Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Sport > Tak zachował się Robert Lewandowski tuż po ostatnim gwizdku. Ludzie od razu to wyłapali
Jakub Sumera
Jakub Sumera 27.03.2026 07:50

Tak zachował się Robert Lewandowski tuż po ostatnim gwizdku. Ludzie od razu to wyłapali

Tak zachował się Robert Lewandowski tuż po ostatnim gwizdku. Ludzie od razu to wyłapali
KAPiF

Reprezentacja Polski postawiła pierwszy krok w kierunku mistrzostw świata. W czwartkowy wieczór Biało-Czerwoni pokazali charakter, odwrócili losy spotkania i po pełnym emocji meczu pokonali Albanię 2:1. Na listę strzelców wpisał się między innymi Robert Lewandowski, który po końcowym gwizdku nie ukrywał wzruszenia, co było wyraźnie widać jeszcze na murawie.

  • Thriller na Narodowym. Polska-Albania 2:1
  • Wzruszenie i postawa kapitana
  • Czas na Szwecję i „potwora z Arsenalu”

Thriller na Narodowym. Polska-Albania 2:1

Potyczka na PGE Narodowym rozpoczęła się od ataków gospodarzy, którzy wysoko ustawieni na połowie rywala starali się sforsować zasieki obronne Albanii. Po pierwszym kwadransie mecz stał się bardziej wyrównany, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście, którzy wypatrywali swoich szans w kontratakach i długich podaniach z własnej połowy. W 42. minucie kibice zgromadzeni na trybunach zamarli, kiedy po błędzie Jana Bednarka piłka trafiła pod nogi Arbera Hoxhy, który minął Kamila Grabarę i zapakował piłkę do siatki. 

Po przerwie drużyna dowodzona przez trenera Jana Urbana nie miała już nic do stracenia i od początku drugiej połowy ruszyła do skomasowanych ataków. W 63. minucie na stadionie zapanowała euforia, a z wyrównującej bramki cieszyć się mógł Robert Lewandowski, który zawisł w powietrzu i wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego. Dla Kapitana Biało-Czerwonych było to już 89. trafienie w 164. występie w koszulce z orzełkiem na piersi.

Polacy poszli za ciosem i dziesięć minut później wyszli na prowadzenie, odwracając losy meczu. Fantastycznym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się wówczas Piotr Zieliński, czym w końcowym rozrachunku zapewnił swojej drużynie awans do finału baraży.

Wzruszenie i postawa kapitana

Tuż po zakończeniu meczu z Albanią Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski i strzelec jednej z bramek, długo nie schodził z murawy. Powoli przemierzał boisko, bijąc brawo i dziękując kibicom za gorący doping, a na jego twarzy wyraźnie malowało się wzruszenie. Ponadto snajper FC Barcelony dziękował swoim kolegom za postawę na boisku i pocieszał rywali.

Wiele osób zwróciło uwagę, że mógł to być jeden z jego ostatnich występów na PGE Narodowym – stadionie, na którym zdobył aż 32 bramki. Chwile te miały więc szczególny, niemal symboliczny wymiar. Po meczu sam zawodnik nie krył emocji, o czym opowiedział w rozmowie z TVP Sport.

- Na Narodowym zawsze czułem się wyjątkowo. Nie wiem, kiedy następnym razem będziemy tutaj grali. Z biegiem mojej kariery bardziej doceniam każdy mecz, każdą minutę, każdą bramkę. Te emocje we mnie bardziej buzują.

Czas na Szwecję i „potwora z Arsenalu”

W decydującym meczu o awans na mistrzostwa świata Polska zmierzy się w Solnej ze Szwecją, co zapowiada ogromne emocje i wyrównaną walkę dwóch solidnych drużyn. Cztery lata temu Biało-Czerwoni w finale brażay o mundial w Katarze zmierzyli się właśnie ze Szwecją i pod wodzą Czesława Michniewicza wygrali wówczas 2:0 po bramkach Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Tamto spotkanie wciąż jest żywe w pamięci obu zespołów, dlatego Szwedzi z pewnością będą chcieli się zrewanżować i kosztem Polaków wywalczyć awans na mundial. 

W półfinale obecnych baraży Szwecja pokazała dużą siłę, pokonując Ukrainę 3:1, a wszystkie trzy gole zdobył Viktor Gyokeres. Szwedzkie media uznały wyniki półfinałów za dość przewidywalne i podkreśliły, że we wtorkowym finale zmierzą się dwie mocne drużyny, zapowiadając w Sztokholmie „prawdziwy horror o wszystko”. 

W czwartek Polska wygrała z Albanią 2:1, natomiast Szwedzi – w meczu rozegranym w Walencji – zachwycili skutecznością, a tamtejsza prasa określiła spotkanie jako pokaz siły drużyny prowadzonej przez selekcjonera Grahama Pottera. Szczególne pochwały zebrał Gyokeres, którego nazwano „potworem z Arsenalu” i „strasznym” bohaterem meczu według dziennika „Aftonbladet”.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji