Pracował ponad 42 lata, gdy zobaczył emeryturę zamarł. Od razu pozwał ZUS
Po ponad czterech dekadach pracy, w tym reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej były sportowiec otrzymał zaskakująco niską emeryturę. Mężczyzna nie pogodził się z decyzją Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i skierował sprawę do sądu. Jego przypadek pokazuje szerszy problem systemu emerytalnego, który dotyka wielu dawnych reprezentantów Polski.
- Przepracował ponad 42 lata. Taką emeryturę wypłacił mu ZUS
- System z PRL wraca po latach. Sportowcy tracą na emeryturach
- Spór z ZUS trafił aż do Sądu Najwyższego
Przepracował ponad 42 lata. Taką emeryturę wypłacił mu ZUS
Niskie emerytury w Polsce budzą duże emocje i nie dotyczą wyłącznie osób z krótkim stażem pracy. Problem ten dotyka także sportowców, w tym olimpijczyków, którzy przez lata reprezentowali Polskę na arenie międzynarodowej. Po zakończeniu kariery i nawet wieloletnim stażu pracy wielu sportowców obecnie będących na emeryturze musi zmierzyć się z faktem, że ich świadczenie emerytalne jest w okolicy minimalnego świadczenia.
Problem niskich emerytur dotyka wielu byłych sportowców, zwłaszcza tych, których kariery przypadały na okres PRL. W tamtych latach zawodnicy często utrzymywali się głównie ze stypendiów sportowych przyznawanych przez państwo lub kluby. Choć były one podstawowym źródłem dochodu, nie podlegały systemowi składek emerytalnych. W efekcie po latach Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie uwzględnia tych pieniędzy przy obliczaniu wysokości świadczenia.
Właśnie ten mechanizm sprawił, że wielu byłych reprezentantów Polski, mimo wieloletniej kariery sportowej i pracy, otrzymuje dziś bardzo niskie emerytury. W przypadku opisywanego sportowca sytuacja okazała się szczególnie dotkliwa. Po latach treningów i startów na arenie międzynarodowej liczył na stabilne zabezpieczenie finansowe na starość. Decyzja ZUS okazała się jednak zupełnie inna od oczekiwań.

System z PRL wraca po latach. Sportowcy tracą na emeryturach
Kluczowym powodem sporów między byłymi sportowcami a ZUS jest sposób traktowania stypendiów sportowych z czasów PRL. W tamtym okresie zawodnicy często otrzymywali środki właśnie w takiej formie, jednak nie były one objęte obowiązkiem odprowadzania składek emerytalnych. W praktyce oznacza to, że lata intensywnej kariery sportowej nie zwiększyły ich przyszłego kapitału emerytalnego.
Dodatkowym problemem było tzw. fikcyjne zatrudnienie. Wielu sportowców formalnie widniało jako pracownicy zakładów pracy, ale w rzeczywistości zajmowało się głównie treningami i startami w zawodach. W takich przypadkach często występowały świadectwa pracy, jednak brakowało rzeczywistych wynagrodzeń lub składek przekazywanych do systemu emerytalnego. W rezultacie po latach ZUS uznaje, że nie ma podstaw do uwzględnienia tych okresów przy wyliczaniu świadczenia.
To właśnie ta luka systemowa sprawia, że część dawnych reprezentantów kraju, którzy poświęcili lata na sport wyczynowy, otrzymuje dziś emerytury bardzo zbliżone do minimalnych. Wielu z nich uważa, że państwo powinno inaczej traktować lata spędzone na reprezentowaniu kraju i szuka sprawiedliwości w sądach.
Spór z ZUS trafił aż do Sądu Najwyższego
Jednym z przykładów jest kajakarz Andrzej Klimaszewski, który wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Sportowiec przez wiele lat reprezentował Polskę, jednak po zakończeniu kariery otrzymał emeryturę niewiele wyższą od minimalnej. To właśnie dlatego zdecydował się na walkę z ZUS w sądzie.
Jak relacjonował w rozmowie z mediami, przez długi czas jedynym źródłem jego utrzymania było stypendium sportowe.
Startowałem w reprezentacji Polski 12 lat. Przez cały ten czas stypendium było moim jedynym środkiem utrzymania. Ale sąd okręgowy uznał w mojej sprawie, że składka nie może być zaliczona -mówił Andrzej Klimaszewski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Podobne problemy mają także inni byli kajakarze, m.in. Tomasz Świerczyński czy Waldemar Merk, którzy również reprezentowali Polskę na zawodach międzynarodowych. W ich przypadku sytuacja wygląda podobnie – lata kariery sportowej nie przełożyły się na odpowiednio wysokie świadczenia emerytalne.
W 2022 roku spór kajakarzy z ZUS trafił do Sądu Najwyższego, który przyznał rację sportowcom. Uznał, że stypendia sportowe powinny być uwzględniane przy ustalaniu emerytury, nawet jeśli nie były od nich odprowadzane składki. Podkreślono, że po przeliczeniu na obecne realia finansowe zawodnicy otrzymywali równowartość ok. 8–12 tys. zł miesięcznie, co powinno mieć wpływ na wysokość świadczeń.
W praktyce problem nadal pozostaje nierozwiązany dla części byłych sportowców. Wielu z nich nie dysponuje dokumentami potwierdzającymi pobieranie stypendiów. Dotyczy to również niektórych kajakarzy. Polski Związek Kajakowy deklaruje, że może jedynie potwierdzić ich udział w kadrze narodowej oraz starty w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata.