Szokujące doniesienia o funkcjonariuszu SOP. Jest reakcja służb i ruch prokuratury
Doniesienia medialne dotyczące jednego z funkcjonariuszy wywołały gwałtowną reakcję Służby Ochrony Państwa. Instytucja wydała oficjalny komunikat, poinformowała o podjętych krokach prawnych i ujawniła nowe fakty z wewnętrznych postępowań. Sprawa wpisuje się w szerszy kryzys, który od miesięcy wstrząsa strukturami SOP.
- Oświadczenie SOP i decyzja o skierowaniu sprawy do prokuratury
- Kim jest funkcjonariusz objęty postępowaniem i dlaczego budzi kontrowersje
- Kadrowe trzęsienie ziemi w SOP i skutki audytu MSWiA
Oświadczenie SOP i decyzja o skierowaniu sprawy do prokuratury
Służba Ochrony Państwa w oficjalnym komunikacie odniosła się do medialnych publikacji dotyczących nagrania rozmowy, w której jeden z funkcjonariuszy miał wypowiadać groźby wobec dziennikarza. SOP podkreśliła, że przed ujawnieniem materiałów nie dysponowała nagraniami ani dokumentami zawierającymi takie treści.
Jak zaznaczono w oświadczeniu, po zapoznaniu się z doniesieniami medialnymi służba podjęła natychmiastowe działania formalne. SOP złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, deklarując pełną gotowość do współpracy z organami ścigania.
Jednocześnie ujawniono, że wobec funkcjonariusza już wcześniej podejmowano kroki służbowe. Został on odsunięty od obowiązków pod koniec października 2025 roku po uzyskaniu informacji o zawiadomieniu złożonym na niego przez byłą partnerkę. W tamtym czasie SOP prowadziła czynności wyjaśniające, które nie miały jeszcze związku z aktualnymi doniesieniami medialnymi.
Kolejna decyzja zapadła na początku lutego 2026 roku. Pełniący obowiązki komendanta SOP płk Tomasz Jackowicz wszczął postępowanie dyscyplinarne i zawiesił funkcjonariusza w czynnościach służbowych. Powodem miało być możliwe naruszenie zasad etyki oraz potencjalne ujawnienie danych wrażliwych dotyczących innych funkcjonariuszy i osób objętych ochroną.


Kim jest funkcjonariusz objęty postępowaniem i dlaczego budzi kontrowersje
Sprawa dotyczy Wojciecha B., znanego pod pseudonimem „Biszkopt”, wieloletniego funkcjonariusza najpierw Biura Ochrony Rządu, a następnie Służby Ochrony Państwa. Jego nazwisko już wcześniej pojawiało się w medialnych publikacjach, które stawiały pytania o standardy bezpieczeństwa w służbach ochrony.
Według ujawnień Telewizji Republika, stacja dysponuje nagraniem, na którym funkcjonariusz miał w wulgarny i brutalny sposób mówić o planach ataku na dziennikarza Piotra Nisztora. Opisywane treści miały dotyczyć porwania, ciężkiego pobicia, a nawet podpalenia, co – jeśli zostanie potwierdzone – stanowiłoby wyjątkowo poważne naruszenie prawa.
Motywem wrogości wobec dziennikarza miały być publikacje prasowe oraz książka „Rekiny wojny”, w których opisywano rzekome kontakty funkcjonariusza z osobami powiązanymi z handlem bronią. To właśnie te doniesienia od lat budzą kontrowersje wokół jego osoby.
Już w 2018 roku media informowały, że Wojciech B. miał wcześniej pełnić rolę ochroniarza osoby podejrzewanej o związki z międzynarodowymi grupami przestępczymi. Mimo to funkcjonariusz znalazł się w składzie ochrony ówczesnego ministra sprawiedliwości. Resort zapewniał wówczas, że służby specjalne nie zgłaszały zastrzeżeń co do jego pracy i poświadczeń bezpieczeństwa.
Kadrowe trzęsienie ziemi w SOP i skutki audytu MSWiA
Afera wokół jednego funkcjonariusza zbiegła się w czasie z głębokimi zmianami kadrowymi w Służbie Ochrony Państwa. Po zakończeniu audytu zleconego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ujawniono skalę nieprawidłowości, zwłaszcza w obszarze kadr i nadzoru.
W styczniu zawieszony został szef SOP gen. bryg. Radosław Jaworski, wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Niedługo później media poinformowały o odwołaniu czterech dyrektorów zarządów SOP oraz jednego z zastępców komendanta. Decyzje personalne miały być bezpośrednim efektem wyników audytu.
Rzeczniczka MSWiA nie kryła, że ustalenia kontroli były bardzo krytyczne. Według informacji przekazywanych nieoficjalnie przez funkcjonariuszy SOP, to dopiero początek szerokiej „miotły kadrowej”, która ma objąć kolejne kluczowe stanowiska, w tym osoby odpowiedzialne za ochronę najważniejszych osób w państwie oraz struktury operacyjno-rozpoznawcze.
Skala zmian pokazuje, że kryzys w SOP ma charakter systemowy, a nie jednostkowy. Sprawa Wojciecha B. stała się symbolem narastających przez lata problemów organizacyjnych, personalnych i nadzorczych w jednej z najważniejszych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.
Choć SOP poprzez szybkie oświadczenie i zawiadomienie do prokuratury próbuje odzyskać kontrolę nad sytuacją, zaufanie do instytucji zostało poważnie nadwyrężone. Dalszy bieg sprawy oraz decyzje prokuratury mogą mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla losów jednego funkcjonariusza, ale również dla przyszłości całej formacji.
