Sąd wydał decyzję ws. funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa podejrzanego o zbrodnię w Ustce
Tragiczne wydarzenia z początku tygodnia w Ustce wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały natychmiastową reakcję organów ścigania. Jak informuje portal Polsatnews.pl, sprawa nabrała tempa po przesłuchaniu kluczowych świadków oraz zebraniu materiału dowodowego na miejscu zbrodni. Śledczy ujawniają nowe fakty dotyczące dramatu, który rozegrał się w jednym z nadmorskich mieszkań.
- Przebieg tragicznych wydarzeń w nadmorskim kurorcie
- Portret sprawcy i charakter postawionych zarzutów
- Sądowa decyzja o zastosowaniu tymczasowego aresztu
- Dalszy tok śledztwa i badania specjalistyczne
Przebieg tragicznych wydarzeń w nadmorskim kurorcie
Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowy wieczór w mieszkaniu przy ulicy Bałtyckiej w Ustce, gdzie 44-letni mężczyzna zaatakował nożem swoich najbliższych podczas spokojnego spotkania rodzinnego. W wyniku odniesionych ran kłutych klatki piersiowej na miejscu zginęła jego czteroletnia córka, a cztery inne osoby z ciężkimi obrażeniami zostały przetransportowane do okolicznych szpitali.
Napastnik został obezwładniony przez przybyłych na miejsce funkcjonariuszy policji i sam również wymagał doraźnej pomocy medycznej. Według relacji świadków, przed atakiem nie doszło do żadnej kłótni, co czyni całe zajście kompletnie niezrozumiałym dla śledczych oraz opinii publicznej.
Portret sprawcy i charakter postawionych zarzutów
Podejrzanym okazał się doświadczony, wieloletni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, który w tej formacji spędził dwadzieścia trzy lata swojego życia zawodowego. Mężczyzna usłyszał już zarzuty zabójstwa dziecka oraz usiłowania zabójstwa czterech kolejnych osób, za co w polskim porządku prawnym grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Podczas przesłuchania w prokuraturze 44-latek przyznał się do winy i złożył krótkie wyjaśnienia, które są obecnie wnikliwie weryfikowane przez śledczych. Służby mundurowe natychmiast wszczęły procedurę wydalenia go z formacji, podkreślając, że we wcześniejszym okresie służby nie przejawiał on żadnych niepokojących zachowań ani sygnałów świadczących o agresji.
Sądowa decyzja o zastosowaniu tymczasowego aresztu
Podczas czwartkowego posiedzenia Sąd Rejonowy w Słupsku rozpatrzył wniosek prokuratury o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego wobec zatrzymanego funkcjonariusza. Sąd wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu Piotra K. na okres trzech miesięcy, co oznacza, że mężczyzna pozostanie w izolacji przynajmniej do 26 kwietnia 2026 roku.
Rzecznik słupskiego sądu, Tamara Kulczewska-Miszczak, wyjaśniła, że postanowienie motywowane było wysoką grożącą karą oraz obawą matactwa, która mogłaby utrudnić prawidłowy przebieg śledztwa. Sędziowie uznali również, że stopień uprawdopodobnienia popełnienia zarzucanych zbrodni jest na tyle wysoki, iż izolacja sprawcy jest w tej chwili jedynym właściwym rozwiązaniem.
Dalszy tok śledztwa i badania specjalistyczne
W najbliższym czasie Piotr K. zostanie poddany szczegółowym badaniom psychiatrycznym, które mają określić jego poczytalność w chwili popełniania czynu. Śledczy oczekują także na wyniki toksykologiczne pobranej krwi, aby sprawdzić, czy w organizmie podejrzanego znajdowały się jakiekolwiek środki odurzające lub substancje psychoaktywne wpływające na jego zachowanie.
Prokuratura zaznacza, że mimo pełnego kontaktu słownego z oskarżonym, motywy jego nagłego wybuchu agresji pozostają nieznane. Dramat ten wywołał falę pytań o procedury weryfikacji kondycji psychicznej funkcjonariuszy elitarnych służb mundurowych, którzy na co dzień mają dostęp do broni i są szkoleni do ochrony najważniejszych osób w państwie.