ustalanych w postępowaniu karnym. Jest to kwestia zero-jedynkowa. Albo ktoś się w protokole przyznaje albo nie przyznaje - dodał.
Miesiąc po tragicznej zbrodni pojawiły się nowe informacje. Prokuratura rozważa postawienie mężczyźnie dodatkowych zarzutów.
Mieszko R. może usłyszeć nowe zarzuty
Zachowanie Mieszka R. po zatrzymaniu wzbudziło wątpliwości co do jego poczytalności. Według relacji świadków sprawca patrzył w jeden punkt, nie uciekał i nie okazywał emocji. Przedstawiciele warszawskiej prokuratury poinformowali, że złożone przez podejrzanego wyjaśnienia były niespójne i nielogiczne, co wskazuje na konieczność uzyskania opinii sądowo-psychiatrycznej.
Kwestię poczytalności 22-latka poruszył m.in. “Fakt” w rozmowie z Jerzym Pobochem, który od lat 70. jest biegłym sądowym z psychiatrii. “Najprawdopodobniej bezpośrednim impulsem do ataku było tylko to, że kobieta nie chciała go wpuścić do środka, bo już zamykała budynek. I to wystarczyło. Nie mam wątpliwości, że w tym przypadku mamy do czynienia z ostrą psychozą” - stwierdził ekspert i dodał, że uważa, iż 22-latek zostanie uznany za niepoczytalnego i nigdy nie zasiądzie na ławie oskarżonych.
Na ten obraz składa się kilka czynników. Sprawca nie planował tej zbrodni, nie próbował się ukrywać, a wręcz przeciwnie dokonał jej na oczach wielu świadków, narażając się na natychmiastowe zatrzymanie, rzucił się na zwłoki, czego nie robią nawet najgorsi zwyrodnialcy. Jest możliwe, że do tej pory nie było w przypadku tego człowieka żadnych sygnałów świadczących o chorobie - stwierdził Pobocha.
Tymczasem według najnowszych doniesień RMF FM, śledczy planują przesłuchać dodatkowych świadków w sprawie, co może przyczynić się do postawienia 22-latkowi dodatkowych zarzutów., dlatego też jego obserwacja psychiatryczna rozpocznie się prawdopodobnie najwcześniej za miesiąc. “Nasz dziennikarz ustalił, że nie będą to zarzuty, których dotyczy najsurowsza kara, lecz mogą mieć one duże znaczenie dla całego procesu” - podaje serwis.