Waldemar Żurek zabrał głos ws. afery w NCBiR. Jednym z zatrzymanych mąż Sylwii Peretti
Sprawa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju ma kolejną odsłonę. Waldemar Żurek opisał na X zarzuty dotyczące wielomilionowego dofinansowania i faktur, które miały nie odpowiadać rzeczywistemu przebiegowi projektu. Jak ustalił Plotek, wśród zatrzymanych znalazł się Łukasz P., mąż Sylwii Peretti.
Waldemar Żurek napisał o aferze w NCBiR
Waldemar Żurek odniósł się na platformie X do kolejnego etapu sprawy związanej z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Z jego wpisu wynika, że śledczy zajmują się projektem badawczo-rozwojowym dotyczącym neutralizacji amunicji chemicznej zalegającej na dnie Bałtyku. W tle pojawiają się podejrzenia dotyczące rozliczeń, zawyżania kosztów oraz dokumentów, które według ustaleń śledczych miały nie oddawać faktycznego przebiegu projektu.
Żurek wskazał, że sprawa dotyczy pieniędzy publicznych i rozliczeń związanych z dofinansowaniem przyznanym przez NCBiR. Chodzi o kwotę ponad 7,5 mln zł, która według śledczych miała zostać wyłudzona. W sprawie pojawiają się również faktury opiewające łącznie na niemal 14 mln zł. To właśnie te dokumenty mają być jednym z ważnych elementów badanych przez organy ścigania.
– Kolejna odsłona afery w NCBiR. Pięć osób z zarzutami. Dwie w areszcie. Ponad 7,5 mln zł wyłudzonego dofinansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Faktury na prawie 14 mln zł. Projekt o neutralizacji amunicji chemicznej w Bałtyku, a w tle podejrzenie zawyżania kosztów i przedstawiania dokumentów, które nie odzwierciedlały rzeczywistego przebiegu projektu. Rozliczenia nie są zemstą. Są obowiązkiem państwa prawa – napisał Waldemar Żurek na platformie X.
Wpis Żurka stał się punktem wyjścia do kolejnych informacji na temat działań służb. Sprawa nie dotyczy jedynie pojedynczego zatrzymania, ale szerszych czynności prowadzonych w kilku regionach kraju. Według przekazanych informacji działania procesowe objęły województwa małopolskie, mazowieckie i śląskie, a w operacji brali udział funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego z różnych delegatur.
CBA zatrzymało pięć osób. Chodzi o projekt dotyczący Bałtyku
Do zatrzymań doszło 6 lipca. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali pięć osób w związku ze śledztwem dotyczącym Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Wszystkie zatrzymane osoby usłyszały zarzuty związane z wyłudzeniem ponad 7,5 mln zł dofinansowania. Dwie osoby trafiły do aresztu.
Według przekazanych informacji sprawa obejmuje projekt badawczo-rozwojowy związany z wydobywaniem oraz neutralizowaniem bojowych środków trujących z dna Bałtyku. Tego rodzaju przedsięwzięcie już samo w sobie dotyczy bardzo specjalistycznej dziedziny, ponieważ łączy kwestie bezpieczeństwa, ochrony środowiska i technologii wykorzystywanych przy pracach podwodnych. Śledczy badają jednak nie tylko sam projekt, ale przede wszystkim sposób jego rozliczania oraz dokumentację finansową.

W sprawie pojawia się podejrzenie, że koszty projektu mogły być zawyżane. Śledczy analizują także dokumenty, które miały być przedstawiane przy rozliczaniu przedsięwzięcia. Według informacji opisanych przez Żurka problemem mają być faktury oraz inne materiały, które – zdaniem organów ścigania – nie odzwierciedlały rzeczywistego przebiegu prac. To właśnie ten wątek jest jednym z najważniejszych elementów prowadzonego postępowania.
Operacja CBA miała szeroki zakres. Czynności prowadzili funkcjonariusze z gdańskiej delegatury, ale zaangażowani byli również agenci z Warszawy i Katowic. Działania objęły kilka województw, co pokazuje, że śledztwo nie ogranicza się do jednego miejsca ani jednej osoby. W centrum sprawy pozostaje jednak dofinansowanie z NCBiR oraz sposób, w jaki pieniądze miały zostać rozliczone.
Łukasz P. w areszcie. Sylwia Peretti wydała oświadczenie
Jak ustaliła redakcja Plotka, wśród zatrzymanych znalazł się Łukasz P., biznesmen i mąż Sylwii Peretti, znanej między innymi z programu "Królowe życia". Informację o jego sytuacji potwierdził rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, prokurator Mariusz Marciniak.
– Pan Łukasz P. przebywa aktualnie w areszcie śledczym w Gdańsku przy ulicy Kurkowej 12 – powiedział prokurator Mariusz Marciniak w rozmowie z redakcją Plotka.
Do sprawy odniosła się także Sylwia Peretti. W przesłanym redakcji oświadczeniu podkreśliła, że zatrzymanie jej męża ma związek z rozliczeniem dotacji uzyskanej przez spółkę kilka lat wcześniej. Z jej stanowiska wynika, że środki miały zostać wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.
– Wobec pojawiających się pytań o sytuację mojego męża Łukasza informuję, że został zatrzymany w sprawie rozliczenia uzyskanej przez spółkę przed kilkoma laty dotacji. Dotacja została wykorzystana zgodnie z jej przeznaczeniem - powstały dzięki niej sprzęt uzyskał wiosną tego roku stosowną certyfikację, co potwierdza jego użyteczność – przekazała Sylwia Peretti w oświadczeniu przesłanym redakcji Plotka.
Peretti zapewniła również, że działalność spółki nie została przerwana. Jak wskazała, mimo nieobecności jej męża pracownicy mają nadal realizować zlecenia i obsługiwać kontrahentów.
– Wszystkich kontrahentów spółki zapewniam, że pomimo nieobecności męża praca i zlecenia są nieprzerwanie realizowane przez pracowników. Liczę, że wkrótce sprawa się wyjaśni, a Łukasz wróci do realizacji wszystkich swoich nowatorskich projektów z wielką pasją i swoją niewyczerpaną energią – czytamy w dalszej części oświadczenia Sylwii Peretti przesłanego redakcji Plotka.
Na końcu oświadczenia Peretti podziękowała osobom, które przekazują wsparcie jej mężowi.
– Dziękuję wszystkim ślącym mu za moim pośrednictwem wyrazy wsparcia – dodała Sylwia Peretti w oświadczeniu.
Łukasz P. jest prezesem firmy działającej w branży prac saperskich. W przeszłości opowiadał w mediach o początkach działalności oraz o tym, jak przedsiębiorstwo stopniowo poszerzało zakres usług. Firma miała zaczynać od badań geofizycznych, a później wejść w bardziej specjalistyczne prace związane z oczyszczaniem terenów z niebezpiecznych przedmiotów.
– Rozpoczynaliśmy jako firma zajmująca się głównie badaniami geofizycznymi. Z czasem rozbudowaliśmy ofertę w kierunku przeszukiwania i oczyszczania terenów z przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych – mówił Łukasz P. w rozmowie z "Forbesem".
W tym samym wywiadzie biznesmen opowiadał także o trudnej sytuacji finansowej, w której znalazła się jego firma po jednej z decyzji biznesowych. Według jego relacji problem miał dotyczyć kontraktu na prace saperskie w lesie. Sprawa zakończyła się sporem sądowym, który – jak twierdził – po kilku latach udało się wygrać.
– Przy drugim zleceniu na prace saperskie na terenie lasu - o wartości 2,5 mln zł - wlepiono nam karę umowną na siedem mln zł. Był 2012 r., prace miały się rozpocząć w czerwcu, ale zostały opóźnione z winy zleceniodawcy. Namówiono nas wtedy, abyśmy podpisali umowę z pierwotnymi datami, a potem sobie je zmienili aneksem - jako młodzi i niedoświadczeni w branży tak też zrobiliśmy. Tylko że gdy rozpoczęliśmy prace z 1,5-miesięcznym opóźnieniem, okazało się, że naliczono nam gigantyczne kary umowne. Sprawa trafiła do sądu, gdzie ostatecznie po pięciu-sześciu latach wygraliśmy i pieniądze udało się odzyskać – tłumaczył Łukasz P. w wywiadzie dla "Forbesa".
Obecnie sprawa dotycząca dofinansowania z NCBiR pozostaje przedmiotem działań śledczych. Z przekazanych informacji wynika, że pięć osób usłyszało zarzuty, a dwie przebywają w areszcie. Kluczowe dla postępowania będzie wyjaśnienie, czy rozliczenia projektu dotyczącego neutralizacji amunicji chemicznej w Bałtyku były zgodne z rzeczywistym przebiegiem prac i zasadami wydatkowania publicznych pieniędzy.