Stała u boku Kaczyńskiego, dziś rozlicza Ziobrę. "Nie przestraszycie mnie"
Magdalena Sroka, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, nie ma wątpliwości: afera nie była incydentem, lecz systemowym nadużyciem władzy. W rozmowie z Goniec.pl opowiada o odpowiedzialności Zbigniewa Ziobry, technicznych aspektach inwigilacji, zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa i osobistych kosztach prowadzenia politycznego śledztwa, które – jak podkreśla – musi doprowadzić do prawdy i rozliczeń.
Ziobro przyznał się przed komisją
Choć prace komisji śledczej bywają krytykowane za tempo, to – jak przekonuje Sroka – przynoszą konkretne efekty. Przełomem było przesłuchanie Zbigniewa Ziobry, który po miesiącach unikania odpowiedzi potwierdził swoją rolę w zakupie systemu Pegasus.
– Został przesłuchany, gdzie przyznał się tak naprawdę, że to on był inicjatorem zakupu systemu Pegasus – mówi Gońcowi przewodnicząca komisji.
To przyznanie się ma kluczowe znaczenie dowodowe. Dla prokuratury oznacza bowiem potwierdzenie, że decyzja o sięgnięciu po najbardziej inwazyjne narzędzie inwigilacyjne zapadła na najwyższym szczeblu władzy – w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Jednocześnie Sroka nie ukrywa frustracji związanej z błędami proceduralnymi, które opóźniają postępowania – zarówno w sprawie Pegasusa, jak i Funduszu Sprawiedliwości. Wskazuje na braki formalne we wnioskach prokuratury czy kontrowersyjne decyzje sądów, w tym te dotyczące Marcina Romanowskiego.
– Jak czytam uzasadnienie w tej sprawie i czytam, że my jesteśmy w Polsce kryptodyktaturą, a Węgry i ich wymiar sprawiedliwości, który przydzielił panu Romanowskiemu azyl polityczny, to jest wzór do naśladowania – to trochę się krew gotuje – przyznaje w rozmowie z Gońcem.
"Wiem, jak wygląda postępowanie przygotowawcze”
Sroka podkreśla, że jej cierpliwość wynika z doświadczenia zawodowego. Przez 15 lat pracowała w policji na stanowiskach wykonawczych, co – jak mówi – pozwala jej realnie oceniać tempo i złożoność śledztw.
– Jako osoba, która ma doświadczenie w 15-letniej pracy na stanowisku wykonawczym w policji, wiem, jak wiele może się wydarzyć na etapie postępowania przygotowawczego. Takie sytuacje się zdarzają – tłumaczy Gońcowi.
Celem komisji nie jest medialny spektakl, lecz doprowadzenie do sytuacji, w której osoby odpowiedzialne za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą odpowiedzą przed niezawisłym sądem.
Pegasus jako broń przeciwko społeczeństwu
Jednym z najbardziej wstrząsających wątków prac komisji jest wykorzystanie Pegasusa przeciwko obywatelom – w tym liderkom Strajku Kobiet. Sroka nie ma wątpliwości, że ówczesna władza działała w strachu przed masowymi protestami.
– Jarosław Kaczyński chciał na ulicę wyprowadzić wojsko. Oni się potężnie bali Strajku Kobiet. Widzieli, co się dzieje, i wiedzieli, że jeśli nie będą mieli pod pełnym panowaniem inicjatorek, to sytuacja może wymknąć się spod kontroli – mówi.
Inwigilacja dotykała nie tylko polityków opozycji, takich jak Krzysztof Brejza czy Jacek Karnowski, lecz także osoby „niewygodne” dla władzy – prokuratorów, przedsiębiorców, działaczy społecznych. W wielu przypadkach zgody sądowe były wyłudzane, a wnioski nie miały oparcia w faktach.
– Zarzuty usłyszą ci konkretni funkcjonariusze, którzy się tego podjęli, którzy dali się czasem zmanipulować, a może czasem sami inicjowali takie działania po to, żeby uzyskać korzyści w postaci awansu – zapowiada Sroka.
CBA do likwidacji
Jednym z najmocniejszych postulatów przewodniczącej komisji jest likwidacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jej zdaniem służba ta została trwale upolityczniona i moralnie skompromitowana.
– W mojej ocenie niestety służba się zhańbiła i uważam, że powinniśmy zlikwidować CBA – mówi wprost.
Jednocześnie przyznaje, że praca nad rozliczeniami ma wysoką cenę osobistą. Wspomina o groźbach i strachu wśród współpracowników.
– W momencie, kiedy moja dyrektor biura mówi mi, że zamyka się od środka w biurze, bo boi się siedzieć, bo takie telefony otrzymuje, to mówię: już stop.
Mimo to Sroka nie zamierza się wycofać.
– Mój charakter nie pozwoliłby mi porzucić zadania, którego się podjęłam. Tak, to nie był łatwy rok i patrząc z perspektywy, pewnie szybciej by szło, gdybyśmy mieli od samego początku pełną współpracę – podsumowuje.
Źródło: Goniec