Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > To nie koniec PL2050. Ministra nie gryzła się w język
Weronika Cibor
Weronika Cibor 30.01.2026 21:47

To nie koniec PL2050. Ministra nie gryzła się w język

To nie koniec PL2050. Ministra nie gryzła się w język
fot. KAPiF

Na chwilę przed decyzjami, które mogą na nowo zdefiniować układ sił w jednym z ugrupowań koalicji rządzącej, jedna z kluczowych postaci wychodzi z cienia. W rozmowie, która wykracza poza standardowe polityczne deklaracje, padają słowa o napięciach, ambicjach, lojalności i granicach kompromisu. To rzadki wgląd w moment, gdy polityka staje się walką o tożsamość.

  • Wewnętrzna burza i walka o jedność
  • Dwie wizje przywództwa i trudna koalicja
  • Sprawy międzynarodowe i odpowiedzialność za decyzje

Wewnętrzna burza i walka o jedność

Polska 2050 znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów swojej krótkiej historii. Przed decydującym głosowaniem nad nowym przywództwem emocje sięgają zenitu, a wewnętrzne spory coraz częściej wychodzą poza partyjne mury. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jedna z głównych postaci tego starcia, wprost mówi o kryzysie kultury debaty wewnątrz ugrupowania. Jej zdaniem ujawnianie prywatnych rozmów, personalne ataki i wulgarny język nie tylko niszczą wizerunek partii, ale podważają sens polityki opartej na odpowiedzialności i wzajemnym szacunku.

Jednocześnie stanowczo sprzeciwia się narracji o rozpadzie formacji. Podkreśla, że różnice zdań, frakcje i ostre spory są naturalnym elementem funkcjonowania każdej partii, szczególnie tej, która powstała jako ruch obywatelski, a nie klasyczna struktura partyjna. Jej zdaniem kryzys nie musi oznaczać końca – może być punktem zwrotnym, o ile zostanie dobrze przepracowany.

Wątek sondaży, które w ostatnich miesiącach nie są dla Polski 2050 łaskawe, również pojawia się w jej wypowiedziach. Pełczyńska-Nałęcz nie bagatelizuje niskiego poparcia, ale odrzuca tezę, że jest ono wyrokiem. Przypomina, że mniejsze ugrupowania koalicyjne wielokrotnie mierzyły się z podobnymi problemami, a mimo to zachowywały realny wpływ na politykę państwa. Zamiast skupiać się na liczbach, wskazuje na konkretne rozwiązania legislacyjne i programowe, które – jej zdaniem – są trwałym śladem obecności partii w rządzie.

Dwie wizje przywództwa i trudna koalicja

Rywalizacja o stery Polski 2050 to w istocie starcie dwóch podejść do przywództwa. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz prezentuje się jako zwolenniczka modelu opartego na dialogu, szukaniu kompromisów i łączeniu środowisk. Symbolicznym wyrazem tej postawy była jej propozycja współprzewodnictwa po pierwszej turze głosowania – pomysł, który miał zakończyć spór i skupić partię na przyszłych wyzwaniach. Choć inicjatywa nie znalazła akceptacji wszystkich stron, dla niej była dowodem gotowości do ustępstw w imię jedności.

W ostrych słowach reaguje natomiast na krytykę personalną, która – jak twierdzi – uderza nie tylko w nią, ale w setki aktywistów i działaczy związanych z ruchem. Jej zdaniem sprowadzanie problemów partii do pojedynczych wpadek czy kontrowersyjnych wypowiedzi jest uproszczeniem, które nie oddaje rzeczywistego obrazu pracy wykonywanej na poziomie lokalnym i rządowym.

Nie mniej istotnym tematem są relacje z głównym koalicjantem. Pełczyńska-Nałęcz otwarcie przyznaje, że kontakty z premierem Donaldem Tuskiem są ograniczone i czysto robocze. Podkreśla jednak, że nie postrzega tego jako problemu – polityka, jej zdaniem, nie polega na budowaniu osobistych sympatii, lecz na dotrzymywaniu ustaleń i realizacji wspólnych celów. W tym kontekście wraca kwestia niespełnionych obietnic koalicyjnych i znaczenia zaufania w relacjach między partnerami rządowymi.

Zapewnia też, że niezależnie od wyniku głosowania nie widzi miejsca na rozłamy czy odejścia z partii. Nawet wobec tych, z którymi różni się wizją czy stylem działania, deklaruje gotowość do współpracy. Jej zdaniem tylko spójne funkcjonowanie w ramach koalicji może zapewnić Polsce 2050 realny wpływ na kierunek zmian w kraju.

Sprawy międzynarodowe i odpowiedzialność za decyzje

W rozmowie nie zabrakło również tematów wykraczających poza partyjne spory. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jako była ambasador w Rosji, z dużą ostrożnością, ale i stanowczością wypowiada się o sytuacji międzynarodowej. Krytycznie ocenia próby upraszczania relacji z Rosją i ostrzega przed narracjami, które zacierają granicę między agresorem a ofiarą. Jej zdaniem takie podejście jest nie tylko błędem politycznym, ale i moralnym.

Odnosząc się do kontrowersyjnych inicjatyw międzynarodowych i wypowiedzi światowych przywódców, podkreśla znaczenie polskiej suwerenności i konieczność asertywnej polityki zagranicznej. Chwali ostrożność w podejmowaniu decyzji, które mogłyby uzależniać Polskę od nieformalnych układów, jednocześnie wyrażając rozczarowanie brakiem jednoznacznej obrony interesów polskich żołnierzy na arenie międzynarodowej.

Na krajowym podwórku musi zmierzyć się także z pytaniami o odpowiedzialność za programy finansowane z Krajowego Planu Odbudowy. Nie unika tematu potencjalnych nieprawidłowości, ale podkreśla skalę całego przedsięwzięcia i działania kontrolne prowadzone przez państwo. Jej narracja opiera się na przekonaniu, że transparentność i rozliczalność są jedyną drogą do odbudowy zaufania obywateli do instytucji publicznych.

Całość rozmowy rysuje obraz polityczki, która w momencie kryzysu nie ucieka od trudnych pytań. Zamiast tego próbuje połączyć obronę dorobku z wizją reform i dialogu – zarówno wewnątrz partii, jak i w szerszym kontekście krajowym oraz międzynarodowym.

To nie koniec PL2050. Ministra nie gryzła się w język
 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, fot. KAPiF
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji