Ostra reakcja prezydenta Karola Nawrockiego na słowa dziennikarza. Poseł PiS komentuje
W poniedziałek, podczas oficjalnych uroczystości w Przemyślu, doszło do absolutnie bezprecedensowego spięcia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa starła się z reporterem stacji TVN24, a to, co wydarzyło się przed kamerami, błyskawicznie zelektryzowało całą Polskę. Wystarczyło jedno niewygodne pytanie, by prezydent stracił szybko cierpliwość. Specjalnie dla portalu Goniec.pl poseł PiS, Robert Gontarz komentuje tę sytuację.
- Konferencja prasowa prezydenta w Przemyślu
- Mocne starcie Karola Nawrockiego z dziennikarzem
- Poseł na Sejm RP o reakcji głowy państwa
Konferencja prasowa prezydenta w Przemyślu
To miała być spokojna wizyta o ogromnym znaczeniu historycznym, a zakończyła się potężną, medialną burzą. Wszystko rozegrało się w poniedziałek, 23 marca 2026 roku w Przemyślu. To właśnie tam, w świetle kamer i blasku fleszy, zorganizowano tegoroczne uroczyste obchody słynnego Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.
Prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się twarzą w twarz z przywódcą Węgier, Tamasem Sulyokiem. Głównym, oficjalnym powodem wizyty było świętowanie wielowiekowej, legendarnej przyjaźni obydwu państw i narodów. Mówił m.in. o wspólnych królach Polski i Węgier, o aktach przyjaźni w historii XX wieku, czy o wspólnych bohaterach narodowych. Tłem dla tego uroczystego wydarzenia były zaś echa toczącej się wojny oraz wyjątkowo kontrowersyjna, przyjazna postawa rządu w Budapeszcie względem zbrodniczego Kremla.
Karol Nawrocki podczas swojego uroczystego przemówienia na konferencji w Przemyślu postanowił zupełnie nie owijać w bawełnę. Z wyraźną stanowczością ogłosił wszem i wobec, że dla Polski Władimir Putin i Federacja Rosyjska to potężne, wręcz egzystencjalne zagrożenie.
Mocne starcie Karola Nawrockiego z dziennikarzem
Kiedy zakończono konferencję, temperatura na sali dosłownie i w przenośni sięgnęła zenitu. Nagle bowiem padło pytanie zadane przez dziennikarza popularnej stacji TVN24, Mateusz Półchłopek. Niespodziewanie postanowił uderzyć w najczulszy możliwy punkt.
- Panie prezydencie, czy panu już nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbana z Władimirem Putinem? - zapytał Karola Nawrockiego.
Było to bezpośrednie nawiązanie do planowanej na ten sam dzień podróży polskiego prezydenta do stolicy Węgier, a głowa państwa szybko zwróciła się w stronę dziennikarza.
- O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze: Władimir Putin to zbrodniarz. Rozumie pan redaktor? Do widzenia – grzmiał Karol Nawrocki.
Tego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Reakcja prezydenta była błyskawiczna, ostra jak brzytwa i totalnie pozbawiona politycznej poprawności. Co więcej mocno wzburzony Nawrocki ruszył zdecydowanym krokiem prosto w stronę pytającego dziennikarza.
Wyraźnie zaskoczony reporter usiłował jeszcze ratować sytuację i drążyć podjęty temat, ale zderzył się z istną betonową ścianą. Prezydent zablokował jakąkolwiek dalszą dyskusję, podnosząc głos. Po tych ostrych słowach błyskawicznie zakończył wymianę zdań, pozostawiając wszystkich zebranych w kompletnym osłupieniu.
Poseł na Sejm RP o reakcji głowy państwa
To gigantyczne medialne spięcie błyskawicznie wywołało dyskusję w mediach. W obronie wzburzonego prezydenta stanął poseł Prawa i Sprawiedliwości, Robert Gontarz. Zapytany o całą tę trudną sytuację przez portal Goniec, polityk podsumował zachowanie dziennikarza TVN24.
Poseł PiS nie miał nawet cienia wątpliwości, że winę za tę skandaliczną sytuację ponosi dziennikarz, a prezydent miał pełne prawo do tak stanowczej reakcji przed kamerami.
- Jeśli jakiś dziennikarz manipuluje, jeśli nie przedstawia pełnych informacji, no to zdecydowana reakcja czasami jest jak najbardziej na miejscu. I w tym przypadku uważam, że pan prezydent Karol Nawrocki dokładnie postąpił tak jak należało. No nie można na arenie międzynarodowej pozwolić sobie, bo to też miało wymiar międzynarodowy, aby skrajne manipulacje przedstawiane były w przestrzeni publicznej i dlaczego ta zdecydowana reakcja pana prezydenta Karola Nawrockiego – powiedział poseł Robert Gontarz.
Dla polityka z ramienia PiS cała ta szokująca scena rozegrana w Przemyślu była po prostu bezczelną, przemyślaną prowokacją wymierzoną prosto w autorytet polskiej głowy państwa. Polityk podkreślił, że sugerowanie prezydentowi jakiejkolwiek zażyłości czy ukrytych układów z Moskwą to absolutna niedorzeczność. Zwłaszcza w bezprecedensowej sytuacji, gdy sam Kreml oficjalnie prowadzi bezwzględną nagonkę na osobę Karola Nawrockiego.
- Oczywiście, że tu nie chodziło o jakiekolwiek udowodnienie, jakiekolwiek przedstawienie prawdy, rzeczywistych argumentów. Szczególnie, że pan prezydent Karol Nawrocki jest ścigany listem gończym przez Władimira Putina. Jakakolwiek próba narzucania panu prezydentowi potencjalnych kontaktów z Federacją Rosyjską jest pewną aberracją. Jest czymś, co jest całkowicie oddalone od rzeczywistości. No a niestety takie próby były tutaj uwidaczniane przez pana redaktora – podsumował polityk Robert Gontarz.