MSZ przekazało informacje o ataku wymierzonym w Polskę. Ujawniono szczegóły
Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP ostrzega przed największym w ostatnich miesiącach atakiem rosyjskiej dezinformacji w polskim internecie. Fałszywe treści o rzekomych nadużyciach polskiej pomocy humanitarnej dla Ukrainy osiągnęły w mediach społecznościowych ogromne ilości wyświetleń. MSZ wskazuje, że działania prorosyjskich botów i trolli intensyfikują się w momencie, gdy Rosja przeprowadza kolejne ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną, a Polacy aktywnie wspierają humanitarnie obywateli Ukrainy.
- Rosyjska dezinformacja odpowiedzią na polską pomoc
- Skala zjawiska jest zatrważająca
- Media społecznościowe jako pole bitwy
Rosyjska dezinformacja odpowiedzią na Polską pomoc
W drugiej połowie stycznia 2026 r. polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych monitorowało znaczący wzrost aktywności prorosyjskich kont w polskojęzycznym internecie, szczególnie na platformie X.com. MSZ zauważa, że podwyższona aktywność rosyjskich trolli zbiegła się w czasie z ogólnopolską akcją „Ciepło z Polski dla Kijowa”, ta akcja to zbiórka na generatory prądu dla mieszkańców Kijowa dotkniętych przerwami w dostawach wad wynikających z rosyjskich ostrzałów.
W komunikacie MSZ pojawił się mocny, jednozdaniowy opis tego zjawiska.
Największy od miesięcy atak na polską przestrzeń informacyjną. Gdy rosyjskie pociski niszczą ukraińskie elektrociepłownie i zabierają ciepło milionom ludzi, rosyjskie boty i prorosyjskie trolle próbują jednocześnie „zabierać prawdę” – fabrykują kłamstwa, podczas gdy Polacy pomagają Ukraińcom.
- czytamy w komunikacie.
Skala zjawiska jest zatrważająca
Według komunikatu, fake newsy i zmanipulowane treści o rzekomym „wykorzystywaniu polskiej pomocy humanitarnej przez Ukraińców” zdobyły ponad 21 mln wyświetleń, co jest poziomem znacznie przewyższającym wcześniejsze kampanie dezinformacyjne w polskim internecie. Jak zaznaczono — liczba ta jest blisko o wiele większa niż w sytuacji w związku z nalotami dronów we wrześniu 2025 r. i ich braku wpływu na polskie terytorium.
Fałszywe treści o rzekomych nadużyciach polskiej pomocy humanitarnej przez Ukraińców miały ponad 21 mln wyświetleń, prawie trzy razy więcej niż w przypadku rosyjskiego ataku informacyjnego podczas nalotu dronów we wrześniu zeszłego roku.
- podaje resort.
To oświadczenie podkreśla, że operacja dezinformacyjna nie jest przypadkowa, ale skoordynowana i służy m.in. podważaniu solidarności społecznej i politycznej z Ukrainą oraz podważaniu wiarygodności polskich działań pomocowych.
Media społecznościowe jako pole bitwy
Choć skala zjawiska może przerażać nie jest ot sytuacji nowa. TVN 24 przypomina, że w poprzednich miesiącach tego rodzaju działania nie były wyjątkiem raporty Ośrodka Analizy Dezinformacji (NASK) wskazywały już wcześniej na wzrost próby wpływania na opinię publiczną w Polsce, zwłaszcza w kontekście wojny w Ukrainie i spraw polsko-ukraińskich relacji społecznych. Fałszywe czy zmanipulowane narracje często przyjmują formę filmów, grafik, apelów do emocji lub rzekomych świadectw, które następnie są udostępniane przez konta o wątpliwej wiarygodności.
Specjaliści od walki z dezinformacją podkreślają, że pokusa łatwego wciągnięcia odbiorcy w emocjonalny, uproszczony przekaz jest wykorzystywana tylko po to, by osłabić zaufanie społeczne do instytucji i wzajemnej solidarności. Czy to poprzez zarzuty wobec osób wspierających Ukrainę, fałszywe oskarżenia o rzekome działania ukraińskich obywateli w polskim systemie publicznym, czy manipulacje wokół akcji pomocowych każde z takich treści ma na celu zaburzyć zdrowy dialog i solidarność publiczną.