Świadkowie tego zdarzenia w rozmowie z funkcjonariuszami zeznali, że osobówka zjechała z autostrady tuż przed zjazdem numer 68. Sekundy później, obserwowali jak kierowca notuje okazały lot. Jak się okazało, za kierownicą samochodu znajdował się 25-latek. Wiele wskazuje na to, że w chwili zdarzenia mógł być w stanie nietrzeźwości. Tuż po zdarzeniu został przewieziony do lokalnej placówki medycznej. Na szczęście jego obrażenia nie okazały się zbyt poważne. Postanowił skorzystać z jednego z tamtejszych wiaduktów w brawurowy sposób. Przy niebagatelnej prędkości wjechał na skarpę i z łatwością wzbił się w powietrze. Niestety, ale nie opatentował odpowiedniej techniki lądowania, przez co chwilę później jego auto z łoskotem wylądowało na dachu. Na szczęście w wyniku tego incydentu nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. Bez szwanku wyszedł z niego również kierujący chevroletem, który wydostał się z samochodu, wybijając tylną szybę. Nagranie pokazujące moment zdarzenia został zarejestrowany przez innego kierowcę, poruszającego się tamtejszą trasą. Do scen rodem z filmów akcji doszło na drodze stanowej US 131 w pobliżu rampy zjazdowej w hrabstwie Allegan w stanie Michigan. Kierowca osobowego chevroleta impala sprokurował pewien niestandardowy incydent, który zadziwił innych zmotoryzowanych. O tym, że na publicznych trasach w każdej chwili może dojść do niezrozumiałych zdarzeń, wiadomo nie od dziś. Świadkami kuriozalnej sytuacji byli kierowcy, którzy kilka dni temu podróżowali jedną z tras w amerykańskim stanie Michigan. Pewien zmotoryzowany wzbił się w powietrze, po czym z impetem wylądował na pasie zieleni. Na domiar złego, w trakcie policyjnych działań wyszło na jaw, że miał zabrane prawo jazdy, a także był już notowany za jazdę pod wpływem środków odurzających.
Chwila roztargnienia za kółkiem, a także brak skupienia mogą mieć fatalne konsekwencje. W dobitny sposób przekonał się o tym kierowca osobowej skody, który przez poważny błąd doprowadził do fatalnego wypadku. Wiadomo, że tuż przed zderzeniem nie patrzył na drogę. Jego uwagę zaabsorbował ekran multimedialny. Brak koncentracji, a także nadmierna prędkość to jedne z czołowych czynników, które są odpowiedzialne za ogromną liczbę koszmarnych zdarzeń drogowych. Wraz z rozwojem technologii, pojazdy są wyposażane w różnorakie systemy multimedialne, które skutecznie maksymalizują prawdopodobieństwo wystąpienia groźnych incydentów. Taki stan rzeczy potwierdzają oficjalne statystyki. Z jednego z raportów udostępnionych przez Generalną Dyrekcję ds. Mobilności i Transportu Komisji Europejskiej wynika, że nawet do 30 procent wypadków na terenie Unii Europejskiej przyczynia się rozproszenie uwagi kierowcy. Do niezwykle niebezpiecznego wypadku doszło w minioną sobotę 15 stycznia na jednej z ulic Lublińca (woj. śląskie). Osobowa skoda z impetem wbiła się w forda fiestę, której właścicielka zatrzymał się tuż przed przejściem dla pieszych. Chciała przepuścić osoby przechodzące przez jezdnię w miejscu do tego przeznaczonym. Niestety, ale chwilę później doszło do poważnego incydentu. W tył jej pojazdu z wielką siłą wjechał inny kierowca. Co ciekawe, miał mnóstwo czasu na odpowiednią reakcję. Mimo to nie zdołał wyhamować swojego auta, co pokazuje, że nie był zainteresowanym tym, co działo się tuż przed maską jego pojazdu. Jak się okazało, mężczyzna przez kilka sekund był zaabsorbowany obsługą systemów multimedialnych. Jak się okazało, siła uderzenia była potężna. Osobowa fiesta przemieściła się kilka metrów dalej. Kierowca skody w wyniku tego wypadku nie odniósł poważniejszych obrażeń. Zdecydowanie mniej szczęście miała kobieta kierująca fordem, która bardzo szybko została przetransportowana do najbliższej placówki medycznej. Mamy nadzieję, że już wkrótce wróci do pełni zdrowia. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Dramatyczny wzrost cen pochówku i kremacji. Podwyżki o nawet 1200 złotychŻona Budki o "niszczycielskiej sile" Polskiego Ładu. Pokazała zdjęcie z GliwicAndrzej Duda o "niepokojących sygnałach". Sugeruje utworzenie komisji ws. PegasusaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Polscy Kierowcy
Na szczęście w wyniku tej kolizji nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. Sprawca zdarzenia zignorował fakt, że przed włączeniem się do ruchu należy sprawdzić, czy dalsza jazda jest w ogóle możliwa. Nie skorzystał w pomocy lusterek i słono za to zapłacił. Poniższe nagranie jest idealnym przykładem, dlaczego warto zaglądać w lusterka. Oglądając poniższe nagranie, pamiętajmy, by niezależnie od sytuacji zawsze spoglądać w lusterka. W ten sposób zminimalizujemy ryzyko groźnych incydentów i zapewnimy bezpieczeństwo zarówno sobie, jak i naszym pasażerom. Obowiązkiem każdego kierowcy jest zachowanie należytej ostrożności, a także bycie odpowiednio skupionym. Niestety, ale spore grono zmotoryzowanych zapomina o tych ważnych elementach bezpiecznej, a także bezkolizyjnej jazdy, przez co wciąż dochodzi do kuriozalnych zdarzeń drogowych. Niestety, ale tak sytuacja pokazuje, że na publicznych drogach można spotkać ogromną liczbę kierujących, którzy bardzo często prokurują różnorakie, niebezpieczne sytuacje. Rozkojarzenie, a co za tym idzie, brak odpowiedniego skupienia to jedne z głównych czynników, które są odpowiedzialne za zdecydowaną większość groźnych incydentów drogowych. W dobitny sposób ukazuje to poniższa sytuacja. Kierowca opla popełnił prosty, aczkolwiek bolesny błąd. Gdy oba pojazdy znalazły się w odległości kilku metrów, doszło do niespodziewanej kolizji. Kierujący oplem postanowił wjechać wprost przed maskę osobowego seata. Jego właściciel nie miał żadnych szans na odpowiednią reakcję. Incydent miał miejsce kilka dni temu na terenie Krakowa, tuż przy skrzyżowaniu ulic Radzikowskiego i Murarskiej. Na materiale wideo dokładnie widać, że osobowy opel stał zaparkowany wzdłuż jezdni. Poszkodowany kierowca, który był zarazem autorem nagrania, nie mógł się spodziewać, że inny uczestnik ruchu zareaguje w tak nietypowy sposób. Finalnie doszło do potężnego zderzenia. Jego efektem były poważne uszkodzenia obu pojazdów. Wiele wskazuje na to, że były one na tyle poważne, że zostaną uznane jako szkoda całkowita.
Zachowanie niektórych zmotoryzowanych w znaczny sposób odbiega od powszechnie znanych standardów. Brawura oraz pośpiech to bardzo często prokurują różne kuriozalne sytuacje. Kierowca Subaru był tak zdeterminowany, by wyprzedzić ciężarówkę, że w tym celu postanowił wykorzystać pobocze. Kreatywność niektórych użytkowników publicznych dróg przekracza wszelkie granice. Jednak w tym konkretnym przypadku, poszła ona w złą stronę, zakrawając przy tym o głupotę.Kierowca Subaru chciał zaoszczędzić kilkanaście sekund swojego cennego czasu, dlatego zdecydował się na manewr wyprzedzania. Kilkutonowa ciężarówka opóźniała jego jazdę, dlatego chciał w szybki i skuteczny sposób znaleźć się tuż przed nią.W tym przypadku kierujący wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością, a także nieumiejętnym odczytywaniem znaków drogowych.Warto zaznaczyć, że to kuriozalne zdarzenie miało miejsce w Karolinie Północnej na drodze US-321. Na nagraniu bardzo dobrze widać, że prawy pas, którym chciał wyprzedzać kierowca Subaru. W pewnym momencie zaczął się on zwężać, co wynikało również z przydrożnych znaków drogowych.Jak się okazało, brak prawego pasa nie zniechęcił kierowcy Subaru, który postanowił dokończyć swój manewr za wszelką cenę.Cóż, finalnie dopiął swego i wyminął kilkutonowy skład, jednak praktycznie nic nie zyskał.W tym konkretnym przypadku zła ocena odległości, czy też możliwości swojego auta, mogły doprowadzić do tragedii.Przykład czystej głupoty, czy roztargnienie?Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Kaczyński jedzie upamiętnić zmarłą matkę. Media: Wizytę pokaże TVPOchłodzenie relacji Nowogrodzkiej z Pałacem Prezydenckim. Poseł ujawniaEwa Krawczyk zakończy konflikt z Krzysztofem Juniorem? Chce pojednaniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]
Chwila nieuwagi, a także brak odpowiedniej koncentracji przesądziły o poważnym incydencie, do którego doszło na jednym z odcinków drogi ekspresowej numer 8 w okolicach Warszawy. Kierujący TIR-em chciał zmienić pas ruchu, jednak zrobił to w tak niesprzyjających okolicznościach, że doprowadził do groźnego karambolu. Na materiale wideo zarejestrowanym przez jednego ze świadków zdarzenia bardzo dobrze widać, że kierujący TIR-em w pewnym momencie chciał zmienić pas ruchu. Niestety, ale nie zwrócił uwagi, czy może przeprowadzić manewr w bezpieczny, a co najważniejsze bezkolizyjny sposób. W momencie skrętu, na prawym pasie znajdowało się osobowe volvo, które było w martwym punkcie, przez co kierowca zawodowy nie mógł dostrzec potencjalnego zagrożenia. Finał tego zdarzenia był naprawdę groźny. Doszło do zderzenia trzech pojazdów. Uderzenie w tył nadwozia przesądziło o karambolu. Samochód wpadł w niekontrolowany poślizg i wjechał w Citroena Xsarę Picasso znajdującego się na lewym pasie. Niestety, ale siła uderzenia była tak duża, że francuska osobówka uderzyła w bariery energochłonne, a szwedzkie kombi wbiło się w naczepę TIR-a. Czym jest martwy punkt i jak można bronić się przed potencjalnym wypadkiem?Martwa strefa jest prawdziwą zmorą wielu kierowców, a także bezpośrednią przyczyną wielu groźnych wypadków. W skrócie jest to obszar wokół samochodu, który jest niewidoczny dla kierującego zarówno w lusterkach bocznych, jak i wstecznym. Martwy punkt jest szczególnie groźny podczas jazdy trasami szybkiego ruchu, a także autostradami, gdzie zmotoryzowani osiągają niebagatelne prędkości. W dzisiejszych czasach wielu producentów oferuje specjalne systemy, które mają wyeliminować ten poważny problem. Warto jednak zaznaczyć, że w sporej ilości przypadków są one traktowane jako wyposażenie dodatkowe. W większości samochodów system ostrzegający o obiektach w martwym polu informuje o nich za pomocą specjalnej lampki ostrzegawczej umieszczonej na lusterku. W przypadku braku takiego systemu najskuteczniejszą opcją jest odpowiednie ustawienie lusterek. Boczne powinny jedynie minimalnie obejmować obrys pojazdu, z kolei środkowe powinno ukazywać widok za autem, a także w niewielkiej części tylną prawą stronę za pojazdem. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Borys Budka chce w Sejmie alkomatów. Jasno określił, kto miałby być nimi badanyOchłodzenie relacji Nowogrodzkiej z Pałacem Prezydenckim. Poseł ujawniaEwa Krawczyk zakończy konflikt z Krzysztofem Juniorem? Chce pojednaniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Polscy Kierowcy
Koszmarny finał policyjnego pościgu, do którego doszło na terenie powiatu rybnickiego. Niestety, ale w wyniku potężnego uderzenia w ścianę zginął młody kierowca. Wiadomo, że w momencie tragedii uciekał skradzionym autem. Do niezwykle dramatycznego zdarzenia doszło w sobotę 15 stycznia w Świerklanach na Śląsku. Tuż po godzinie 10 rano, mieszkańcy ulicy Kościelnej byli świadkami koszmarnego finału policyjnego pościgu. Samochód osobowy z ogromną siłą uderzył w budynek mieszkalny. Jakiś czas wcześniej, podczas patrolu lokalnych dróg, policjanci z rybnickiej drogówki zauważyli pojazd, który został skradziony dzień wcześniej. Bez chwili zawahania postanowili zatrzymać kierującego do kontroli. Jak się okazało, nie było to jednak takie proste zadanie. Kierowca nie zareagował zarówno na sygnały świetlne, jak i dźwiękowe i rozpoczął ucieczkę. - Kierowca nie reagował na te sygnały, zaczął uciekać. Niestety, wyprzedzając inne pojazdy, stracił panowanie nad samochodem, w wyniku czego uderzył w budynek - przekazał podkom. Ryszard Czepczor z Komendy Miejskiej Policji w Rybniku. Siła uderzenia była potężna. Niestety, ale życia poszkodowanego 21-latka nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł na miejscu w wyniku doznanych obrażeń. Wiadomo, że jest mieszkańcem powiatu rybnickiego. W tym roku skończyłby 22 lata. - dodał Ryszard Czepczor z Komendy Miejskiej Policji w Rybniku. Szczegółowe okoliczności tego koszmarnego zdarzenia będą ustalane przez miejscową policję. Ich pracę będzie nadzorował prokurator. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:O tym odcinku "Kuchennych Rewolucji" mówili wszyscy. Kucharka zmarła przed jego emisjąNie żyje Witold Antkowiak. Współzałożyciel Duetu Egzotycznego miał 91 latDom Jarosława Kaczyńskiego wymaga pilnego remontu. Stary dach stanowi niebezpieczeństwoJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Śląska Policja / Facebook
Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Ta niezwykle nietypowa, a także wstrząsająca sprawa została skierowana do Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Radomiu.#bezpieczneferie #Policja.nci z #Mława zatrzymali autobus, który rano przywiózł dzieci do szkoły. W pojeździe nie było tylnej szyby. Kierowca otrzymał zakaz dalszej jazdy i mandat. A przed nami ferie. @PolskaPolicja zapowiada szczegółowe kontrole autobusów https://t.co/QzQQ705zGv pic.twitter.com/D8F68nGdpy— Policja Mazowsze (@PolicjaMazowsze) January 14, 2022 Policjanci przypominają, że już wkrótce, bo w poniedziałek 17 stycznia rozpoczynają się ferie zimowe, które potrwają do 27 lutego. W tym czasie na publicznych drogach należy się spodziewać się wzmożonego ruchu, a co za tym idzie również licznych patroli policji.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl: Gdy mundurowi weszli do środka, dosłownie przecierali oczy ze zdumienia. Mundurowi podkreślają, że kierowcy, którzy nie będą się stosować do przepisów, a co za tym idzie będą łamać obowiązuje prawo, muszą się liczyć z bezwzględnymi karami.Pod szczególnym policyjnym nadzorem będą autokary oraz busy, przewożące dzieci na wypoczynek. Policjanci będą kontrolować stan techniczny aut, trzeźwość kierujących, warunki przewozu pasażerów, a także ilość przewożonych osób. Świadkami niestandardowej, a zarazem kuriozalnej kontroli byli funkcjonariusze, którzy prowadzili patrol w Wiśniewie niedaleko Mławy. Zatrzymali autobus, który chwilę wcześniej przywiózł dzieci okolicznej szkoły. Gdy mundurowi przeprowadzili szczegółowe oględziny pojazdu, dosłownie zamarli. 61-letni kierowca został ukarany mandatem karnym. Dodatkowo policjanci wydali także zakaz dalszej jazdy i zatrzymali dowód rejestracyjny. Wiadomo, że uszkodzony pojazd należy do przewoźnika z Przasnysza. O tym odcinku "Kuchennych Rewolucji" mówili wszyscy. Kucharka zmarła przed jego emisjąNie żyje Witold Antkowiak. Współzałożyciel Duetu Egzotycznego miał 91 latDom Jarosława Kaczyńskiego wymaga pilnego remontu. Stary dach stanowi niebezpieczeństwoŹródło: Policja Mława Co gorsza, powstały otwór został zabezpieczony w kuriozalny sposób. Kierowca postanowił wykorzystać kawałek kartonu i skrzętnie przymocował go na listewce. Do zdarzenia doszło w piątek 14 stycznia w miejscowości Wiśniewo (woj. mazowieckie). W godzinach porannych patrol lokalnej policji zauważył, że kierującego autobusem, który zatrzymał się w pobliżu okolicznej szkoły. Jak się okazało, pojazd nie posiadał tylnej szyby. W toku przeprowadzonych działań okazało się, że tylne miejsca zabezpieczone są za pomocą taśmy, którą przewiązane były fotele. Lokalni policjanci przyznali, że w ciągu swojej wieloletniej pracy jeszcze nie spotkali się z takim rodzajem usterki w autobusie, którym przewożone są dzieci.
