Podpalenie w Podzamczu. Były żołnierz WOT usłyszał dwa zarzuty
W sprawie 47-letniego żołnierza WOT, który miał oblać benzyną i podpalić kolegę swojego syna, pojawiły się nowe ustalenia. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty - grozi mu za nie od 15 lat do dożywocia.
47-letni żołnierz WOT z zarzutami
Do zdarzenia doszło 31 maja 2026 roku na jednej z posesji w Podzamczu w powiecie łęczyńskim. Według dotychczasowych ustaleń śledczych 47-letni żołnierz WOT miał oblać benzyną kolegę swojego syna, a następnie go podpalić, po czym miał także utrudniać udzielenie pomocy poszkodowanemu.
- Dzisiaj będzie ogłaszany zarzut panu, będzie przesłuchiwany i najprawdopodobniej kierowany będzie wniosek o tymczasowe aresztowanie - mówił rano „Faktowi” prok. Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Teraz pojawiły się kolejne informacje z prokuratury - mężczyzna już usłyszał zarzuty.
Ciężki stan młodego mężczyzny i kluczowa opinia biegłego w sprawie
Jak ustalono, podejrzany to Czesław R. Prokuratura oczekiwała na opinię biegłego lekarza sądowego, która miała określić charakter i rozległość obrażeń pokrzywdzonego - to właśnie ten dokument ma być kluczowy dla finalnej kwalifikacji czynu i postawienia zarzutów.
Prokurator wykonał czynności z 47-letnim mężczyzną, mieszkańcem Łęcznej. Przedstawiono mu dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu. I za ten czyn kara pozbawienia wolności w wymiarze od 15 lat do dożywocia — przekazał "Faktowi" prok. Marcin Kozak. Drugi zarzut dotyczy kierowania gróźb karalnych wobec swojego syna. A groźby dotyczy dotyczyły pozbawienia go życia - dodał.
Z informacji przekazanych „Faktowi” wynika, że poszkodowany to około 25-letni mężczyzna. Został on wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, a jego rokowania - jak przekazał prokurator - są bardzo niepomyślne. Wcześniej śledczy informowali, że obrażenia są rozległe, obejmują około 70 proc. ciała, a stan pacjenta jest ciężki i zagrażający życiu.
Komunikat WOT
Do sprawy odniosły się również Wojska Obrony Terytorialnej, które potwierdziły, że zatrzymany mężczyzna pełnił służbę w 2 Lubelskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej.
W komunikacie podkreślono jednocześnie, że zdarzenie nie miało żadnego związku z wykonywaniem obowiązków służbowych, a dowódca brygady podjął decyzję o zwolnieniu go z terytorialnej służby wojskowej.