Poważny problem w Poznaniu. Miasto wydało pilny apel do mieszkańców w sprawie szczurów
Od 1 kwietnia 2026 roku Poznań rozpoczyna coroczną, obowiązkową akcję deratyzacji, która potrwa pełne 30 dni. Nakaz dotyczy nie tylko zarządców bloków, ale też właścicieli restauracji, sklepów, a nawet szpitali i szkół. Służby miejskie już zapowiedziały wzmożone kontrole, a za nieprzestrzeganie procedur grożą surowe sankcje.
- Akcja obejmuje tysiące obiektów w całym mieście i potrwa do końca kwietnia
- Właściciele nieruchomości muszą zastosować atestowane stacje deratyzacyjne
- Straż Miejska oraz Sanepid będą przeprowadzać kontrole
Poznań walczy z plagą szczurów. Na czym polega obowiązkowa akcja?
Wiosenne ocieplenie to w stolicy Wielkopolski tradycyjny sygnał do rozpoczęcia walki z gryzoniami. Miasto Poznań opublikowało komunikat i narzuca restrykcyjne zasady, które mają na celu drastyczne ograniczenie populacji szczurów i myszy, a co za tym idzie – zatrzymanie rozprzestrzeniania się groźnych chorób. Akcja nie jest jedynie sugestią, lecz prawnym obowiązkiem, który musi zostać zrealizowany w ściśle określonym terminie.
Kluczowym wymogiem jest wyłożenie preparatów gryzoniobójczych na cały czas trwania akcji, czyli od 1 do 30 kwietnia. Urzędnicy podkreślają, że nie chodzi o jednorazowe rozsypanie trutki, ale o stały monitoring i uzupełnianie środków w specjalistycznych pojemnikach. To krytyczny moment dla higieny publicznej w mieście.

Restauracje, hotele i bloki pod lupą. Kogo dotyczą nowe nakazy?
Obowiązek deratyzacji dotyczy szerokiego spektrum podmiotów działających na terenie Poznania. Jeśli prowadzisz biznes lub zarządzasz nieruchomością, sprawdź, czy Twoja branża znajduje się na liście:
- Budynki wielolokalowe (bloki, kamienice, apartamentowce),
- Punkty gastronomiczne i obiekty handlowe z żywnością,
- Targowiska, hotele i domy pomocy społecznej,
- Placówki edukacyjne oraz szpitale,
- Obiekty zajmujące się gospodarką odpadami.
W tych miejscach zarządcy muszą nie tylko wyłożyć preparat, ale też zadbać o to, by był on niedostępny dla osób postronnych i zwierząt domowych. Wykorzystanie otwartych tacek jest surowo zabronione.
Straż Miejska i Sanepid ruszają w teren. Za co można dostać mandat?
Mieszkańcy i przedsiębiorcy muszą liczyć się z wizytami kontrolerów. Straż Miejska oraz Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny będą weryfikować, czy akcja przebiega zgodnie z prawem. Kontrole nie ograniczą się tylko do sprawdzenia, czy trutka leży w piwnicy.
Służby będą zwracać uwagę na:
- Oznakowanie: Każdy punkt z wyłożonym preparatem musi posiadać czytelną informację ostrzegawczą.
- Bezpieczeństwo: Trutki muszą znajdować się w zamkniętych, najlepiej przytwierdzonych do podłoża stacjach deratyzacyjnych.
- Czystość: Brud wokół pojemników na odpady to zaproszenie dla szczurów. Jeśli kontrolerzy stwierdzą zalegające resztki jedzenia, zarządca może spodziewać się kary.
Ile można stracić? Mandaty od 500 do nawet 5 000 złotych
Kary za zlekceważenie obowiązku deratyzacji są dotkliwe i mogą zostać nałożone natychmiast po stwierdzeniu nieprawidłowości. Straż Miejska oraz Sanepid nie będą stosować taryfy ulgowej.
500 zł mandatu: To kara, którą strażnik miejski może wystawić na miejscu za brak wyłożonych preparatów, brak oznakowania stacji lub stosowanie niewłaściwych pojemników.
1 000 zł mandatu: Kwota ta grozi w przypadku tzw. zbiegu wykroczeń, np. gdy zarządca nie przeprowadził deratyzacji i jednocześnie nie dba o porządek w miejscu składowania odpadów.
5 000 zł grzywny: Taka kara grozi, jeśli sprawa trafi do sądu lub będzie prowadzona przez Sanepid na drodze administracyjnej (zgodnie z art. 117 Kodeksu wykroczeń).
Najważniejsze: Mandat nie zwalnia z obowiązku – trutkę i tak trzeba wyłożyć!
Ważne jest to, że mandat można otrzymać wielokrotnie. Jeśli po pierwszej kontroli usterki nie zostaną usunięte, kolejna wizyta służb za kilka dni skończy się następną grzywną.
Źródło: Komunikat Urzędu Miasta Poznania dotyczący obowiązkowej deratyzacji (poznan.pl).