Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Prawda o rozłamie na linii Kaczyński-Republika. Ekspert: „Sakiewicz zyskuje władzę”
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 30.04.2026 13:30

Prawda o rozłamie na linii Kaczyński-Republika. Ekspert: „Sakiewicz zyskuje władzę”

Prawda o rozłamie na linii Kaczyński-Republika. Ekspert: „Sakiewicz zyskuje władzę”
Rozłam Jarosława Kaczyńskiego z Republiką, fot.,EastNews

Jarosław Kaczyński otwarcie dystansuje się od Telewizji Republika. Lider Prawa i Sprawiedliwości w mocnych słowach odcina partię od afery związanej z giełdą Zondacrypto, której ogromne budżety reklamowe zasilały stację Tomasza Sakiewicza. Do tego dochodzą spięcia o datki widzów. Medioznawca Krzysztof Grzegorzewski z Uniwersytetu Łódzkiego przeanalizował dla nas, czy to tylko polityczna taktyka, czy realny rozłam na prawicy.

  • Afera Zondacrypto rzuca poważny cień na środowiska prawicowe. Dane Instytutu Monitorowania Mediów wykazują, że blisko 70 procent telewizyjnego budżetu reklamowego giełdy w badanym okresie trafiło do Telewizji Republika
  • Jarosław Kaczyński publicznie odcina Prawo i Sprawiedliwość od działań stacji, twierdząc, że jego formacja nie ma nic wspólnego z finansowaniem ze strony tej spółki
  • Wzrastają napięcia o pieniądze od widzów. Stacja nałożyła własny kod QR na telewizyjny apel prezesa Prawa i Sprawiedliwości o wpłaty na konto partii

Odcięcie od afery finansowej i polityczna taktyka

W kwietniu 2026 roku z pełną siłą wybuchła afera wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto. Według szacunków prokuratury i doniesień medialnych, około trzydziestu tysięcy poszkodowanych straciło łącznie ponad trzysta pięćdziesiąt milionów złotych. Sprawa szybko zyskała wymiar polityczno-medialny, gdy Instytut Monitorowania Mediów opublikował raport, z którego wynika, że z puli ponad pięćdziesięciu milionów złotych wydanych na reklamy telewizyjne przez spółkę, aż trzydzieści siedem milionów złotych wpompowano w Telewizję Republika.

Jarosław Kaczyński postanowił stanowczo zareagować na te powiązania, deklarując na konferencji prasowej, że twierdzenia o zasilaniu organizacji powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością pieniędzmi od tej firmy są całkowicie nieprawdziwe. Były premier wyznał publicznie, że pewna telewizja dostawała pieniądze, ale zaznaczył, że nie jest ona związana z jego obozem. Rządząca koalicja Donalda Tuska przypomina jednocześnie, że w grudniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów (mającą implementować unijne przepisy i wzmocnić uprawnienia Komisji Nadzoru Finansowego), a w kwietniu 2026 roku posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji zablokowali w Sejmie próbę odrzucenia tego weta.

O ocenę słów Jarosława Kaczyńskiego poprosiliśmy doktora Krzysztofa Grzegorzewskiego. Ekspert wskazuje na bezpośredni cel działań prezesa Prawa i Sprawiedliwości:

- Z jednej strony to zachowanie taktyczne i z punktu widzenia polityki czy dyskursu politycznego jest ono zrozumiałe. Oczywiście jest to niemądre, ale Kaczyński chyba nie ma za bardzo wyjścia. Przynajmniej on – jak rozumiem – tak tę sprawę postrzega. W kontekście bardzo poważnej afery Zonda Krypto i faktu, że można ją teraz łatwo przylepić jego środowisku, czyli PiS-owi, zrobi wszystko, żeby móc się od tego doraźnie odcinać.

Naukowiec odnosi się również do szerszego kontekstu legislacyjnego, wspominając o roli prezydenta:

- Zwłaszcza, że mieliśmy jeszcze to nieszczęsne weto prezydenta. Chociaż ta ustawa może w tej jednostkowej sprawie już by niewiele pomogła, to z całą pewnością zabezpieczyłaby polskich obywateli przed podobnymi oszustwami w przyszłości. Jak widać, nie wszyscy słuchają zaleceń KNF-u i się do nich stosują. To się chyba nie za bardzo zmienia, ale nie w tym rzecz. Moim zdaniem Kaczyński uznał, że musi tak postąpić. Dlaczego powiedziałem, że to niemądre? Dlatego, że i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi.

Nierozerwalne więzi i zgrzyty o kody QR

Mimo prób odcięcia się od problematycznej stacji, historia współpracy Prawa i Sprawiedliwości z Telewizją Republika jest długa i dobrze udokumentowana. O nierozerwalności tych relacji przypomina w swoim komentarzu łódzki badacz mediów:

- Wszyscy doskonale rozumieją, że Kaczyński, jego podwładni i partyjni koledzy byli bardzo mocno związani z Telewizją Republika. On sam również był z nią mocno związany, a przede wszystkim mocno związany był z samym Tomaszem Sakiewiczem, na którego bardzo stawiał politycznie. Zresztą Sakiewicz wywodzi się z jego środowiska – ze środowiska umownej prawicy, nawet jeszcze tej przedpisowskiej. Świadczą o tym te wszystkie publikacje Sakiewicza o Lechu Kaczyńskim czy gale nagród „Gazety Polskiej”. Jak nie jeden Kaczyński, to drugi dostawał nagrodę (choćby pośmiertnie), a jak nie oni, to chociażby Beata Szydło. W związku z tym Jarosław Kaczyński zawsze był związany z Republiką i się z tego nie wykręci.

Sytuację w obozie prawicy komplikują jednak coraz częstsze incydenty związane z gromadzeniem funduszy. Symbolem tego konfliktu stał się niedawny epizod, w którym Telewizja Republika wyświetliła widzom własny kod QR do wpłat na rozwój stacji, nakładając go na apel Jarosława Kaczyńskiego zachęcający do finansowego wsparcia Prawa i Sprawiedliwości. Ten ruch wywołał oburzenie wśród polityków partii.

O pogłębiającym się kryzysie, który dostrzegają wytrawni publicyści i obserwatorzy sceny politycznej, w tym dziennikarze Andrzej Stankiewicz oraz Tomasz Sekielski, tak opowiada doktor Krzysztof Grzegorzewski:

- Odnośnie napięć na linii Sakiewicz–Kaczyński: mówią o nich dojrzali dziennikarze polityczni, którym wierzę, tacy jak Andrzej Stankiewicz czy Tomasz Sekielski. Na pewno słyszałem o tym na kanale Sekielski Brothers, kiedy funkcjonowało tam jeszcze studio wyborcze oraz w formacie SSNL (Sekielski Sunday Night Live). Bardzo często mówili o tym także autorzy „Stanu Wyjątkowego”, a to są wytrawni dziennikarze polityczni. Faktycznie takie symptomy widać. Sam je dostrzegłem, może warto to też przypomnieć czytelnikom Gońca. Oglądałem na przykład program Adriana Klarenbacha, w którym posłanka Lichocka ostro krytykowała Republikę i samego prowadzącego za to, że stacja śmie zbierać pieniądze na własny projekt telewizyjny, a nie na Prawo i Sprawiedliwość. Więc to było jeszcze przed tym numerem z kodami QR, kiedy to jeden kod przykrył drugi (Kaczyński miał swój na wpłaty partyjne, a Telewizja Republika nałożyła na niego swój własny). Ale to już jest wtórne. Moim zdaniem sprawa jest głębsza i poważniejsza.

Niezależność telewizji i zmiana układu sił

Od przełomu 2023 i 2024 roku Telewizja Republika przechodzi gwałtowną transformację. Przejęcie ogromnej rzeszy widzów po zmianach w mediach publicznych sprawiło, że telewizja zarządzana przez Tomasza Sakiewicza zyskała niespotykane dotąd zasięgi. Stacja zainwestowała w nowe technologie i formaty, rosnąc do miana głównego kanału informacyjnego dla konserwatywnego elektoratu.

To właśnie w sukcesie frekwencyjnym i ambicjach finansowych ekspert upatruje głównych przyczyn obecnego ochłodzenia relacji z władzami partii:

- Kaczyński, jak zauważają dziennikarze polityczni, od dłuższego czasu miał napięte relacje z Sakiewiczem, ale teraz ten problem ewidentnie narasta. Moim zdaniem z kilku powodów. Pierwszy to wspomniany przeze mnie wątek finansowy. Drugi powód to fakt, że Telewizja Republika się usamodzielnia. Śmie zbierać od widzów – którzy są dość hojni, przyznajmy to – datki na swój rozwój. Nagle dorobiła się nowego superstudia i stała się bytem o dużej oglądalności. Sakiewicz oraz publicyści i pracownicy tworzący ten projekt poczuli realną władzę w dyskursie medialnym. Dużą władzę, bo to obecnie duża telewizja z solidnymi zasięgami. Abstrahuję tu już od jakości tego przekazu, zwłaszcza etycznej, ale to jest naprawdę projekt o sporym rozmachu. To nie jest już ten sam „paździerz”, co przed 2023 rokiem. Niezależnie od problemów stacji – że ledwo nadąża ze spłatami rat, ma trudności z uiszczeniem całości opłaty koncesyjnej, a jej model finansowania jest niestabilny.

Zbudowanie potężnej platformy medialnej oznacza, że Tomasz Sakiewicz nie musi już w pełni zabiegać o względy partyjnej centrali. Ściągnięcie przed ekrany widowni dawnej Telewizji Polskiej zarządzanej wcześniej przez Jacka Kurskiego czy Mateusza Matyszkowicza całkowicie odmieniło dynamikę wpływów. Medioznawca podsumowuje tę nową, niezależną pozycję publicysty:

- To wszystko prawda. Mimo to fenomen przejęcia części widzów, wychowanych w określonym duchu i na specyficznej medialnej strawie duchowej (co zainicjował jeszcze Kurski, a kontynuował Matyszkowicz), sprawił, że po zmianach w telewizji publicznej i wyrwaniu jej z rąk PiS-u, ten elektorat i telewidzowie przepłynęli właśnie do Sakiewicza. Co w związku z tym dzieje się teraz w tym modelu? Sakiewicz zyskuje władzę. Z całą pewnością nie będzie już w żaden sposób sterowalny przez polityka formatu Kaczyńskiego. Nie będzie też wobec niego tak spolegliwy – przypominając staropolskie znaczenie tego słowa: jako ktoś, na kim można polegać.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji