Skandal w Ukrainie. Sużby ujawniają grupę przestępczą z udziałem posłów
Krótki wpis w mediach społecznościowych wystarczył, by wywołać duże poruszenie wokół wydarzeń za wschodnią granicą. Chodzi o informacje dotyczące działań służb antykorupcyjnych i możliwego udziału osób pełniących najwyższe funkcje publiczne. Na razie wiadomo niewiele, ale zapowiedź kolejnych komunikatów tylko podgrzewa atmosferę.
- Ukraińskie służby ujawniają możliwe nieprawidłowości wśród polityków
- Posłowie podejrzani o przyjmowanie pieniędzy za głosowania w parlamencie
- Zapowiedź kolejnych ujawnień i szerszy kontekst sprawy
Ukraińskie służby ujawniają możliwe nieprawidłowości wśród polityków
W przestrzeni publicznej pojawił się komunikat odnoszący się do działań prowadzonych przez ukraińskie organy ścigania. Przekaz nie zawiera wielu szczegółów, ale wskazuje na poważny charakter sprawy oraz potencjalnie szeroki zakres nieprawidłowości. Zwraca uwagę fakt, że sprawa dotyczy nie anonimowych urzędników, lecz osób aktywnie uczestniczących w życiu politycznym kraju.
Informacja została przekazana w formie krótkiego wpisu w mediach społecznościowych, bez rozbudowanego komentarza czy dodatkowych wyjaśnień.

Posłowie podejrzani o przyjmowanie pieniędzy za głosowania w parlamencie
Autor wpisu, Łukasz Bok, opublikował informację na swoim profilu na Instagramie, powołując się na ustalenia ukraińskich służb. Jak napisał:
– Ukraińskie służby informują o ujawnieniu grupy przestępczej, w skład której wchodzili obecni posłowie. Zdaniem śledczych podejrzani mieli otrzymywać pieniądze za odpowiednie głosowania w parlamencie.
Dodatkowe informacje przekazało Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), które ujawniło, że funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwowej utrudniają prowadzenie czynności śledczych w komisjach Rady Najwyższej Ukrainy. NABU napisało w komunikatorze Telegram:
– Funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwowej stawiają opór pracownikom NABU podczas prowadzenia czynności śledczych w komisjach Rady Najwyższej Ukrainy. Dostęp detektywów jest ograniczany od strony Placu Europejskiego w Kijowie.
NABU podkreśliło, że „utrudnianie prowadzenia czynności śledczych stanowi bezpośrednie naruszenie prawa”.
Wcześniej w sobotę NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły, że zorganizowana grupa przestępcza w parlamencie składała się z obecnych deputowanych, którzy „systematycznie otrzymywali nienależne im korzyści majątkowe w zamian za głosowanie w Radzie Najwyższej Ukrainy”. Obecnie śledztwo koncentruje się m.in. na Komisji Transportu i Infrastruktury Rady Najwyższej, co potwierdziła portalowi Suspilne Julia Syrko z frakcji Hołos.

Zapowiedź kolejnych ujawnień i szerszy kontekst sprawy
Działania NABU ujawniają szerszy kontekst korupcji w ukraińskiej administracji. Już 10 listopada NABU i SAP podały informacje o uczestnikach rozległego systemu korupcyjnego w branży energetycznej, gdzie pobierano łapówki od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych Enerhoatom w wysokości 10–15 proc. wartości kontraktów. Środki te były legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który przeszło około 100 mln dolarów.
Sprawa odbiła się też na najwyższych szczeblach administracji – prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował 28 listopada, że szef jego biura Andrij Jermak podał się do dymisji. Jermak jest objęty dochodzeniem NABU w ramach śledztwa w sprawie korupcji w Enerhoatomie, w aktach figuruje pod pseudonimem Ali Baba.
NABU powstało w 2014 roku jako część warunków współpracy Ukrainy z UE i MFW, a jego działania pokazują, że systematyczne śledztwa mogą obejmować zarówno parlament, jak i strategiczne sektory gospodarki. Jak podkreślono, „skala nie jest znana”, a służby zapowiedziały, że wkrótce opublikują kolejne szczegóły dotyczące ujawnionej grupy przestępczej.