Nagły zwrot akcji ws. Bąkiewicza. Napłynęło potwierdzenie
Sprawa Roberta Bąkiewicza od miesięcy budziła duże emocje – zarówno po stronie jego zwolenników, jak i przeciwników. Lider Ruchu Obrony Granic usłyszał szereg poważnych zarzutów, a prokuratura zdecydowała się na zastosowanie wobec niego daleko idących środków zapobiegawczych. Teraz w tej sprawie doszło do istotnego zwrotu.
- Poważne zarzuty wobec Roberta Bąkiewicza.
- Prokuratura sięgnęła po środki zapobiegawcze. Zakaz dotyczący granicy
- Nagły zwrot sprawy w sądzie
Poważne zarzuty wobec Roberta Bąkiewicza.
Postępowanie wobec Roberta Bąkiewicza zostało wszczęte 31 grudnia przez Prokuraturę Okręgową w Gorzowie Wielkopolskim i dotyczy wydarzeń oraz wypowiedzi z 2025 roku. Jak informowały organy ścigania, zarzuty obejmują m.in. znieważenie funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz Żandarmerii Wojskowej, a także pomówienia kierowane wobec jednej z funkcjonariuszek SG za pośrednictwem wpisów publikowanych w mediach społecznościowych oraz wypowiedzi medialnych.
W akcie oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym i rasowym. Śledczy podkreślali, że treści publikowane przez Bąkiewicza w serwisie X (dawniej Twitter) oraz w wywiadach miały charakter publiczny i mogły prowadzić do eskalacji napięć społecznych. Sam Bąkiewicz nie przyznał się do winy i konsekwentnie twierdził, że jego działania mieściły się w granicach wolności słowa.
Prokuratura sięgnęła po środki zapobiegawcze. Zakaz dotyczący granicy
Jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego prokuratura zdecydowała się na zastosowanie wobec Roberta Bąkiewicza środków zapobiegawczych. Jak informowano, obejmowały one m.in. dozór policji, obowiązek informowania o zmianie miejsca pobytu, a także zakaz zbliżania się do polsko-niemieckiej granicy na odległość mniejszą niż jeden kilometr. Decyzja ta zapadła w sierpniu 2025 roku.
Śledczy uzasadniali te ograniczenia obawą, że podejrzany, jako lider środowisk aktywnych przy granicy mógłby podejmować kolejne działania oceniane jako bezprawne. Zakaz miał dotyczyć przede wszystkim przejść granicznych i miejsc, w których wcześniej odbywały się manifestacje lub działania organizowane przez Ruch Obrony Granic.
Środki zapobiegawcze wywołały duże kontrowersje i były szeroko komentowane w przestrzeni publicznej. Sam Bąkiewicz określał je jako formę represji, natomiast prokuratura podkreślała, że mają one charakter prewencyjny i nie przesądzają o winie oskarżonego. Sprawa szybko stała się jednym z głośniejszych postępowań dotyczących aktywności środowisk narodowych. Jednak wczoraj sytuacja Bąkiewicza diametralnie się zmieniła.
Nagły zwrot sprawy w sądzie
30 stycznia 2026 roku Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim na niejawnym posiedzeniu uchylił w całości środki zapobiegawcze zastosowane wobec Roberta Bąkiewicza, w tym zakaz zbliżania się do polsko-niemieckiej granicy. Informację tę potwierdziła prezes sądu, sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.
Sąd po rozważeniu wszystkich argumentów, zbadaniu sprawy uznał, że były przesłanki ogólne do zastosowania środków zapobiegawczych, ponieważ jest wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Natomiast nie zostały spełnione przesłanki szczególne, to znaczy - nie ma obawy ucieczki i ukrywania się podejrzanego.
-mówiła sędzia
Uchylenie zakazu oznacza, że Robert Bąkiewicz nie jest już objęty żadnymi ograniczeniami dotyczącymi przebywania w rejonie granicy. Decyzja sądu nie kończy jednak sprawy karnej, postępowanie będzie kontynuowane, a o jego dalszym przebiegu zdecyduje sąd właściwy do rozpoznania aktu oskarżenia.