Porażka Viktora Orbána. Ekspertka o przesunięciu rosyjskiej dezinformacji na Polskę
Porażka polityczna Viktora Orbána na Węgrzech zmienia układ sił w Europie Środkowo-Wschodniej. Kreml traci swoje główne narzędzie wpływu wewnątrz Unii Europejskiej i NATO, co wymusza poszukiwanie nowych kanałów destabilizacji zachodnich sojuszy. Wektor rosyjskich operacji psychologicznych i dezinformacyjnych ulec może przesunięciu i w najbliższych latach w jeszcze większym stopniu skupić się na Polsce, stanowiąc realne zagrożenie dla uczciwości wyborów parlamentarnych w 2027 roku. Skomentowała to dla nas ekspertka do spraw bezpieczeństwa wschodniego, Aleksandra Wójtowicz.
- Po utracie bliskich relacji z Węgrami, Federacja Rosyjska jest zmuszona do znalezienia nowych, politycznych punktów zaczepienia w Europie Środkowej
- Głównym wektorem wpływu na polskie wybory w 2027 roku będą zorganizowane kampanie w cyberprzestrzeni, w tym udokumentowane operacje Doppelgänger i Overload
- Strategia Moskwy w polskiej przestrzeni publicznej systematycznie ewoluuje: od początkowych prób zniechęcania do wspierania Ukrainy, aż do wprowadzania bezpośrednich narracji prorosyjskich
Utrata Budapesztu i zmiana wektora na Warszawę
Węgry przez ostatnie lata pełniły funkcję kluczowego węzła moskiewskich interesów w strukturach europejskich. Zmiany w węgierskiej polityce wewnętrznej i osłabienie obozu Viktora Orbána oznaczają dla reżimu Władimira Putina konieczność natychmiastowej rewizji dotychczasowej strategii destabilizacji. Sytuację tę diagnozuje ekspertka Aleksandra Wójtowicz.
- Jeśli chodzi o Rosję, po doświadczeniach z Węgrami widać, że traci ona swojego najbliższego partnera w Unii Europejskiej. Węgry bezsprzecznie były krajem utrzymującym najściślejsze relacje z Rosją w całej wspólnocie. Świadczy o tym chociażby fakt, że do niedawna węgierski minister spraw zagranicznych przekazywał Siergiejowi Ławrowowi informacje z wewnętrznych spotkań UE.
- Wiadomo, że Rosja będzie szukała sobie nowego, równie zaangażowanego partnera. Polska to oczywiście nie Węgry, ale Rosja zawsze miała powody, by ingerować w polskie wybory i szerzyć dezinformację. Zwłaszcza teraz, gdy Węgry zaczynają się od niej odżegnywać – na tamtejszych wiecach po wyborach jednym z najczęściej wznoszonych haseł było: Rosjanie, do domu!
Zmiana dynamiki w węgierskiej polityce wewnętrznej to strategiczny sygnał dla państw wschodniej flanki NATO. Zablokowanie dotychczasowych dróg wywierania politycznego nacisku przez Kreml niemal na pewno wymusi intensyfikację działań operacyjnych w innych państwach o krytycznym znaczeniu geopolitycznym, w tym bezwzględnie w Polsce.
Wybory 2027 na celowniku rosyjskich operacji informacyjnych
Zbliżająca się kampania przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku stanie się nowym wektorem działań dla aparatów wywiadowczych wrogich państw. Podstawowym orężem Moskwy na polskim gruncie nie są próby bezpośredniego przejęcia władzy, lecz systemowe operacje dezinformacyjne. Mechanizmy te opierają się na zaawansowanych rozwiązaniach z zakresu manipulacji w cyberprzestrzeni, co potwierdza Aleksandra Wójtowicz.
- Na jakie sposoby Rosja może więc działać? Metody są bardzo różne. Po pierwsze, może szerzyć dezinformację w mediach społecznościowych, co znamy już z poprzednich wyborów. Mamy tu do czynienia z kampaniami takimi jak Overload czy Doppelgänger, w ramach których Rosja tworzy nieprawdziwe i zmanipulowane informacje.
Omówione przez ekspertkę operacje Doppelgänger opierają się na technologicznym klonowaniu autentycznych witryn internetowych uznanych wydawców, co służy uwiarygodnieniu publikowanych, fałszywych artykułów. Natomiast taktyka typu Overload polega na celowym przeciążeniu platform społecznościowych masowo produkowaną dezinformacją, aby fizycznie uniemożliwić odbiorcom skuteczną weryfikację faktów.
- Celem jest zniechęcenie ludzi do wspierania Ukrainy, potencjalnie zachęcenie do wspierania Rosji – choć to w Polsce udaje się w mniejszym stopniu – oraz skłonienie do głosowania na konkretne partie.
Prorosyjskie narracje i rola Konfederacji Korony Polskiej
Optymalizacja rosyjskich operacji psychologicznych wymaga istnienia na lokalnej scenie politycznej ugrupowań, które rezonują z wytycznymi Kremla. Na polskim gruncie to zjawisko staje się coraz bardziej namacalne i dotyczy konkretnych formacji politycznych, na co jednoznacznie zwraca uwagę ekspertka Aleksandra Wójtowicz, analizując strukturę polskiego parlamentaryzmu.
- Tu pojawia się druga kwestia. Mamy w Polsce partie, z których najbardziej prorosyjską jest Konfederacja Korony Polskiej. Działania całej Konfederacji bywają czasami zbieżne z interesami Rosji, jednak sytuacja jest tu bardziej skomplikowana i trudno nazwać całą formację wprost prorosyjską. Natomiast w przypadku Konfederacji Korony Polskiej ten sentyment jest już oczywisty, co wyraźnie widać w wypowiedziach Grzegorza Brauna i innych członków partii.
- Na początku wojny w Ukrainie rosyjskiej dezinformacji działało się w Polsce najtrudniej ze względu na silne nastroje antyrosyjskie. Z roku na rok widzimy jednak, jak to się zmienia. Początkowo mieliśmy do czynienia z narracjami antyukraińskimi, które przybierały na sile, a teraz pojawiają się już narracje wprost prorosyjskie. Proszę zauważyć, że już w poprzednich wyborach prezydenckich mieliśmy kandydatów takich jak Maciej Maciak, Grzegorz Braun czy niektórzy lokalni samorządowcy, którzy otwarcie wyrażali podziw dla Władimira Putina.
- Zdecydowanie możemy się więc spodziewać, że w przyszłych wyborach ta otwarta, prorosyjska narracja będzie coraz silniejsza. Szczególnie że mamy już partię KKP, która otwarcie sprzyja Rosji.
Źródło: Goniec.pl