Przepracowała tylko 10 lat i złożyła wniosek o emeryturę. Zaskakujące, ile dostanie z ZUS
Polacy nadal najczęściej przechodzą na emeryturę zaraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Samo ukończenie 60 lat przez kobietę lub 65 lat przez mężczyznę nie oznacza jednak gwarancji wysokiego świadczenia. Kluczowe znaczenie ma kapitał zgromadzony na koncie w ZUS oraz długość okresu składkowego. Szczególnie dotkliwie mogą przekonać się o tym osoby, które przepracowały zaledwie kilka lub kilkanaście lat.
Wielu Polaków o tym zapomina. Wiek emerytalny to nie wszystko
W Polsce wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Osiągnięcie tego progu daje możliwość złożenia wniosku o emeryturę, jednak nie przesądza o wysokości wypłacanego świadczenia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych od lat przypomina, że najważniejsze jest zgromadzenie odpowiedniego kapitału emerytalnego, który powstaje ze składek odprowadzanych podczas aktywności zawodowej.
Wysokość emerytury wyliczana jest na podstawie kilku elementów. Pod uwagę brane są zwaloryzowany kapitał początkowy, środki zapisane na koncie i subkoncie w ZUS oraz średnie dalsze trwanie życia wyrażone w miesiącach. Im wyższe składki i dłuższy okres pracy, tym większe świadczenie. Istotne znaczenie mają również waloryzacje. Marcowa podniosła wysokość już wypłacanych emerytur, natomiast czerwcowa zwiększa wartość składek zgromadzonych przez osoby, które nadal pracują i odkładają na przyszłe świadczenie.
Eksperci zwracają uwagę, że decyzja o przejściu na emeryturę natychmiast po osiągnięciu wieku emerytalnego nie zawsze jest korzystna finansowo. Każdy dodatkowy rok pracy oznacza bowiem zarówno wyższy kapitał emerytalny, jak i krótszy przewidywany okres pobierania świadczenia, co przekłada się na wyższą miesięczną wypłatę.

Emerytura minimalna nie należy się każdemu
Wielu Polaków błędnie zakłada, że po osiągnięciu wieku emerytalnego automatycznie otrzyma co najmniej emeryturę minimalną. Tymczasem jak przypomina Interia Biznes obowiązujące przepisy przewidują dodatkowy warunek dotyczący stażu pracy. Kobieta musi udokumentować co najmniej 20 lat okresów składkowych i nieskładkowych, a mężczyzna 25 lat.
Od marca 2026 roku, po waloryzacji wynoszącej 5,3 proc., emerytura minimalna wynosi 1978,49 zł brutto, czyli około 1800 zł "na rękę”. Nie jest to jednak najniższe świadczenie wypłacane przez ZUS. Osoby, które nie spełnią wymaganego kryterium stażowego, mogą otrzymywać znacznie niższe kwoty.
W praktyce oznacza to, że nawet częściowe wypracowanie wymaganego stażu nie daje prawa do proporcjonalnej części emerytury minimalnej. Nie istnieje mechanizm, który gwarantowałby połowę minimalnej emerytury osobie posiadającej połowę wymaganego stażu. W takich przypadkach ZUS wypłaca wyłącznie świadczenie wynikające z faktycznie zgromadzonych składek. To właśnie dlatego między emerytami mogą występować ogromne różnice w wysokości otrzymywanych świadczeń.
60 lat i tylko 10 lat pracy? Tyle może wypłacić ZUS
Najbardziej obrazowym przykładem są osoby, które osiągnęły wiek emerytalny, ale mają bardzo krótki staż pracy. Według przykładu na, który powołuje się Interia Biznes, kobieta, która ukończyła 60 lat i przepracowała jedynie 10 lat, nie spełnia warunku uprawniającego do otrzymania emerytury minimalnej. Oznacza to, że nie może liczyć nawet na część świadczenia gwarantowanego przez państwo.
W takiej sytuacji wysokość emerytury zależy wyłącznie od zgromadzonego kapitału. Jeśli przez cały okres aktywności zawodowej kobieta zarabiała najniższą krajową i odprowadzała składki tylko przez dekadę, według informacji Interii Biznes wyliczona przez ZUS emerytura może wynieść zaledwie około 300 zł miesięcznie. To kwota wielokrotnie niższa od obowiązującej emerytury minimalnej i pokazuje, jak duże znaczenie ma długość kariery zawodowej.
Dla porównania, według najnowszego biuletynu informacyjnego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przeciętna emerytura po marcowej waloryzacji wynosi 4509,64 zł. Oznacza to, że świadczenie osoby z zaledwie 10-letnim stażem pracy i zarobkami na poziomie płacy minimalnej mogłoby stanowić jedynie około 6,7 proc. przeciętnej emerytury wypłacanej obecnie przez ZUS. To kolejny argument wskazujący, że o wysokości przyszłej emerytury decyduje przede wszystkim liczba przepracowanych lat i wysokość odprowadzanych składek, a nie sam moment osiągnięcia wieku emerytalnego.