- 50-latek czuł się przez chwilę jak średzki Crazy Frog. Lamborghini, którym piratował po mieście w chwili radarowego pomiaru, miało 116 km/h w obszarze zabudowanym. Niektórzy twierdzili, że gdy przejeżdżał miastem zwykłe auta przewracały się na bok - podsumowali tę sytuację policjanci ze Środy Wielkopolskiej. Do zdarzenia z jego udziałem doszło w piątek 14 stycznia w godzinach popołudniowych na jednej ze średzkich ulic. Lokalni mundurowi natrafili na kierowcę, który swoim zachowaniem stwarzał realne zagrożenie w ruchu drogowym. za kierowanie pojazdem bez uprawnień -1000 złza nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu - 1500 złza wyprzedzanie pojazdu na przejściu dla pieszych - 1500 złza omijanie pojazdu, który zatrzymał się, żeby ustąpić pierwszeństwa pieszemu -1500 złza jazdę po chodniku lub przejściu dla pieszych - 1500 złza przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h - 1500 złza złamanie zakazu wyprzedzania, jeśli kierowca ma na koncie inne wykroczenia popełnione w ciągu 2 lat - 2000 złza omijanie zapór i pół-zapór na przejeździe kolejowym -2000 złza wjeżdżanie na przejazd kolejowy, jeśli po drugiej stronie nie ma miejsca do kontynuowania jazdy - 2000 zł Nowy taryfikator nie ma litości dla piratów drogowych i zbiera kolejne żniwo. Świadkami niestandardowej kontroli drogowej byli funkcjonariusze ze Środy Wielkopolskiej, którzy zatrzymali nieodpowiedzialnego kierowcę Lamborghini. 50-latek mknął w terenie zabudowanym 116 km/h, nie zważając na potencjalne zagrożenia. To, co powiedział w rozmowie z policjantami, przekracza wszelkie wyobrażenie. Piraci drogowi to wciąż bardzo poważny problem, który od lat występuje na polskich drogach. Tym razem skrajnie nieodpowiedzialną postawą wykazał się kierowca Lamborghini, który zdecydował się na chwilę szaleństwa, pędząc na złamanie karku ulicami miasta. Jak zmieniła się wysokość nakładanych mandatów?Kierowca Lamborghini pędził aż 116 km/h w terenie zabudowanym. Zgodnie z nowym taryfikatorem pirat drogowy za swoje zachowanie został ukarany w bardzo surowy sposób. Mundurowi wręczyli mu mandat w wysokości 2500 złotych, a także zatrzymali mu prawo jazdy na 3 miesiące. za wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu - 1000 zł Wraz z nowym rokiem łatwiej jest również o utratę prawa jazdy, a punkty karne uzyskane za przewinienia pozostaną na naszym koncie dłużej i nie kasują się automatycznie. Warto wspomnieć, że od 1 stycznia 2022 roku w naszym kraju obowiązuje rygorystyczny taryfikator mandatów. Średzcy funkcjonariusze przekazali, że kierowca w rozmowie z nimi zdradził, że chciał spełnić dziecięce marzenia, dlatego mknął jak szalony grubo ponad 100 km/h.
Nie jest żadną tajemnicą, że wyprzedzanie na przejściu dla pieszych to oznaka skrajnej nieodpowiedzialności. Wraz z nadejściem 2022 roku, takie praktyki są jednak karane zdecydowanie bardziej surowymi mandatami. Przekonał się o tym pewien kierujący osobowym fiatem, który przez swoją nieodpowiedzialność mógł doprowadzić do przerażającego zdarzenia. Nowy taryfikator mandatów jest bezlitosny dla piratów drogowych. Pomimo tego, na publicznych drogach wciąż mamy do czynienia z przejawami skrajnej głupoty. Taki stan rzeczy w dobitny sposób ukazuje sytuacja, która została zarejestrowana na ulicy Poznańskiej w Gostyniu (woj. wielkopolskie). Na materiale wideo dokładnie widać, że kierowca Fiata zdecydował się na ryzykowne, a także kompletnie nieodpowiedzialne wyprzedzanie na skrzyżowaniu, a także przejściu dla pieszych.Od tragedii dzieliły dosłownie centymetry. Jego decyzja zagroziła bezpieczeństwu motorowerzysty, który chciał skręcić w lewo. Na szczęście osoba poruszająca się na jednośladzie zdołała w ostatniej chwili uniknąć zderzenia. Jedynie czujność, a także odpowiednia koncentracja uchroniła tego zmotoryzowanego przed tragicznym finałem tego incydentu. Moment zdarzenia został zarejestrowany przez innego kierowcę. Postanowił on przesłać nagranie miejscowej policji, która bardzo szybko zajęła się identyfikacją nieodpowiedzialnego pirata drogowego. Jak się okazało, za kierownicą osobówki zasiadał 31-letni mieszkaniec Gostynia. Jego zachowanie zostało surowo ukarane przez funkcjonariuszy, którzy stosując się do nowego taryfikatora, nie mieli litości dla amatora mocnych wrażeń. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości w 3500 zł oraz 16 pkt karnymi.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Borys Budka chce w Sejmie alkomatów. Jasno określił, kto miałby być nimi badanyOchłodzenie relacji Nowogrodzkiej z Pałacem Prezydenckim. Poseł ujawniaEwa Krawczyk zakończy konflikt z Krzysztofem Juniorem? Chce pojednaniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: KMP Gostyń
Nie jest tajemnicą, że transport ciężkich przedmiotów musi przebiegać w odpowiedni sposób. Jeden, nawet najmniejszych błąd może doprowadzić do ogromnej katastrofy. W tym konkretnym przypadku gafa kierowcy przesądziła o kuriozalnym incydencie.Materiałów wideo przestawiających nieudolne transporty jest naprawdę dużo. Jak się okazuje, nie jest to taka prosta czynność. Wielu kierowców ma poważne problemy, by w skuteczny sposób, przewieźć ładunek z punktu A do punktu B.Idealnym przykładem, może być kierowca z poniższego nagrania. Przewoził on basen na przyczepie jednoosiowej. Umieścił ładunek w pozycji bocznej i zdecydował się na jazdę.Nie trzeba być znawcą tematu, by stwierdzić, że takie zachowanie było kompletnie nieodpowiedzialne.W tym przypadku swoje trzy grosze dorzuciła pogoda. Wietrzna pogoda uniemożliwiła finalizację transportu, tym samym torpedując kuriozalny pomysł kierowcy.Istotnymi czynnikami, które mogły przyczynić się do niepowodzenia operacji były również nierówna nawierzchnia, a także nadmierna prędkość, z którą przemieszczał się kierujący.Ostatecznie kierowca zakończył swoją jazdę w przydrożnym rowie. Warto podkreślić, że zarówno przyczepa, jak i basem zostały uszkodzone, a ich naprawa będzie niezwykle kosztowna.W tym przypadku chciano zaoszczędzić na transporcie i efekt finalny był po prostu tragiczny. Niech ta sytuacja będzie odpowiednią lekcją dla wszystkich, którzy szukają oszczędności, wszędzie tam, gdzie nie powinni.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Koszty pochówków wzrosną nawet o 30 procent. To wynik postępującej inflacjiWP: Morawiecki blokuje dymisję ministra. W PiS chcą, by był "kozłem ofiarnym"Awantura w TVP Info. Poseł PiS wyszedł ze studiaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Youtube
Nowy, 2022 rok w motoryzacyjnym świecie stoi pod znakiem szeroko pojętych zmian. Szerokim echem odbiło się zaostrzenie obowiązującego taryfikatora mandatów. Okazuje się, że nie trzeba być piratem drogowym, by zostać ukaranym surowym mandatem. W tym konkretnym przypadku, o dotkliwej karze może przesądzić chwila nieuwagi, a także zwykłe zapominalstwo. Nie jest żadną tajemnicą, że jazda bez ważnego badania technicznego w świetle obowiązujących przepisów jest nielegalna. Weryfikacja okresowego stanu naszego pojazdu jest określona w art. 81 Prawa o ruchu drogowym. Brak pieczątki zawsze wiązał się potencjalną karą, która mogła zostać nałożona podczas kontroli drogowej. Polski rząd chciał zaostrzyć obowiązujące przepisy i karać wszystkich zmotoryzowanych poruszających się po publicznych drogach bez badania technicznego. Za niespełnienie tego obowiązku miała grozić kara w wysokości 30 tysięcy złotych, jednak ze względu na jej niebotyczną wysokość, pomysł został lekko zmodyfikowany. Wraz z nadejściem 2022 roku, za brak przeglądu technicznego kierowcom grozi mandat w wysokości do 3 tysięcy złotych. Warto zaznaczyć, że w przypadku tego wykroczenia, kierowca nie otrzyma żadnych punktów karnych. Potencjalna kwota mandatu jest uzależniona od indywidualnej oceny danego funkcjonariusza. W sytuacji gdy przegląd miał zostać wykonany stosunkowo niedawno, policjant może nałożyć na nas niższą karę. Im dłuższy okres, w którym poruszaliśmy się bez niezbędnego badania, tym mandat będzie wyższy. Patrząc na obecną sytuację, a także na kwoty mandatów, warto udać się na stację diagnostyczną i wykonać niezbędne badania. Kwota 3000 złotych działa na wyobraźnię. Warto zaznaczyć, że stawki za badanie techniczne od lat pozostają niezmienne. Za standardowe badanie techniczne samochodu osobowego trzeba zapłacić 99 zł. Jeżeli auto ma instalację LPG lub CNG, do tej kwoty trzeba dopisać 64 zł. Co ciekawe, powyższe ceny zawierają opłatę w wysokości 1 zł na rzecz Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:TVP: Nie żyje wokalista zespołu VOXMąż Bogumiły Wander opiekuje się chorą żoną. Pomaga mu przyjaciółkaSzymon Hołownia po raz kolejny został tatą. Zdradził płeć i imię dzieckaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Eurowarsztat.pl
Świadkami niezwykle niebezpiecznego, aczkolwiek niestandardowego incydentu byli funkcjonariusze podlaskiej policji. 83-letni kierowca stracił panowanie nad swoim samochodem, w wyniku czego wylądował w przydrożnym rowie. Jak się okazało, jego lista wykroczeń była naprawdę okazała. Zimowa aura nie sprzyja szybkiej, a co za tym idzie, brawurowej jeździe. Śliska nawierzchnia, a także trudne warunki atmosferyczne mogą prokurować wiele niebezpiecznych incydentów. Idealnym przykładem może być wypadek, do którego doszło w czwartek 13 stycznia na terenie gminy Narol (woj. podkarpackie). Tuż po godzinie 10.00 lokalne służby zostały zaalarmowane o zdarzeniu na trasie pomiędzy miejscowościami Huta Złomy i Dębiny. Mundurowi, którzy pracowali na miejscu zdarzenia ustalili, że kierujący samochodem osobowym marki fiat, 83-letni mieszkaniec gminy Narol nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Niestety, ale efekt zbyt szybkiej jazdy był porażający. Senior stracił panowanie nad swoim autem i wjechał do przydrożnego rowu. Pojazd wylądował na boku, co uniemożliwiło mężczyźnie opuszczenie wraku. Dopiero przybyli na miejsce policjanci postawili pojazd na koła, po czym wydobyli poszkodowanego z rozbitego samochodu. Na szczęście w wyniku zdarzenia 83-latek nie odniósł poważniejszych obrażeń.W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że senior nie posiada uprawnień do kierowania samochodem osobowym, a pojazd, którym jechał nie miał aktualnych badań technicznych. Teraz za spowodowanie kolizji, jazdę bez uprawnień i brak badań technicznych staruszek odpowie przed sądem.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Koszty pochówków wzrosną nawet o 30 procent. To wynik postępującej inflacjiWP: Morawiecki blokuje dymisję ministra. W PiS chcą, by był "kozłem ofiarnym"Awantura w TVP Info. Poseł PiS wyszedł ze studiaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Policja Podkarpacka
Kompletną bezmyślnością wykazał się pewien pasażer, który w trakcie jazdy szarpnął za kierownicę. Efekt jego zachowania był natychmiastowy. Pojazd wypadł z drogi, po czym dachował na pobliskim polu. Nieodpowiedzialność, a także brak jakiejkolwiek wyobraźni niektórych uczestników ruchu drogowego jest powalająca. Taki stan rzeczy w idealny sposób obrazuje poniższy incydent, do którego doszło kilka temu na terenie Wielkopolski. Służby stacjonujące w Środzie Wielkopolskiej otrzymały niepokojące zgłoszenie dotyczące groźnego wypadku, który miał miejsce na drodze wojewódzkiej nr 432 na trasie Środa Wielkopolska - Zaniemyśl. Wstępne ustalenia miejscowej policji wykazały, że samochód marki Opel Zafira w pewnym momencie wypadł z drogi, uderzył w drzewo, a następnie dachował. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że kraksa jest efektem bezmyślności pasażera pojazdu. 30-letni mężczyzna postanowił szarpnąć za kierownicę w trakcie jazdy. Niestety, ale jego kolega nie miał szans na odpowiednią reakcję i finalnie doszło do groźnego incydentu. Na pytanie policjantów, dlaczego to zrobił, odpowiedział, że tak naprawdę nie ma pojęcia. Nierozważny 30-latek słono zapłacił za swoją głupotę. Policjanci postanowili ukarać go mandatem w wysokości 2000 złotych. Jak dodali funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Środzie Wielkopolsce, z takim przypadkiem się jeszcze nie spotkali. To właśnie w głównej mierze dlatego umieścili 30-latka na czołowym miejscu w księdze ludzkiej głupoty.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Koszty pochówków wzrosną nawet o 30 procent. To wynik postępującej inflacjiWP: Morawiecki blokuje dymisję ministra. W PiS chcą, by był "kozłem ofiarnym"Awantura w TVP Info. Poseł PiS wyszedł ze studiaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: KPP Środa Wielkopolska
Świadkami bardzo nietypowego incydentu byli funkcjonariusze z jastrzębskiej drogówki, którzy kilka dni temu patrolowani ulice miasta. Pewien młody kierowca wykazał się kompletnym brakiem wyobraźni, narażając nie tylko siebie, ale również innych kierowców na poważne niebezpieczeństwo. Do zdarzenia doszło do w miniony poniedziałek na ulicy Reja w Jastrzębiu-Zdroju. Tuż po godzinie 8 rano jeden z policjantów zauważył, nadjeżdżającego seata. Przednia szyba pojazdu była całkowicie zaszroniona, tym samym ograniczając pole widzenia kierowcy. Mundurowi bez chwili zawahania postanowili zatrzymać auto do kontroli. Jak się okazało, nie było to zbyt łatwe zadanie, ponieważ kierujący zignorował sygnały nakazujące zatrzymanie i kontynuował dalszą jazdę. Dopiero po użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych, policjantom udało się zatrzymać podejrzany pojazd. Tak jak przypuszczali, 24-letni mieszkaniec Tychów nie zauważył, że ktokolwiek chce go zatrzymać. Wiadomo, że policjanci postanowili skierował wniosek do sądu o ukaranie bezmyślnego zmotoryzowanego. Warto podkreślić, że jazda z zaszronioną szybą, szczególnie w trudnych warunkach atmosferycznych może mieć fatalne konsekwencje. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem, za nieodśnieżenie pojazdu lub zrobienie tego w sposób niechlujny, kierowcy grozi mandat do 500 zł i 6 punktów karnych. To jednak nie wszystko! Wielu kierowców podczas usuwania śniegu zapomina o tym, że należy odśnieżyć nie tylko szyby. Np. za nieczytelne tablice rejestracyjne grozi nam 100 zł kary i 3 punkty.- Obowiązek odśnieżenia samochodu spoczywa na kierowcy zarówno samochodu osobowego, jak i ciężarowego. Prowadząc samochód, zawsze musimy mieć zapewnioną dostateczną widoczność. Niestety wielu kierowców o tym zapomina i ogranicza się wyłącznie do usunięcia śniegu z przedniej szyby, a to zdecydowanie za mało - ostrzegają mundurowi z drogówki.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Koszty pochówków wzrosną nawet o 30 procent. To wynik postępującej inflacjiWP: Morawiecki blokuje dymisję ministra. W PiS chcą, by był "kozłem ofiarnym"Awantura w TVP Info. Poseł PiS wyszedł ze studiaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: KMP Jastrzębie-Zdrój
Poniższe nagranie udowadnia, że niektórzy kierowcy wykazują się kompletną bezmyślnością, wręcz skrajną głupotą. Nieprzemyślane wyprzedzanie, którego efektem była jazda pod prąd to główny zarzut w kierunku nieodpowiedzialnego zmotoryzowanego. W tej sytuacji jedynie centymetry dzieliły od dramatu. Nadmierna prędkość, pośpiech, a także brawura to główne czynniki odpowiedzialne za większość koszmarnych zdarzeń. Niestety, ale pomimo zaostrzenia przepisów, a także licznych akcji, spora liczba zmotoryzowanych ignoruje przepisową, a co za tym idzie bezpieczną jazdę. W tym konkretnym przypadku irracjonalny popis nieodpowiedzialnego kierowcy został zarejestrowany przez kamerkę samochodową. Incydent miał miejsce 2 stycznia w wielkopolskiej miejscowości Bogdanowo. Autor nagrania podróżując jedną z tamtejszych dróg, nagle stał się świadkiem kuriozalnej sytuacji. Na materiale wideo dokładnie widać jak kierowca zatrzymuje się tuż przed przejściem dla pieszych, by przepuścić rowerzystę, który czekał na okazje, by znaleźć się po drugiej stronie jezdni. Nagle pojawił się nieodpowiedzialny kierowca. To co zrobił dosłownie mrozi krew w żyłach. Właściciel czerwonego opla corsy zdecydował się na manewr wyprzedzania na wysepce, stwarzając poważne niebezpieczeństwo dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Mamy nadzieję, że materiał wideo zostanie przekazany lokalnej policji. Nie od dziś wiadomo, że tacy kierowcy to tykająca bomba, która w każdej chwili może zebrać tragiczne żniwo.Śmiało, można powiedzieć, że sytuacje takie jak ta, to oznaka drogowej patologii. Wiele osób wskazuje, że za takie zachowanie, kierowca powinien pożegnać się ze swoim prawem jazdy.Takie rozwiązanie, choć drastyczne, może w skuteczny sposób wyeliminować bezmyślnych kierujących, których na publicznych drogach stanowią niepokojący procent wszystkich uczestników ruchu.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konrad Piasecki pogrążył się w żałobie. Dziennikarz TVN pożegnał ojcaPjus nie żyje. Jeden z najważniejszych polskich raperów miał zaledwie 39 latZmarł Stefan Dembowski, lider Balkan ExpressJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Youtube
Konrad Piasecki pogrążył się w żałobie. Dziennikarz TVN pożegnał ojcaPjus nie żyje. Jeden z najważniejszych polskich raperów miał zaledwie 39 latZmarł Stefan Dembowski, lider Balkan ExpressJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Środowy poranek w Jastrzębiu Zdroju (woj. śląskie) stał pod znakiem koszmarnego wypadku, do którego doszło na ulicy na ulicy Pszczyńskiej. Źródło: Onet.Śląsk.pl / KMP w Jastrzębiu-ZdrojuArtykuły polecane przez redakcję Goniec.pl: Łącznie rannych zostało 8 pasażerów, a także kierowca autobusu. Wśród poszkodowanych znalazł się 4-letni chłopiec. Na szczęście nie odniósł poważniejszych obrażeń. Wstępne ustalenia lokalnej policji wskazują, że główną przyczyną fatalnego wypadku była utrata przytomności przez kierującego autobusem. 47-latek przyznał, że nie pamięta samego zdarzenia.Miejscowi funkcjonariusze ustalają szczegółowe okoliczności wypadku. Wiadomo, że pojazd w pewnej chwili zjechał na przeciwległy pas ruchu, po czym wbił się w drzewo. - Standardowo w takich wypadkach pobierane są jednak próbki do dalszych badań, pod kątem narkotyków - przekazała oficer prasowa jastrzębskiej policji aspirant Halina Semik. Dramatyczny incydent na jednej z ulic Jastrzębia Zdroju. Autobus miejski z wielką siłą uderzył w przydrożne drzewo. Bilans wypadku dosłownie mrozi krew w żyłach. Na miejscu zdarzenia interweniowały dwa śmigłowce LPR. Miejscowe służby zostały zaalarmowane o zdarzeniu około godziny 8.50 i natychmiast przystąpiły do akcji. Mundurowi postanowili poddać kierowcę niezbędnemu badaniu alkomatem. Wykazało ono, że w chwili zdarzenia był trzeźwy. - Ranni doznali obrażeń nóg, jamy brzusznej, miednicy. Karetkami przewieźliśmy poszkodowanych do pobliskich szpitali, a śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowały pacjentów do szpitali w Cieszynie i Sosnowcu - przekazał w rozmowie z portalem onet.pl rzecznik Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach Michał Kucap.
O tym, że zabawa telefonem w czasie jazdy jest oznaką kompletnej nieodpowiedzialności, wiadomo nie od dziś. Niestety, ale po publicznych trasach wciąż poruszają się kierowcy, którzy ignorują bezpieczeństwo innych osób. O tym fakcie w dobitny sposób świadczy poniższe nagranie. Ten niezwykle niebezpieczny incydent miał miejsce 2 stycznia na jednym z odcinków słowackiej autostrady między Zwoleniem a Budčą. Warto podkreślić, że w chwili zdarzenia panowały dobre warunki atmosferyczne. Nagle bezpieczna jazda zamieniła się w koszmar. Autor nagrania jechał spokojnym tempem z dopuszczalną na tym odcinku prędkością. W pewnej chwili w tył jego pojazdu z impetem wjechał samochód osobowy. Jak się okazało, za kierownicą Mazdy 6 zasiadał rozkojarzony zmotoryzowany, który w momencie wypadku bawił się telefonem komórkowym. Na miejscu bardzo szybko zjawiły się zarówno służby ratunkowe, jak i policja, która szybko przystąpiła do ustalania szczegółowych okoliczności tego incydentu. Na szczęście w wyniku zderzenia, nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. W tym miejscu warto podkreślić, że zgodnie z art. 45 ust. 2 pkt. 1 Ustawy Prawo o ruchu drogowym, Kierującemu pojazdem zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku W naszym kraju za rażące naruszenie przepisów grozi mandat w wysokości 200 zł, a także 5 punktów karnych.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Koszty pochówków wzrosną nawet o 30 procent. To wynik postępującej inflacjiWP: Morawiecki blokuje dymisję ministra. W PiS chcą, by był "kozłem ofiarnym"Awantura w TVP Info. Poseł PiS wyszedł ze studiaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: STOP PIRAT
- Bardzo cieszę się z faktu, że mogę dołączyć do Prema ORLEN Team. Ścigałem się już z nimi w Formule 3 Euro Series 2003. Mimo tego, że w poprzednim sezonie rywalizowałem w Bahrajnie czy w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, to traktuję to jako nowe wyzwanie dla mnie i całego zespołu. Cieszę się, że będę startować razem z Louisem, którego dobrze znam i z Lorenzo. Nie mogę się już tego doczekać. Na pewno będzie to wymagało ode mnie dużo pracy i poświęcenia.- podkreślił. Warto zaznaczyć, że możliwość ścigania się w barwach Prema ORLEN Team będzie powrotem w struktury tego zespołu. Kubica ścigał się barwach włoskiego zespołu w swoim pierwszym sezonie w Formule 3 Euro Series. Co ciekawe, zdołał nawet odnieść spektakularne, choć nieco zaskakujące zwycięstwo podczas wyścigu na torze w Norisring w Norymberdze. Robert Kubica przekazał swoje plany na nadchodzące miesiące. Krakowianin nie zamierza próżnować, przez co w najbliższym czasie czeka go naprawdę intensywny okres. Szykuje się powrót po latach. Sezon 2022 będzie bardzo istotny dla Roberta Kubicy. Polski kierowca po raz kolejny wystartuje w World Endurance Championship, czyli Długodystansowych Mistrzostwach Świata. Na rozkładzie słynnego kierowcy znajdzie się aż 6 wyścigów zorganizowanych na trzech kontynentach. Wśród nich znajdzie się legendarny 24-godzinny wyścig Le Mans na Circuit de la Sarthe. Krakowianin będzie reprezentował barwy zespołu Prema ORLEN Team. Jego drużynowymi kolegami będą Szwajcar Louis Delétraz i Włoch Lorenzo Colombo. Kubica cieszy się z możliwości ścigania się na najwyższym światowym poziomie. Podkreśla, że będzie to dla niego niezwykle ekscytujące doświadczenie.
Na horyzoncie widać kolejne, rewolucyjne zmiany dotyczące prawa jazdy. Jak się okazuje, uzyskanie uprawnień może być prostsze niż dotychczas. Istotną zmianą będzie wydłużenie czasu przygotowania do egzaminu. W praktyce ucieszy to głównej mierze 17-letnich kandydatów na kierowców. Nie jest już żadną tajemnicą, że egzaminy na prawo jazdy przejdą rewolucyjne zmiany. Ministerstwo Infrastruktury chce w poprawić wiedzę zmotoryzowanych, a także poziom bezpieczeństwa na polskich drogach. Efekt uboczny potencjalnych działań spodoba się sporej grupie osób. Najbardziej wyczekiwaną zmianą będzie wprowadzenie tzw. jazd doszkalających, które będą prowadzone pod okiem rodzica. Taka praktyka pomoże kandydatom na kierowców lepiej przygotować się do egzaminu na prawo jazdy, a także nabyć wiedzę i umiejętności, które pomogą w bezpiecznej jeździe. Nie jest żadną tajemnicą, że uzyskanie prawa jazdy na terenie naszego kraju jest bardzo wymagającym zadaniem. Według oficjalnych danych przedstawionych przez NIK, Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników zabitych na 100 wypadków drogowych. Co ciekawe spora liczba śmiertelnych wypadków jest spowodowana przez młodych kierujących poniżej 24 roku życia. Oznacza to, że rygorystyczny system egzaminowania nie przynosi pożądanych rezultatów. Idealną odpowiedzią może być rewolucja w przepisach. Nowy projekt zakłada wprowadzenie możliwości odbywania szkolenia przez osobę, która ukończyła 17 lat. Oczywiście pod pewnym warunkami. Szkolenie może być prowadzone z osobą towarzyszącą (opiekunem prawnym). W tym celu konieczne będzie wykorzystanie odpowiednio oznakowanego samochodu. Na ten moment nie wiadomo, ja ma ono wyglądać, ponieważ pracę nad nowelizacją są dopiero na początkowym etapie. Wiele wskazuje na to, że auto będą musiały być oznaczone specjalną nalepką lub tablicami, które w zależności od sytuacji będzie można łatwo usunąć. - Kandydat na kierowcę mógłby rozpocząć taki rodzaj szkolenia jedynie, gdy ukończyłby szkolenie podstawowe w ośrodku szkolenia kierowców, które obejmuje 30 godzin zajęć teoretycznych oraz 30 godzin zajęć praktycznych - przekazał w rozmowie z portalem autokult.pl, Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury. W praktyce oznacza to, że kurs na prawo jazdy będzie można rozpocząć zdecydowanie wcześniej, niż ma to miejsce obecnie. Zgodnie z Art. 8 Ustawy o kierujących pojazdami, kandydat może rozpocząć szkolenie nie wcześniej niż trzy miesiące przed ukończeniem 18. roku życia. Wraz z wejściem w życie nowych przepisów, minimalna granica będzie ustawiona na poziomie 17 lat. To nie koniec zmian. W przewidzianych przepisach ma wystąpić zmiana dotycząca uchylenia przepisu, który miał wprowadzić obowiązek odbycia w okresie próbnym, (4-8 miesiąc, licząc od dnia otrzymania prawa jazdy), obowiązkowego kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego, a także praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym dla wszystkich początkujących kierowców. Potencjalna zmiana miałaby wprowadzić obowiązek takowego szkolenia jedynie dla osób, które podczas okresu próbnego popełniły dwa wykroczenia w ruchu drogowym. Ministerstwo planuje zwiększyć wymagania dla instruktorów jazdy, którzy będą musieli przystąpić do wielu okresowych szkoleń, ale również wykładowców i egzaminatorów. Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu "wychowania komunikacyjnego", które byłoby realizowane w ramach czwartek klasy szkoły podstawowej. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowe przepisy zostaną przyjęte przez polski rząd w czwartym kwartale 2022 r. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Kolejny gwiazdor disco polo wystąpił w "Sprawie dla reportera". "To jest cyrk"Joanna Opozda trafiła do szpitala. Ciężarna aktorka boi się o dzieckoGrób Ryszarda Farona jest w opłakanym stanie. Aktor zmarł w zapomnieniuJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Autokult.pl
Polskie drogi rządzą się swoimi, momentami niezrozumiałymi prawami. Ich kwintesencją może być incydent, który został zarejestrowany na jednej ze stołecznych ulic. Kierowca kii chciał wyładować swoją frustrację na innych uczestnikach ruchu. Było o włos od tragedii. Agresja drogowa to wciąż bardzo poważny problem polskich dróg. Niestety, ale spore grono zmotoryzowanych zachowuje się poniżej poziomu krytyki. Czasami o eskalacji konfliktu decyduje nawet najmniejsza błahostka. Jak się okazuje, również jej brak wystarczy, by doszło do niestandardowych sytuacji. Warto podkreślić, że wściekłość na drodze to straszna rzecz. Nigdy niczego nie rozwiązuje, w zasadzie nigdy nie poprawia sytuacji, natomiast wszystko kończy się jeszcze gorzej. Oczywiście dla wszystkich zaangażowanych stron. Do nietypowego incydentu doszło pod koniec ubiegłego roku na ulicy Głębockiej w Warszawie. Na materiale wideo dokładnie widać, że kierujący Mercedesem chciał wyprzedzić ciąg pojazdów zanikającym pasem. Niestety, ale w czasie manewru doszło do niespodziewanej sytuacji. Właściciel Kii najwyraźniej źle ocenił prędkość albo nie zauważył zbliżającego się auta i zajechał mu drogę, spychając na krawężnik. Bardzo prawdopodobne, że nie doszło do kontaktu pomiędzy pojazdami. Chwilę później doszło do zablokowania ruchu przez kierowcę mercedesa, który po krótkiej, aczkolwiek intensywnej wymianie zdań zaprosił kierującego Kią do dyskusji na pasie dojazdowym. Mamy nadzieję, że obaj panowie wyjaśnili sobie całą sytuacji i obeszło się bez większych nieprzyjemności. Warto podkreślić, że tuż przed opisanym incydentem, doszło do groźnej sytuacji z udziałem kierującego koreańskim autem oraz mężczyzny, który przechodził przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Ten pierwszy postanowił przyśpieszyć, zmuszając pieszego do ucieczki z ulicy. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Premier przedstawia Tarczę Antyinflacyjną 2.0. Padły oskarżenia wobec UEByły polityk Kukiz'15 trafił do szpitala. Paweł Szramka przeszedł poważną operacjęWiadomo, co dzieje się z Kamilem Stochem. Jest potwierdzenie z PZNJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: STOP CHAM
Kierowca Jeepa zabłysnął głupotą w czystej postaci. Zdecydował się na niebezpieczny manewr wyprzedzania na oblodzonej drodze. Jak się okazało, zbyt wielka pewność siebie miała fatalne konsekwencje. Głupota, brawura oraz nadmierna prędkość. To właśnie te trzy aspekty są w głównej mierze odpowiedzialne za zatrważającą liczbę tragicznych wypadków drogowych. Tak było i tym razem. Incydent miał miejsce 7 stycznia na jednej z dróg w amerykańskim stanie Michigan. Kierująca jeepem explorer chciała wyprzedzić innego zmotoryzowanego. Jak się okazało, ta decyzja miała dramatyczne konsekwencje. Połączenie nieodpowiedzialności, braku doświadczenia, a także niesprzyjających warunków na drodze złożyły się na taki, a nie inny finał. Na nagraniu bardzo dokładnie widać, jak młoda kobieta poruszająca się Jeepem straciła panowanie nad swoim pojazdem, w wyniku czego zjechała z drogi i znalazła się na jednym z pól. Chwilę później doszło do spektakularnego dachowania. Na materiale wideo widać, że pojazd obrócił się kilka razy, zanim finalnie wylądował na czterech kołach. Jak bezpiecznie jeździć po oblodzonej drodze? Gdy widzimy, że jezdnia jest oblodzona, a jazda w takich warunkach może być skrajnie niebezpieczna warto zachować większy niż zwykle odstęp od poprzedzającego pojazdu. Taki zabieg skutecznie pomoże w bezpiecznym hamowaniu w warunkach obniżonej przyczepności opon do podłoża. W sytuacji kryzysowej warto redukować biegi, a nie gwałtownie wciskać pedał hamulca. Jednym z najważniejszych aspektów bezpiecznej jazdy na oblodzonej nawierzchni jest płynność. W praktyce oznacza to brak gwałtownego hamowania, czy też przyśpieszania. Z kolei manewr skrętu powinien być przeprowadzany bardzo łagodnie. Poślizg może objawiać się zarówno nadsterownością, czyli utratą przyczepności przez tylne koła, a także podsterownością, która odnosi się do przednich kół. Gdy będziemy mieli do czynienia z nadsterownością, należy zachować spokój i pod żadnym pozorem nie należy hamować, lecz w delikatny sposób skorygować nasz tor jazdy. W przypadku podsterowności możemy zmniejszyć profil skrętu kierownicą i wykonanie tego manewru w zdecydowanie łagodniejszy sposób.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Premier przedstawia Tarczę Antyinflacyjną 2.0. Padły oskarżenia wobec UEByły polityk Kukiz'15 trafił do szpitala. Paweł Szramka przeszedł poważną operacjęWiadomo, co dzieje się z Kamilem Stochem. Jest potwierdzenie z PZNJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Viral Hog
