Karp, który zdradził Saddama. Ten kulinarny błąd kosztował dyktatora życie
Witold Szabłowski, autor głośnej książki „Kucharze dyktatorów”, w rozmowie z Natalią Ziółkowską w programie „Nagi Kadr” ujawnia, jak osobista obsesja kulinarna Saddama Husajna stała się kluczem do jego pojmania. To fascynująca analiza mechanizmów władzy, w której talerz ulubionej potrawy staje się ważniejszy od najbardziej surowych zasad konspiracji i bezpieczeństwa.
Brak szacunku do obecnych zasad
Saddam Husajn, ukrywając się przed siłami amerykańskimi, złamał fundamentalną zasadę przetrwania w konspiracji: przewidywalność. Choć potrafił żyć w prymitywnych warunkach, bez luksusów i kobiet, nie potrafił zrezygnować z jednej rzeczy – tradycyjnego irackiego karpia, znanego jako mazgów. Ta kulinarna słabość stała się dla śledczych śladem, którego nie dało się zatrzeć.
– Saddam mógłby siedzieć w tej dziurze – kto wie – może nawet i do dzisiaj, gdyby nie to, że ludzie przesłuchujący mówili śledczym, że Saddam może żyć bez pieniędzy, bez kobiet, bez luksusów, ale była jedna rzecz, której sobie nigdy nie odmawiał i którą uwielbiał – opowiada Witold Szabłowski. Autor zauważa, że tyran, który przez całe życie narzucał zasady innym, sam padł ofiarą braku dyscypliny wobec własnego podniebienia.
CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:
Egoistyczne motywacje i fasadowy zespół
W świecie dyktatorów jedzenie rzadko służy jedynie zaspokojeniu głodu – staje się narzędziem kontroli i manifestacją narcyzmu. Jak mówi Gońcowi Szabłowski, Saddam Husajn był tak zdeterminowany, by jeść swojego ulubionego karpia, że nie liczył się z ryzykiem, jakie niosło to dla jego siatki współpracowników. Amerykańscy śledczy szybko zorientowali się, że w całym kraju jest tylko 15 komercyjnych hodowli tej ryby.
– Saddam tak tego karpia uwielbiał, że co by się nie działo, choćby się waliło, paliło, on raz w tygodniu musiał go zjeść – podkreśla reporter. Obserwacja transportów ryb doprowadziła wojsko prosto do kryjówki dyktatora pod Tikritem. To pokazuje, że egoistyczna potrzeba luksusu, nawet w formie pieczonej ryby, potrafi oślepić nawet najbardziej przebiegłego gracza politycznego.
Uzurpacja władzy i blokowanie rządu
Szabłowski, będący z wykształcenia politologiem, stawia tezę, że sama natura władzy jest nierozerwalnie związana z aktem karmienia. Dyktatorzy tacy jak Saddam Husajn czy Kim Dzong Il traktują dostęp do żywności jako sposób na nagradzanie lojalnych i karanie niepokornych, uzurpując sobie prawo do decydowania o przeżyciu milionów ludzi.
– Władza narodziła się, kiedy nasi przodkowie polowali na mamuty [...] i ktoś musiał zdecydować, kto dostanie szynkę, kto dostanie żeberka, a kto nie dostanie nic – wyjaśnia Szabłowski. Zdaniem autora, współczesna tyrania opiera się na tym samym schemacie: dyktator blokuje dostęp do podstawowych dóbr, by samemu „rozdawać kąski” tym, którzy mu służą.
Niebezpieczna walka o kierownicę
Relacja między dyktatorem a jego kucharzem to niebezpieczna gra, w której ten drugi często musi przejmować „kierownicę” nastrojów tyrana, by ocalić życie własne i innych. Szabłowski przywołuje historię kucharza Idi Amina, który podczas krwawego puczu opanował pałacową kuchnię i zamiast uciekać, zaserwował oprawcy królewską kolację.
– Inteligentny kucharz [...] potrafi troszeczkę ten jego narcyzm i tę jego potrzebę poczucia, że jest się kimś ważnym, rozegrać na własną korzyść – tłumaczy Szabłowski. Dzięki temu, że kucharz „chwycił za kierownicę” w krytycznym momencie, nikt w pałacu nie zginął. Jednak jak ostrzega reporter, taka walka o wpływ na potwora zawsze balansuje na granicy katastrofy, o czym świadczy los kucharza Putina, który za odmowę posłuszeństwa zapłacił zdrowiem, utratą dorobku życia i samym – być może – życiem.
Źródło: Goniec