Plan von der Leyen rozpęta burzę w Europie. Ujawniamy kulisy: "Istnieją różne koncepcje ominięcia zasady jednomyślności"
Zmiana władzy na Węgrzech i wynikające z niej polityczne przetasowania uruchomiły w Unii Europejskiej procesy, które mogą trwale wpłynąć na architekturę głosowań w strukturach wspólnotowych. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen otwarcie zadeklarowała próbę zniesienia wymogu jednomyślności, co ma w przyszłości uniemożliwić pojedynczym krajom blokowanie kluczowych decyzji. Czeka nas chaos prawny w Unii Europejskiej? Porozmawiał z nami o tym Łukasz Maślanka, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich.
- Zmiana traktatów unijnych w celu trwałego odejścia od jednomyślności jest obecnie mało prawdopodobna i potencjalnie konfliktogenna
- Unia Europejska dysponuje alternatywnymi mechanizmami decyzyjnymi, z których najpewniej będzie w najbliższym czasie korzystać częściej i skuteczniej
- Oporu wobec utraty prawa weta należy spodziewać się przede wszystkim ze strony państw Europy Środkowej, w tym Grecji oraz Bułgarii
Impet po wyborach i ograniczone apetyty na zmiany
W wyniku niedawnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech władzę utracił Viktor Orban, co natychmiast wywołało w Brukseli dyskusję o szybkiej reformie procesu decyzyjnego. Ursula von der Leyen zadeklarowała chęć odejścia od prawa weta w unijnej polityce zagranicznej, traktując porażkę rządu w Budapeszcie jako okno pogodowe dla integracji.
– Powinniśmy wykorzystać ten impet (po wyborach na Węgrzech), żeby ruszyć naprzód z przejściem na głosowanie większością kwalifikowaną w polityce zagranicznej. To ważny sposób, by uniknąć systemowych blokad, jakie widzieliśmy w przeszłości – oświadczyła oficjalnie przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Zmiana ta napotyka jednak na twarde bariery prawne. Jak zauważa Łukasz Maślanka, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), wdrożenie tej wizji w życie jest niezwykle trudne do przeprowadzenia drogą oficjalną. Oznaczałoby to bowiem konieczność otwarcia procesu renegocjacji kluczowych unijnych dokumentów.
– Trwałe odejście od jednomyślności bez zmiany traktatów nie jest możliwe, zaś apetyt na te zmiany jest ograniczony, a procedura długa, czasochłonna i mogąca wzbudzić konflikty także między państwami popierającymi odejście od jednomyślności (otwarcie traktatów mogłoby stać się okazją dla różnych graczy do wrzucenia różnych kontrowersyjnych kwestii dodatkowych) – ocenia badacz z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Omijanie jednomyślności bez zmiany traktatów
Brak politycznej woli na pełną reformę traktatową nie oznacza, że unijne instytucje są pozbawione narzędzi do usprawniania prac Rady Unii Europejskiej. W prawie europejskim funkcjonują zdefiniowane mechanizmy kompromisowe, pozwalające na skuteczne działanie nawet w sytuacji braku pełnego poparcia wszystkich dwudziestu siedmiu państw.
– Istnieją różne koncepcje ominięcia zasady jednomyślności bez zmiany traktatów: klauzule pomostowe (ale ich uruchomienie wymaga zgody wszystkich państw), konstruktywne wstrzymanie się od głosu, wzmocniona współpraca czy elastyczna interpretacja przepisów – wylicza Łukasz Maślanka.
W praktyce oznacza to możliwość zastosowania następujących narzędzi:
- aktywacja klauzul pomostowych,
- wykorzystanie konstruktywnego wstrzymania się od głosu,
- wdrożenie procedury wzmocnionej współpracy,
- oparcie się na elastycznej interpretacji przepisów.
Zastosowanie tych procedur ma w Unii Europejskiej długą historię i dotyczyło nawet tych członków wspólnoty, którzy na forum publicznym zgłaszali weta najgłośniej.
– Wszystkie te metody były stosowane także przy dotychczasowym rządzie Węgier i często za jego cichą akceptacją – przypomina ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Twarda i nieustępliwa polityka blokowania funduszy oraz unijnych stanowisk przez ustępującą administrację w Budapeszcie była wynikiem nowej dynamiki na arenie międzynarodowej.
– Radykalizacja wet Orbana nastąpiła po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a zwłaszcza w ostatnim roku – analizuje Łukasz Maślanka.
Sceptycyzm w regionie i najbardziej prawdopodobny scenariusz
Ograniczenie wymogu jednomyślności budzi poważne obawy u państw, dla których prawo weta stanowi kluczowy bezpiecznik w negocjacjach dyplomatycznych. Utrata wpływu na końcowy kształt polityki zagranicznej jest ryzykiem nieakceptowalnym dla wielu europejskich stolic, obawiających się dominacji silniejszych partnerów.
Według specjalisty z Ośrodka Studiów Wschodnich, blokada ewentualnych zmian nie będzie zależała tylko od stolic tradycyjnie eurosceptycznych, ale obejmie szerszy obszar geograficzny i polityczny kontynentu.
– Sceptyczne wobec zniesienia zasady jednomyślności będą państwa Europy Środkowej, nie tylko te posiadające eurosceptyczne rządy (Czechy, Słowacja), ale również Grecja czy Bułgaria – diagnozuje Łukasz Maślanka.
Ze względu na zarysowaną w ten sposób mapę interesów geopolitycznych, forsowanie twardej ścieżki nowelizacji prawa wspólnotowego wiązałoby się z ryzykiem fiaska całej operacji. W związku z tym politycy w Brukseli najpewniej zdecydują się na bardziej pragmatyczne kroki.
Komisja Europejska skupi się na rozwiązaniach miękkich, które w mniejszym stopniu prowokują do politycznych spięć na najwyższym szczeblu.
– Najbardziej prawdopodobny scenariusz to częstsze i skuteczniejsze sięganie po mechanizmy opisane przeze mnie wcześniej, w tym zwłaszcza po elastyczną interpretację traktatów – prognozuje badacz OSW.
Źródło: Goniec.pl