Wymuszenie pierwszeństwa przejazdu to jedna z najczęstszych przyczyn groźnych zdarzeń drogowych, które mają miejsce na publicznych trasach. Niestety, ale spore grono zmotoryzowanych lekceważy wskazania znaków drogowych, doprowadzając do wielu kuriozalnych incydentów. Idealnym przykładem, który przedstawiającym jak poważny jest to problem może być poniższe nagranie. Jeden z kierowców zlekceważył obowiązujące przepisy i wymusił pierwszeństwo. Zdarzenie miało miejsce w poniedziałek 10 stycznia na skrzyżowaniu ulic Białobrzeskiej i Bitwy Warszawskiej 1920 r. Kierowca osobowego nissana popełnił karygodny błąd, za który zapłacił wysoką cenę. Postanowił skręcić w lewo w miejscu, gdzie obowiązuje bezwzględny nakaz jazdy prosto. Na domiar złego nierozważny zmotoryzowany nie upewnił się w 100 procentach, czy może przeprowadzić manewr w bezpieczny, bezkolizyjny sposób. Niestety, ale brak skupienia, a także zła decyzja doprowadziły do potężnego zderzenia. Materiał wideo, który został zarejestrowany przez innego kierowcę, pokazuje, że siła uderzenia była naprawdę okazała. Kierujący vanem nie miał najmniejszych szans na odpowiednią reakcję. Nie mógł przewidzieć, że kierowca japońskiego crossovera będzie aż tak nieodpowiedzialny, by zdecydować się na skręt w lewo. Jak informuje portal Informator Stolicy, jeden z kierowców uczestniczących w zdarzeniu trafił do najbliższej placówki medycznej. Godne podziwu jest jednak zachowanie autora nagrania, który zaparkował swój pojazd w bezpiecznym miejscu, by móc udzielić niezbędnej pomocy poszkodowanym. Tym samym wypełnił swój obywatelski obowiązek, jakim jest pomoc w przypadku nagłego zdarzenia. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Nagranie z domu Lewandowskich. Wszystko działo się o 5:00 ranoApoloniusz Tajner zabrał głos ws. przyszłości Michala DoleżalaŁukasz Fabiański znalazł pod drzwiami dziwny prezent od kibicówJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: STOP CHAM
Kompletną nieodpowiedzialnością popisał się pewien Ukrainiec, który kilka dni temu w Szczecinie doprowadził do kolizji podczas jazdy na hulajnodze. Jak się okazało, mężczyzna miał sporo na swoim sumieniu. Policjanci nie mieli litości i ukarali go drakońskim mandatem. Jak wiadomo wraz z nadejściem 2022 roku, w życie wszedł nowy, rygorystyczny taryfikator mandatów. Kilkanaście dni wystarczyło, by spora liczba zmotoryzowanych odczuła na własnej skórze nową rzeczywistość. Wśród ukaranych piratów drogowych znalazło się miejsce dla nieodpowiedzialnego obywatela Ukrainy. 32-letni mężczyzna kierując hulajnogą, spowodował kolizję z samochodem osobowym. Jak się okazało, miał na swoim sumieniu znaczące przewinienie. W chwili zdarzenia był kompletnie pijany. W wydychanym powietrzu miał ponad 1.5 promila alkoholu. Jak wiadomo, nowy taryfikator jest bezwzględny dla tego typu wykroczeń, dlatego nieodpowiedzialny zmotoryzowany został ukarany surowym mandatem w wysokości 3520 zł. Wszystko za spowodowanie kolizji i jazdę w stanie nietrzeźwości. Warto podkreślić, że polskie przepisy regulują zasady korzystania z urządzeń typu hulajnoga elektryczna. Zarówno ten rodzaj transportu, jak i urządzenia wspomagające ruch zyskały w ustawie Prawa o ruchu drogowym swoją definicję, a osoby je użytkujące mają zarówno prawa, jak i obowiązki. Jedną z podstawowych zasad jest zachowanie trzeźwości w czasie jazdy. Niestety, ale 32-latek zignorował obowiązujące prawo i słono za to zapłacił. Polscy funkcjonariusze apelują do wszystkich zmotoryzowanych o zachowanie szczególnej ostrożności, a także o jazdę zgodną z przepisami. Przypominają również wszystkim użytkownikom dróg, także pieszym, że bezpieczeństwo na drogach w dużej mierze zależy od nich samych, a przede wszystkim od decyzji, które podejmujemy na drodze.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Polska przekroczyła covidową barierę zgonów. Minister zdrowia: "Dzisiaj jest kolejny smutny dzień"Alarm bombowy na pokładzie samolotu. Wielka akcja służb na lotnisku w ModlinieSzamotanina w siedzibie PiS. Lider Agrounii chciał złożyć list do prezesa partiiJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]
Agresja drogowa nie od dziś jest bardzo poważną bolączką polskich dróg. Niestety, ale zachowanie sporej grupy kierowców jest kompletnie niezrozumiałe. Idealnym przykładem jest kierowca toyoty, który swoją głupotą złamał szereg przepisów drogowych. Agresja drogowa to popularne zjawisko, które od dawien dawna stanowi poważny problem wszelkiego rodzaju tras. Jest ono szczególnie widoczne na naszych polskich trasach, gdzie bardzo często dochodzi o kuriozalnych zdarzeń. Wściekłość na drodze to straszna rzecz. Nigdy niczego nie rozwiązuje, w zasadzie nigdy nie poprawia sytuacji, natomiast wszystko kończy się jeszcze gorzej. Oczywiście dla wszystkich zaangażowanych stron.Do niezwykle nietypowej sytuacji doszło jakiś czas temu na jednej z łódzkich dróg. Kierowca renault w niebezpieczny sposób zmienił pas ruchu. Manewr wykonał tuż przed skrzyżowaniem, przekraczając linię ciągłą.Autor nagrania postanowił ostrzec nierozważnego kierującego, mrugając do niego długimi światłami.Ten fakt tak zirytował kierowcę renault, że zdecydował się na kuriozalną decyzję.Chciał staranować innego zmotoryzowanego.Jego zachowanie mogło doprowadzić do groźnego wypadku. Kierujący chciał pokazać swoją wyższość, wykazując się drogowym chamstwem.W tym przypadku mogliśmy zaobserwować kumulacje drogowej głupoty. Mamy nadzieje, że nagranie z jego popisami zostało przekazane w ręce policji. Kierowca osobowego renault zasługuje na surowy mandat karny oraz długi rozbrat z prawem jazdy.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Puste krzesła do rejestracji dzieci i kolejka po akt zgonu. Zdjęcie z USC w Warszawie wywołało burzęPożar w Przemyślu. Strażacy gasili kamienicęWojciech Korda z Niebiesko-Czarnych podupadł na zdrowiu. Pomocy potrzebuje także jego żona Źródło: STOP CHAM
Jak się później okazało, szaleniec z opla był kompletnie pijany. Badanie alkomatem wykazało aż 3 promile alkoholu w organizmie 31-latka. Warto podkreślić, że zdarzenie miało miejsce w ubiegłym roku, aczkolwiek dopiero teraz obiegło polski internet. Nieodpowiedzialny kierujący bardzo szybko stracił swoje uprawnienia, a jego sprawa została skierowana do lokalnego sądu. Jak widać na nagraniu, kierujący nie zdołał opanować swojego auta, zjechał na chodnik, po czym zdemolował przydrożne ogrodzenie. Jedynie słupek, uchronił go od bolesnego dachowania. Nieodpowiedzialni zmotoryzowani to jeden z największych problemów, z którymi borykają się publiczne drogi. Niestety, ale zachowanie niektórych osób jest poniższej wszelkiej krytyki. Szczególną bezmyślnością wykazują się kierowcy, którzy wsiadają za kółko, będąc pod znacznym wpływem alkoholu. Moment zdarzenia został zarejestrowany za pomocą kamerki samochodowej, która była zamontowana w pojeździe jednego ze świadków wypadku. W dobitny sposób świadczy o tym poniższy incydent, do którego doszło na terenie miejscowości Chodecz (woj. kujawsko-pomorskie). Na ulicy Aptecznej doszło do kuriozalnych scen. Na szczęście w wyniku tego incydentu nikomu nic poważnego się nie stało. Również kierowca opla wyszedł z zdarzenia bez szwanku. Młody kierowca wykazał się skrajnie nieodpowiedzialną postawą i wsiadł za kierownicę w stanie niepozwalającym na bezpieczne poruszanie się po publicznych trasach. Jak się okazało, jego zachowanie miało poważne konsekwencje. Szaleńcza jazda osobowym oplem zakończyła się potężnym uderzeniem w przydrożne ogrodzenie.
O tym, że nieumiejętne podejście do wykonywanych zadań może zakończyć się w fatalny sposób, wiadomo nie od dziś. Nieskomplikowana akcja wyciągania samochodu z jeziora zakończyła się powodzeniem jedynie w małej części. Z perspektywy właściciela wysłużonej Łady, efekt końcowy był daleki od ideału. Dokładnie nie wiadomo, w jakich okolicznościach rosyjski cud motoryzacyjny wylądował w jeziorze. Pewne jest fakt, że do zdarzenia doszło na terenie Rosji, więc można przypuszczać, że incydent może mieć drugie dno. Zakład? Chęć zaimponowania znajomym, czy też czysta głupota. Potencjalnych przyczyn tego incydentu może być naprawdę dużo. Niestety, ale Łada w pewnym momencie znalazła się częściowo w wodzie. Konieczne było podjęcie zdecydowanych kroków, które miały uchronić pojazd przed kompletnym nurkowaniem. Zdecydowano się wykorzystać linkę holowniczą, którą podpięto do innego samochodu. Jak się okazało, akcja ratunkowa nie poszła zgodnie z planem. Podczas wyciągania doszło do wyrwania tylnej osi. Właściciel Łady nie spodziewał się, że chwilę później jego Łada zostanie dosłownie zdemolowana. Nagle przód pojazd po prostu się złamał. Ostatecznie samochód został wyciągnięty na brzeg, a misja została wykonana. Niestety, ale w głównej mierze przez głupotę uczestników zdarzenia, auto już nigdy nie wróci na publiczne drogi. Moment niefortunnego wyciągania z jeziora został zarejestrowany na poniższym materiale wideo. Nie próbujcie tego w domu!Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Alarm bombowy na pokładzie samolotu. Wielka akcja służb na lotnisku w Modlinie7-dniowa żałoba w teatrze po śmierci aktora Przemysława GąsiorowiczaWulgaryzmy na antenie TVP Info. Gość obraził polityków POJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Youtube
Kontrole drogowe rządzą się swoimi prawami. Bardzo często mundurowi muszą mierzyć się z nietypowymi sytuacjami, które śmiało mogą zakrawać na granice absurdu. Idealnym przykładem może być sytuacja, do której doszło na jednej z dróg w amerykańskim stanie Pensylwania. Interweniujący policjanci byli kompletnie zdezorientowani. Praca policjanta to ciężki kawałek chleba. Jako stróż prawa jesteś narażony na różnego rodzaju dziwne sytuacje. Świadkami takiego zdarzenia byli pewni mundurowi z amerykańskiego stanu Pensylwania. 6 stycznia bieżącego roku podczas rutynowego patrolu na lokalnych drogach zauważyli kierowcę, który zachowywał się w bardzo podejrzany sposób. Sądzili, że może się on znajdować pod wpływem alkoholu, bądź też środków niedozwolonych. Bez chwili zastanowienia postanowili sprawdzić, czy ich przypuszczenia okazały się trafne, po czym zatrzymali pojazd. Gdy podeszli do samochodu, dosłownie zdębieli. We wnętrzu osobówki oprócz kierowcy oraz pasażera znajdował się jeleń. Mężczyźni zeznali, że jakiś czas wcześniej doszło do zderzenia z dzikim zwierzęciem. Sądząc, że zwierzę nie przeżyło incydentu, postanowili ulokować je we wnętrzu pojazdu. Jak się okazało, jeleń zdołał przeżyć wypadek, a co najważniejsze miał się dobrze. Zastanawiający jest jednak fakt, dlaczego kierowca kontynuował dalszą jazdę z dziką zwierzyną na pokładzie. Gdy mundurowi zadali podobne pytanie, mężczyźni nabrali wody w usta i nie potrafili logicznie wytłumaczyć swojego nietypowego zachowania. Finalnie zwierzę zostało wypuszczone na wolność. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że kierujący pojazdem znajdował się pod wpływem alkoholu. Jak się okazało, był nim 19-latek, który jest bardzo dobrze znany lokalnej policji. Teraz za swoje bezmyślne zachowanie odpowie przed sądem. Mamy nadzieje, że w końcu zmądrzeje. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Alarm bombowy na pokładzie samolotu. Wielka akcja służb na lotnisku w Modlinie7-dniowa żałoba w teatrze po śmierci aktora Przemysława GąsiorowiczaWulgaryzmy na antenie TVP Info. Gość obraził polityków POJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Youtube / Newberry Township Police
Wraz z wejściem w życie nowego taryfikatora, wielu kierowców ograniczyło swoje pirackie zapędy i porusza się po publicznych drogach w przepisowy sposób. Jak się okazuje, są jednak zmotoryzowani, którzy za nic mają wszelkie reguły i swoim bezmyślnym zachowaniem stwarzają poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Idealnym przykładem może być pewien kierowca, który swoim BMW szalał na jednym z odcinków drogi krajowej numer 39 w województwie lubuskim. Jak się okazało, chwila brawurowej jazdy kosztowała go naprawdę sporo. Pirat drogowy miał sporego pecha, że akurat w tym samym czasie, tamtejszą trasę patrolowali funkcjonariusze grupy Speed. Widząc bawarską osobówkę rozpędzoną do granic rozsądku, postanowili zareagować i rzucili się w pościg. Według informacji przekazanych przez lubuską policję kierowca BMW mknął aż 73 km/h na drodze z ograniczeniem do 90 km/h. Mężczyzna przyznał się do winy, zdając sobie sprawę, że jego postawa była karygodna. Nieodpowiedzialny pirat miał szczęście, że dopuścił się wykroczenia poza terenem zabudowanym, ponieważ wtedy w ekspresowym tempie straciłby swoje prawo jazdy. Mimo wszystko został ukarany bardzo surowym mandatem. Jego wyczyn został wyceniony przez mundurowych na 2500 złotych, a także 10 punktów karnych. Warto podkreślić, że w bieżącym roku kara za tego typu wykroczenie jest aż pięciokrotnie wyższa niż w 2021 roku. No cóż, w nowych realiach szybka, brawurowa jazda po prostu nie popłaca. Najważniejszą zmianą, która weszła w życie 1 stycznia jest aktualizacja taryfikatora mandatów, w którym stawki nie zmieniły się od 1998. Warto podkreślić, że średnie zarobki w tym czasie wzrosły kilkukrotnie (a więc kara stała się kilkukrotnie mniej dotkliwa). Aktualnie łatwiej będzie również o utratę prawa jazdy, a punkty karne uzyskane za przewinienia pozostaną na naszym koncie dłużej i nie będą się automatycznie „kasowały". Wzrosła również wysokość maksymalnego mandatu nałożonego przez policjanta - do 5000 zł w przypadku jednego wykroczenia lub 6000 w przypadku złamania kilku przepisów. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Pudelek: Ojciec Joanny Opozdy strzelał do rodziny. Cudem nie doszło do tragediiMaryla Rodowicz w "The Voice Senior" pokazała zadziwiający talent. Widzowie oniemieliNastolatka była w śpiączce przez cztery lata. Nagle się obudziła się i powiedziała niebywałe słowaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Lubuskie24 / Youtube