Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ropa, której nie było, i pieniądze, które zniknęły. Kulisy afery Orlenu
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 07.01.2026 14:03

Ropa, której nie było, i pieniądze, które zniknęły. Kulisy afery Orlenu

Ropa, której nie było, i pieniądze, które zniknęły. Kulisy afery Orlenu
Państwowe miliardy i prywatne decyzje. Sprawa Orlenu wraca Fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Strata około 1,6 miliarda euro na transakcjach z wenezuelskimi pośrednikami to jeden z najbardziej zagadkowych i kosztownych epizodów w historii Orlenu. Według Kazimierza Krupy, dziennikarza ekonomicznego i komentatora rynku paliwowego, nie mamy do czynienia ani z nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, ani z menedżerską niekompetencją. Jego zdaniem był to świadomy wybór, który dziś powinien stać się przedmiotem poważnego śledztwa.

Ropa z kraju rządzonego przez kartel

Szwajcarska spółka zależna Orlenu zawierała kontrakty na dostawy ropy z Wenezueli w okresie czasowego zawieszenia amerykańskich sankcji. Problem w tym, że surowiec nigdy nie dotarł do Polski, a pieniądze przepadły. Krupa zwraca uwagę, że wybór partnerów handlowych był skrajnie ryzykowny – i trudny do wytłumaczenia z punktu widzenia legalnego biznesu.

Zamiast współpracy z uznanymi koncernami z Norwegii czy Arabii Saudyjskiej, Orlen miał wejść w relacje z podmiotami powiązanymi z reżimem Nicolása Maduro. Krupa nie owija w bawełnę, opisując rzeczywistość tego państwa.

– Wenezuela, mimo że ma największe udokumentowane zasoby ropy na świecie, wydobywa jej coraz mniej, bo nie ma infrastruktury – mówi w rozmowie z Gońcem. – To kraj rządzony przez grupę przestępczą, która zamiast inwestować w przemysł, żyje z przemytu narkotyków.

W takim kontekście decyzja o wysłaniu tam setek milionów euro jawi się nie jako błąd, lecz jako działanie skrajnie nierozsądne – albo celowe.

„To nie był błąd”

Kwota 1,6 miliarda euro, która miała zostać przelana bez realnego zabezpieczenia dostaw, wyklucza – zdaniem Krupy – narrację o pomyłce czy braku doświadczenia.

– To nie są błędy. To jest zamierzone przestępstwo, a nie błąd – mówi Gońcowi.

Tym bardziej że w tamtym czasie Orlen był przedstawiany jako jeden z najnowocześniejszych i najlepiej zarządzanych koncernów paliwowych w Europie. Trudno więc uwierzyć, by nikt nie zdawał sobie sprawy z realiów politycznych i gospodarczych Wenezueli.

Straty te uderzają bezpośrednio w majątek państwowy, a pytanie o odpowiedzialność ówczesnego prezesa Daniela Obajtka i całego zarządu staje się nieuniknione.

Wielkie i małe afery Orlenu

Jednocześnie Krupa studzi oczekiwania wobec szybkiego rozliczenia największych decyzji strategicznych Orlenu, takich jak fuzja z Lotosem. Tego typu operacje – jego zdaniem – są niezwykle skomplikowane dowodowo i mogą ciągnąć się latami.

Dlatego ekspert proponuje inną ścieżkę: skoncentrowanie się na mniejszych, ale twardych i łatwych do udowodnienia nadużyciach finansowych.

– Trzeba znaleźć rzeczy proste. To są na przykład nieuzasadnione wydatki na adwokatów, eventy, które były skręcone, nadpłacone, przepłacone – wskazuje.

Takie sprawy nie wymagają armii biegłych ani wieloletnich analiz ekonomicznych. Wystarczy dokumentacja i zestawienie faktur z rzeczywistym zakresem usług.

Jednym z najbardziej obiecujących wątków jest sprawa usług detektywistycznych, na które Orlen miał wydać blisko 400 tysięcy złotych. Pieniądze te – według ustaleń medialnych – mogły zostać przeznaczone na inwigilację polityków ówczesnej opozycji.

– To będzie najprostsze do udowodnienia – mówi Gońcowi. – To konkretna decyzja, konkretna faktura i jasne przekroczenie uprawnień prezesa spółki paliwowej.

Wykorzystywanie państwowego giganta do walki politycznej nie mieści się w żadnym katalogu dopuszczalnych działań zarządu.

Lekcja z Al Capone

Krupa przywołuje znaną lekcję z historii kryminalistyki: Al Capone nie trafił do więzienia za morderstwa, lecz za oszustwa podatkowe. Nie dlatego, że były najcięższym przestępstwem, ale dlatego, że były najłatwiejsze do udowodnienia.

– Al Capone poszedł do więzienia nie za zamordowanie iluś osób, tylko za podatki, bo to dało się szybko i łatwo wykazać – przypomina.

W jego ocenie podobna strategia może okazać się skuteczna również w przypadku rozliczeń Orlenu z czasów Obajtka: mniej politycznych deklaracji, więcej żmudnej, ale konkretnej pracy na dokumentach.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Dach
Do 31 stycznia i ani dnia dłużej. Polacy muszą to zgłosić albo narażą się na grzywnę
Geopolityczne szachy Polski: Jak wenezuelska ropa i arktyczne skarby mają osłabić Rosję
Strategiczna ofensywa Polski. Przydacz o planach dyplomatycznych wobec Rosji i świata
skocznia narciarska
NIemcy: kontrowersje po dyskwalifikacji polskiego zawodnika. Jest mowa o "sabotażu"
Karol Nawrocki
Hipokryzja Nawrockiego? "Straszy Zachodem, a jeździł do Moskwy"
Donald Trump państwa
Trump grozi kolejnym krajom. Na liście pięć państw
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić