Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić odejdzie z urzędu wcześniej. Złożył ważną deklarację
Aleksandar Vuczić niespodziewanie zapowiedział koniec swojej prezydentury. Serbię mogą czekać przedterminowe wybory prezydenckie i parlamentarne, choć jego kadencja miała potrwać jeszcze do 2027 roku. Ta deklaracja pada w kraju, w którym od miesięcy trwają masowe protesty studentów i obywateli.
Serbia przed politycznym przesileniem
Sytuacja polityczna w Serbii od wielu miesięcy pozostaje napięta, a zapowiedzi Aleksandara Vuczicia mogą oznaczać początek jednego z najważniejszych momentów w życiu publicznym kraju w ostatnich latach. Obecny prezydent sprawuje drugą kadencję, która zgodnie z obowiązującymi przepisami powinna zakończyć się dopiero w połowie 2027 roku. Teraz jednak sam Vuczić zasugerował, że nie zamierza czekać do konstytucyjnego końca urzędowania.
Deklaracja padła w czasie prorządowego wiecu w Belgradzie, gdzie prezydent zwrócił się do swoich zwolenników. Wystąpienie miało szczególne znaczenie, bo pojawiło się w momencie, gdy w Serbii coraz głośniej mówi się o potrzebie wcześniejszego rozstrzygnięcia politycznego. Od miesięcy ulice serbskich miast są miejscem demonstracji, a jednym z najważniejszych postulatów protestujących stało się właśnie rozpisanie przedterminowych wyborów.
Vuczić już wcześniej sygnalizował, że może podjąć decyzję o odejściu z urzędu przed czasem. W pierwszej połowie czerwca mówił, że rozważa ustąpienie za „trzy, cztery miesiące, a może nawet wcześniej”. Teraz jego słowa są znacznie bardziej konkretne i wskazują, że polityczny kalendarz w Serbii może przyspieszyć szybciej, niż zakładano jeszcze kilka tygodni temu.
Aleksandar Vuczić zapowiada rezygnację z urzędu prezydenta
Najważniejsza deklaracja padła w sobotę podczas spotkania ze zwolennikami władz w serbskiej stolicy.
– Będę prezydentem tylko przez kilka tygodni, a potem zrezygnuję – powiedział Aleksandar Vuczić na prorządowym wiecu w Belgradzie.
Jak przekazała agencja Reuters, z wypowiedzi serbskiego przywódcy wynika, że kraj ma przygotowywać się nie tylko do wcześniejszych wyborów prezydenckich, ale także parlamentarnych. To oznaczałoby szerokie polityczne przetasowanie, obejmujące zarówno urząd głowy państwa, jak i skład parlamentu. Vuczić nie podał dokładnej daty swojej rezygnacji, ale jasno zasugerował, że chodzi o perspektywę najbliższych tygodni, a nie miesięcy czy kolejnego roku.

Wcześniejsze wypowiedzi prezydenta wskazywały, że taki scenariusz był przez niego rozważany już od pewnego czasu. Podczas wywiadu w Radiu Belgrad Vuczić odnosił się do potencjalnego terminu przedterminowego głosowania i przekonywał, że „nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem”. Jeszcze na początku roku oceniał, że wybory mogłyby zostać przeprowadzone między październikiem a grudniem.
Serbski prezydent nie wykluczał również dalszej aktywności politycznej po ewentualnym odejściu z obecnego stanowiska. Wcześniej informował, że bierze pod uwagę możliwość ubiegania się o funkcję premiera. Taki ruch oznaczałby, że rezygnacja z prezydentury nie musi być końcem jego wpływu na serbską politykę, lecz zmianą roli w systemie władzy.
Protesty studentów w Serbii i żądanie wcześniejszych wyborów
Zapowiedź Vuczicia pojawia się w cieniu trwających od miesięcy protestów społecznych. Szczególnie aktywną rolę odgrywają w nich studenci, którzy od maja 2025 roku domagają się przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Postulat ten został dołączony do wcześniejszych żądań formułowanych po tragedii na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie.
Do katastrofy doszło 1 listopada 2024 roku. W wyniku zawalenia się części dachu budynku zginęło 16 osób. To wydarzenie wywołało w Serbii ogromne poruszenie i stało się punktem zapalnym dla masowych demonstracji. Studenci oraz wspierający ich obywatele zarzucają władzom korupcję i zaniedbania, które ich zdaniem mogły przyczynić się do tragedii.
Protesty utrzymują się w kraju od końca 2024 roku i z czasem zaczęły obejmować coraz szersze postulaty polityczne. Demonstranci nie ograniczają się już tylko do żądania wyjaśnienia okoliczności katastrofy w Nowym Sadzie. Coraz mocniej akcentują potrzebę nowego mandatu dla władz i domagają się, by obywatele mogli wypowiedzieć się przy urnach.
Pod koniec grudnia studenci poinformowali, że zebrali niemal 400 tysięcy podpisów pod apelem o przedterminowe wybory w Serbii. Ta liczba pokazuje skalę społecznej mobilizacji i presji, z jaką mierzą się obecne władze. Teraz, po najnowszej deklaracji Aleksandara Vuczicia, Serbia może wejść w etap przyspieszonej kampanii politycznej, której stawką będzie zarówno przyszłość prezydentury, jak i układ sił w parlamencie.