Paranoja Putina rośnie po śmierci przywódcy Iranu. W Moskwie wrócił koszmar Kaddafiego
Jedno wydarzenie na Bliskim Wschodzie uruchomiło w Moskwie lawinę komentarzy, porównań i nerwowych reakcji. W rosyjskich elitach natychmiast zaczęto mówić o scenariuszach, których Kreml od lat najbardziej się obawia. Oficjalne komunikaty były ostre, ale to nie one przyciągnęły największą uwagę obserwatorów. W tle pojawiły się stare lęki rosyjskiego przywódcy – te same, które od lat kształtują jego sposób sprawowania władzy. Pytanie brzmi: czy to już paranoja?
- Czy śmierć przywódcy Iranu pogłębiła paranoję Władimira Putina?
- Dlaczego w Moskwie wróciło porównanie do brutalnej śmierci Kaddafiego?
- Jakie środki bezpieczeństwa stosuje Putin z obawy przed zamachem?
- Dlaczego dyktatorzy – jak mówią analitycy – kończą władzę „w kajdankach albo w trumnie”?
Śmierć przywódcy Iranu i nerwowa reakcja Kremla
Śmierć najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego w wyniku ataku Izraela wspieranego przez Stany Zjednoczone wywołała natychmiastową reakcję Kremla. Władimir Putin w oficjalnym komunikacie potępił operację i nazwał ją „cynicznym morderstwem”. Rosyjski przywódca skierował również list do władz Iranu. Fragmenty dokumentu opublikowała państwowa agencja TASS.
„Proszę przyjąć moje głębokie kondolencje w związku z morderstwem najwyższego przywódcy Islamskiej Republiki Iranu Alego Chameneiego” – napisał Putin w liście do prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana.
W liście podkreślił także znaczenie zmarłego przywódcy dla relacji między Moskwą a Teheranem.
„W naszym kraju ajatollah Chamenei będzie zapamiętany jako wybitny mąż stanu, który wniósł ogromny osobisty wkład w rozwój przyjaznych stosunków rosyjsko-irańskich i doprowadził je do poziomu partnerstwa strategicznego” – napisał rosyjski przywódca.
Jeszcze wcześniej rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło działania USA i Izraela, oskarżając je o próbę doprowadzenia do zmiany władzy w Iranie i apelując o „powrót do drogi dyplomatycznej”.

Scenariusz, o którym Putin nie chciał nawet mówić
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej rosyjski przywódca unikał odpowiedzi na pytanie o taki rozwój wydarzeń. W czerwcu 2025 roku, gdy Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły pierwsze bombardowania Iranu, jeden z dziennikarzy zapytał Putina, jak zareaguje w przypadku śmierci najwyższego przywódcy tego kraju.
Putin uciął wtedy krótko:
„Nawet nie chcę o tym mówić”.
Niecałe dziewięć miesięcy później scenariusz, którego rosyjski przywódca nie chciał nawet rozważać publicznie, stał się rzeczywistością. W krótkim oświadczeniu Kreml potępił zabójstwo Chameneiego jako „morderstwo popełnione z cynicznym naruszeniem wszystkich norm moralności i prawa międzynarodowego”.
Śmierć irańskiego przywódcy natychmiast wywołała porównania w rosyjskich elitach politycznych. W komentarzach zaczęto przypominać los innych przywódców autorytarnych, którzy zostali obaleni lub zabici po interwencjach Zachodu.
Nagranie śmierci Kaddafiego, które rozwścieczyło Putina
Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest los libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego. W 2011 roku został on obalony po interwencji NATO, a nagranie wykonane telefonem komórkowym pokazało moment jego brutalnej śmierci. Rosyjski przywódca komentował wtedy publicznie nagranie z Libii.
„Pokazali całemu światu, jak został zabity, cały zakrwawiony. Czy to jest demokracja?” – pytał Putin podczas konferencji prasowej.
W rosyjskich analizach politycznych właśnie ten moment bywa wskazywany jako punkt zwrotny. Po wydarzeniach w Libii Kreml zaczął coraz częściej mówić o zagrożeniu tzw. „zmiany reżimu”, czyli scenariuszu, w którym Zachód doprowadza do obalenia nieprzyjaznych mu władz.
Od tego czasu rosyjski system bezpieczeństwa wokół prezydenta stał się jeszcze bardziej restrykcyjny.
Putin podaje fałszywe informacje nawet swoim ochroniarzom
O skali środków bezpieczeństwa stosowanych wokół rosyjskiego przywódcy opowiadał w 2023 roku były oficer Federalnej Służby Ochrony (FSO) Witalij Briżatyj w rozmowie z niezależną rosyjską telewizją Dożd.
Według jego relacji Putin tak bardzo obawia się zamachu, że jednego z ochroniarzy zatrudnił jako operatora pralki w swojej rezydencji na Krymie.
„Władimir Putin ma taką paranoję na punkcie bycia zamordowanym, że zatrudnia jednego ze swoich ochroniarzy jako operatora pralki w swojej daczy na Krymie” – mówił Briżatyj w rozmowie z telewizją Dożd.
Kompleks wypoczynkowy rosyjskiego przywódcy w pobliżu miejscowości Oliwa na Krymie ma być jednym z najlepiej strzeżonych miejsc w kraju. Według byłego oficera służb bezpieczeństwa wokół prywatnej plaży Putina patrolują uzbrojeni nurkowie, a teren rezydencji chroniony jest przez całą dobę przez uzbrojonych strażników z psami. Całość otacza wysoki na sześć metrów płot z kamerami. W okolicy zagłuszana jest łączność mobilna, a wstęp w pobliskie góry jest zakazany.
Briżatyj twierdził również, że rosyjski przywódca potrafi wprowadzać w błąd nawet własnych ochroniarzy, podając im fałszywe informacje o terminach i trasach swoich podróży.
Takie działania mają utrudnić przygotowanie ewentualnego zamachu nawet w przypadku wycieku informacji z najbliższego otoczenia. Wiele osób zastanawia się, czy to nie przesada, a z drugiej strony – może Putin faktycznie ma powody, by obawiać się, że obce rządy odbiorą mu życie?
Źródła: Goniec