Co stanie się, jeśli Ukraina upadnie? Ekspert: "To najczarniejszy scenariusz dla Polski"
Nadchodzące lata mogą przynieść głęboką dekompozycję porządku bezpieczeństwa, do którego Europa przywykła po zakończeniu zimnej wojny. Słabnąca pozycja Unii Europejskiej oraz strategiczny zwrot Stanów Zjednoczonych w stronę własnych interesów zmuszają państwa wschodniej flanki do ponownego zdefiniowania swojej roli obronnej.
W programie Gońca “Obraz Świata” Albert Świdziński ze Strategy&Future kreśli scenariusze, które – choć niewygodne – coraz częściej pojawiają się w analizach ekspertów od geopolityki.
Widmo upadku Ukrainy
Najpoważniejszym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski pozostaje scenariusz całkowitego załamania się państwowości ukraińskiej. Taki rozwój wydarzeń otworzyłby Rosji drogę do realizacji celów formułowanych jeszcze przed 2022 rokiem: rekonstrukcji porządku bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej według własnych zasad. W praktyce oznaczałoby to dążenie do ograniczenia suwerenności Polski i państw bałtyckich oraz ich marginalizacji w strukturach międzynarodowych.
Sytuację komplikuje wewnętrzne zmęczenie wojną w Ukrainie, spadające poparcie dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego oraz nierozwiązane problemy systemowe, w tym korupcja. Mimo to ani elity polityczne, ani społeczeństwo ukraińskie nie wykazują gotowości do zaakceptowania rosyjskich, maksymalistycznych żądań. Jednocześnie na Zachodzie narasta przekonanie, że obecne przywództwo w Kijowie może utrudniać szybkie zakończenie konfliktu – co dodatkowo zwiększa napięcia na linii Ukraina–USA.
– Zacznę od scenariusza, którego najbardziej nie chciałbym zobaczyć. To znaczy – kolapsu czy implozji państwa ukraińskiego. A to jest zdecydowanie najczarniejszy scenariusz dla Polski – podkreśla Albert Świdziński.
Koniec złudzeń co do gwarancji NATO
Zdaniem Świdzińskiego Polska musi porzucić myślenie o NATO jako o absolutnej i automatycznej gwarancji bezpieczeństwa. Sojusz powstał w realiach zimnowojennych, gdy zagrożenie było wspólne i jednoznaczne dla całego Zachodu. Dziś Rosja stanowi egzystencjalne wyzwanie przede wszystkim dla państw wschodniej flanki, podczas gdy Europa Zachodnia coraz częściej kalkuluje koszty potencjalnej konfrontacji.
W tym kontekście nie można pomijać zmiany kursu polityki Stanów Zjednoczonych. Administracja Donalda Trumpa postrzega relacje międzynarodowe w kategoriach transakcyjnych, a nie zobowiązań wynikających z liberalnego porządku świata. Zakończenie wojny w Ukrainie – nawet kosztem sprawiedliwości i trwałości pokoju – mogłoby stać się elementem politycznego dziedzictwa „prezydenta pokoju”.
– Polska będzie musiała skonfrontować się z rzeczywistością, w której za jej bezpieczeństwo nie odpowiada to słynne NATO. Ani Stany Zjednoczone, ani państwa Europy Zachodniej – tylko ona sama – mówi Gońcowi Świdziński.
Atom, regionalne sojusze i brutalny realizm
W świecie, w którym słabnie rola USA jako globalnego gwaranta ładu, powraca temat odstraszania nuklearnego. Japonia czy Korea Południowa coraz otwarciej debatują o budowie własnych zdolności atomowych, nie ufając już w pełni amerykańskiemu „parasolu”. Proliferacja broni jądrowej, choć niebezpieczna, może stać się mechanizmem hamującym agresję państw rewizjonistycznych, takich jak Rosja czy Chiny.
Dla Polski kluczowe staje się budowanie realnych sojuszy regionalnych – z państwami, które podobnie postrzegają zagrożenie ze strony Rosji. Finlandia, kraje bałtyckie czy Ukraina mogą być partnerami nie na zasadzie symbolicznych deklaracji, lecz twardej, obustronnej transakcyjności. Świdziński wskazuje tu na przykład wymiany: przekazanie Ukrainie pozostałych polskich MiG-29 w zamian za dostęp do technologii rakietowych i dronowych.
– Jedynymi realnymi gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy będą zdolności jej własnej armii oraz – być może – współpraca z państwami, które współdzielą percepcję zagrożeń ze strony Rosji – podsumowuje.
W nowym porządku świata sentymenty ustępują miejsca brutalnemu realizmowi. Dla Polski oznacza to konieczność szybkiego przystosowania się do rzeczywistości, w której stare zasady już nie obowiązują, a bezpieczeństwo przestaje być abstrakcyjną obietnicą, stając się twardym rachunkiem sił i interesów.
Źródło: Goniec