Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Fakty > Łukasz Żak usłyszał wyrok za śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Tak opuszczał sąd
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 16.07.2026 18:55

Łukasz Żak usłyszał wyrok za śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Tak opuszczał sąd

Łukasz Żak usłyszał wyrok za śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Tak opuszczał sąd
fot. Adam Burakowski/East News

Zapadł wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich lat. Łukasz Żak, sprawca śmiertelnego wypadku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej, usłyszał najwyższą możliwą karę. Uwagę po ogłoszeniu orzeczenia zwróciło jednak nie tylko rozstrzygnięcie sądu, ale także zachowanie skazanego, które wyraźnie różniło się od tego, co można było obserwować podczas wcześniejszych rozpraw.

Maksymalny wyrok dla Łukasza Żaka. Sąd nie miał wątpliwości co do jego winy

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Łukasza Żaka za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. To najwyższy możliwy wymiar kary, o jaki wnioskowała prokuratura. Mężczyzna odpowiadał m.in. za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu, nieudzielenie pomocy poszkodowanym oraz złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

Sąd orzekł również wobec 29-latka dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Żak będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 15 lat kary. Dodatkowo został zobowiązany do zapłaty 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także wysokich zadośćuczynień dla osób pokrzywdzonych. Rodzina zmarłego otrzyma łącznie 900 tys. zł, natomiast poszkodowana w wypadku Paulina K. ma otrzymać 150 tys. zł.

Wyroki usłyszeli także współoskarżeni, którzy – jak ustalił sąd – pomagali Żakowi uniknąć odpowiedzialności po tragedii. Otrzymali kary od dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności. Sąd uznał, że pomagali w ucieczce z kraju, zacierali ślady oraz nie udzielili pomocy ofiarom bezpośrednio po wypadku.

Zapadł wyrok, a Łukasz Żak opuścił budynek sądu

Jednym z najbardziej komentowanych momentów po ogłoszeniu wyroku było zachowanie Łukasza Żaka. Gdy opuszczał budynek sądu, szedł z opuszczoną głową i nie sprawiał wrażenia pewnego siebie. Ten obraz wyraźnie kontrastował z jego postawą prezentowaną podczas wcześniejszych rozpraw.

Przez cały proces wielokrotnie zwracano uwagę na zachowanie zarówno Żaka, jak i jego współoskarżonych. Według relacji obecnych na sali rozpraw oskarżeni uśmiechali się do siebie, szeptali, wymieniali gesty i żartowali, co budziło oburzenie bliskich ofiary. Wdowa po zmarłym 37-latku mówiła po jednej z rozpraw, że miała wrażenie, iż oskarżeni przychodzili do sądu "jak na spotkanie towarzyskie". Wskazywała na uśmiechy, przybijanie sobie piątek, strojenie min oraz swobodne zachowanie, które – w jej ocenie – nie przystawało do powagi procesu dotyczącego śmierci człowieka.

Również sam Łukasz Żak podczas procesu wzbudzał kontrowersje. Zdarzało się, że żartował z pozostałymi oskarżonymi. Czwartkowe wyjście z sądu, już po usłyszeniu wyroku, było momentem, w którym zachowanie Żaka znacząco odbiegało od tego, do czego przyzwyczaił opinię publiczną w trakcie procesu.

Zobacz także: Wicemarszałek przerwała obrady Sejmu. Zwróciła się do posła i dziennikarki, padły stanowcze słowa

Tragedia na Trasie Łazienkowskiej i wielomiesięczny proces przed sądem

Do tragicznego wypadku doszło we wrześniu 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Według ustaleń śledczych Łukasz Żak prowadził Volkswagena Arteona z prędkością około 226 km/h, mając ponad promil alkoholu we krwi. Samochód uderzył w prawidłowo jadącego Forda Focusa. W wyniku zderzenia śmierć na miejscu poniósł 37-letni kierowca, natomiast jego żona i dzieci odniosły ciężkie obrażenia. Ranna została również pasażerka auta prowadzonego przez Żaka.

Śledczy ustalili, że po wypadku Żak nie udzielił pomocy poszkodowanym. Według prokuratury miał również nakazać swoim pasażerom pozostawienie ofiar i wspólnie z nimi oddalił się z miejsca zdarzenia. Następnie uciekł do Niemiec, gdzie został zatrzymany po wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania i przekazany polskim organom ścigania.

Proces trwał wiele miesięcy i od początku budził ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Oprócz odpowiedzialności samego sprawcy sąd badał także rolę jego znajomych, którzy mieli pomagać mu po wypadku i utrudniać postępowanie.

Łukasz Żak usłyszał wyrok za śmiertelny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Tak opuszczał sąd
zdjęcie poglądowe (fot. shutterstock)
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji