Seryjny zabójca kobiet znów na ulicach. Kim jest „Łomiarz” i dlaczego wyszedł na wolność?
We wtorek 28 kwietnia 2026 roku z Zakładu Karnego w Łowiczu wyszedł na wolność 64-letni Henryk R., znany szerzej pod pseudonimem „Łomiarz”. Mężczyzna odsiedział w całości swój ostatni, dziesięcioletni wyrok za usiłowanie rozboju, jednak to jego bezwzględne zbrodnie z lat 90. budzą po dziś dzień największy niepokój społeczny. Seryjny sprawca, mający na swoim koncie śmierć pięciu osób, z uwagi na krytyczną ocenę ryzyka powrotu do przestępstwa został decyzją sądu objęty ścisłymi środkami zapobiegawczymi po opuszczeniu murów więzienia.
- Henryk R. opuścił jednostkę penitencjarną po pełnym odbyciu wyroku 10 lat więzienia za usiłowanie rozboju
- W latach 1992–1993 sprawca dopuścił się 29 brutalnych napaści na kobiety, w wyniku których pięć osób zginęło, a 20 doznało ciężkich uszkodzeń ciała
- Na podstawie negatywnych opinii lekarzy psychiatrów wobec mężczyzny orzeczono całodobowy dozór elektroniczny oraz obligatoryjny udział w programie terapeutycznym
Brutalna seria napadów na warszawskich ulicach
W latach 1992–1993 stolicę opanował paraliżujący strach wywołany serią niewyjaśnionych napaści na kobiety. Henryk R., zyskując w relacjach medialnych pseudonimy „Łomiarz” oraz „Wampir z bramy”, obrał za cel ofiary przebywające głównie na terenie Śródmieścia oraz Mokotowa. Sprawca ukrywał się w pustych bramach i zaciemnionych podwórkach, z zaskoczenia atakując niczego niepodejrzewające osoby, a następnie rabując ich torebki, dokumenty oraz pieniądze.
Mechanizm działania napastnika charakteryzował się skrajną brutalnością i powtarzalnością. Mężczyzna uderzał z ogromną siłą w głowy ofiar przy użyciu ciężkiego, tępego narzędzia, którym według ustaleń śledczych była metalowa rurka bądź łom. Choć celował przede wszystkim w starsze osoby, wśród poszkodowanych znalazły się również znacznie młodsze kobiety. Zgromadzony materiał dowodowy sprawił, że ostateczny bilans działalności przestępczej zamknął się w liczbie 29 udowodnionych napaści.
Fizyczne skutki tych ataków przyniosły ofiarom nieodwracalne konsekwencje. Z powodu odniesionych urazów czaszkowo-mózgowych pięć kobiet poniosło śmierć, a 20 zostało bardzo ciężko rannych. Organy ścigania, wykorzystując ówczesne systemy analizy komputerowej, zatrzymały Henryka R. ostatecznie we wrześniu 1993 roku. Sąd wymierzył mu początkowo maksymalną karę 25 lat więzienia, którą na etapie apelacji obniżono ostatecznie do 15 lat pozbawienia wolności. Postępowanie dowiodło również, że sprawca części zbrodni dopuścił się, legalnie korzystając z przepustek związanych z odbywaniem wcześniejszej kary.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI
Wyjście na wolność i natychmiastowy powrót do przestępstw
Po zakończeniu piętnastoletniego wyroku Henryk R. opuścił zakład karny na przełomie 2008 i 2009 roku. Wszelkie założenia systemu penitencjarnego o skutecznej poprawie i resocjalizacji osadzonego okazały się w tym przypadku całkowicie błędne. Zaledwie kilka miesięcy po powrocie do otwartego społeczeństwa sprawca udowodnił, że nie ma zamiaru porzucić swojego wyuczonego, agresywnego wzorca zachowania wobec kobiet.
W marcu 2009 roku na ulicach Piaseczna jego celem stała się 45-letnia kobieta. Napastnik zbliżył się do ofiary, po czym wymierzył jej silne kopnięcie, a gdy upadła na ziemię, brutalnie wyrwał jej torebkę oraz rzeczy wartościowe. Sprawna interwencja funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie, wsparta analizą nagrań z monitoringu oraz precyzyjnymi zeznaniami naocznych świadków, pozwoliła na ujęcie zbiegłego przestępcy w sąsiednim Konstancinie zaledwie kilkadziesiąt minut po dokonaniu napaści.
Zatrzymany sprawca nie okazał żadnej skruchy podczas prowadzonych czynności procesowych, odnosząc się wprost do własnego, silnego uprzedzenia wobec płci przeciwnej. Wyjaśniając powody atakowania bezbronnych osób, przedstawił swój tok myślenia funkcjonariuszom, ujawniając głęboko zakorzenioną agresję słowami:
— Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie.
W rezultacie tych działań i dalszych postępowań prowadzonych przez prokuraturę, Henryk R. ponownie trafił przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Ostatni proces sądowy, zakończony prawomocnie w 2016 roku, doprowadził do wymierzenia mu kary 10 lat pozbawienia wolności za usiłowanie rozboju. Orzeczony wyrok został wyegzekwowany bezwzględnie, wymuszając odbycie kary w całości na terenie jednostki penitencjarnej w Łowiczu.
Dozór elektroniczny i stanowiska specjalistów
We wtorek 28 kwietnia 2026 roku, dokładnie z końcem wymierzonej kary więzienia, Henryk R. oficjalnie opuścił mury placówki w Łowiczu. Ze względu na rangę jego wcześniejszych czynów, administracja państwowa zainicjowała procedury prewencyjne z odpowiednim wyprzedzeniem. Jeszcze w listopadzie 2025 roku dyrektor łowickiego zakładu karnego złożył formalny wniosek do sądu o wdrożenie szczególnego nadzoru nad skazanym po opuszczeniu przez niego izolacji.
Sąd Rejonowy w Łowiczu rozpatrzył wspomniany wniosek, opierając swoje postanowienie na szczegółowych ekspertyzach zespołu biegłych lekarzy psychiatrów. Specjaliści jednogłośnie orzekli, że u Henryka R. nadal występuje bardzo wysokie prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przestępstwa wymierzonego w życie i zdrowie. Na tej podstawie prawnie nałożono na niego nakaz poddania się elektronicznej kontroli miejsca pobytu oraz sformułowano obligatoryjny obowiązek uczestnictwa w specjalistycznej terapii hamującej zachowania agresywne.
Aspekty techniczne zastosowanych rygorów w jasny sposób nakreślił rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi, sędzia Grzegorz Gała. Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości poinformował publicznie, że uwolniony mężczyzna otrzymał bransoletkę lokalizacyjną, a nakazany nadzór ma obecnie charakter bezterminowy. Ewentualne uchylenie lub zmiana nałożonych obostrzeń uwarunkowane są wyłącznie pozytywnymi opiniami biegłych psychologów oceniających postępy obowiązkowej terapii na wolności.
Fakt przebywania poza murami więzienia człowieka o takiej historii kryminalnej prowokuje intensywne dyskusje na tle bezpieczeństwa publicznego.
Źródło: Goniec.pl