Nowe wieści ws. Romanowskiego. Prawniczka wskazała najbardziej prawdopodobny wariant
Marcin Romanowski nadal pozostaje nieuchwytny, a polskie służby wciąż nie wiedzą, gdzie dokładnie przebywa. Według wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego bardzo możliwe, że poseł PiS opuścił już Węgry, a nawet znajduje się poza Unią Europejską. Mec. Anna Mika-Kozak wskazuje z kolei, że możliwe jest zarówno wdrożenie procedury azylowej, jak i ucieczka do kraju spoza systemu SIS, na przykład do Serbii.
Gdzie jest Marcin Romanowski? Pojawiają się nowe tropy
Miejsce pobytu Marcina Romanowskiego nadal pozostaje niewiadomą, choć w ostatnich dniach pojawiły się nowe informacje sugerujące, że były wiceminister sprawiedliwości mógł już dawno opuścić Węgry. Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki przyznał, że resort dysponuje niepotwierdzonymi, ale prawdopodobnymi informacjami wskazującymi na to, że polityka nie ma już na terytorium tego kraju.
– Może być też tak, że on już jest poza Unią Europejską. To nie jest moja wiedza, raczej analiza z dostępnych nam danych – mówił Marcin Bosacki.
Polityk zaznaczył jednocześnie, że według dostępnych analiz mało prawdopodobny jest scenariusz, w którym Romanowski miałby przebywać w Stanach Zjednoczonych. W przestrzeni publicznej zaczęły natomiast pojawiać się inne kierunki. Nieoficjalnie mówi się między innymi o Rumunii, jednak żadna z instytucji państwowych nie potwierdziła tych doniesień.
W sprawie głos zabrała także Prokuratura Krajowa. Rzeczniczka prokuratury prok. Anna Adamiak podkreśliła, że wszystkie sygnały dotyczące możliwego miejsca pobytu Romanowskiego są obecnie sprawdzane, ale śledczy nie chcą ujawniać szczegółów działań prowadzonych wobec osoby ściganej listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania.
– Wszelkie informacje dotyczące ewentualnego miejsca pobytu podejrzanego Marcina R. są weryfikowane. Z uwagi na prowadzone czynności poszukiwacze za podejrzanym ściganym listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania dla ich skuteczności prokuratura nie upublicznia informacji o poczynionych ustaleniach i planowanych w tym zakresie czynności – przekazała prok. Anna Adamiak w rozmowie z „Faktem”.
Cała sytuacja pokazuje, że choć wobec Romanowskiego uruchomiono procedury międzynarodowe, kluczowym problemem pozostaje dziś ustalenie, gdzie dokładnie się znajduje. Bez tego kolejne kroki prawne mogą okazać się bardzo utrudnione.

Europejski Nakaz Aresztowania. Ekspertka wskazuje problem
O kulisach działania Europejskiego Nakazu Aresztowania opowiedziała „Faktowi” mec. Anna Mika-Kozak, specjalizująca się właśnie w sprawach związanych z ENA. Prawniczka zwróciła uwagę, że obecnie najważniejszą kwestią jest samo namierzenie Romanowskiego, bo bez ustalenia kraju pobytu trudno mówić o skutecznej realizacji procedury.
– Przede wszystkim nie wiadomo, gdzie się udał, w związku z czym nie wiemy, który kraj miałby realizować Europejski Nakaz Aresztowania. Problemem teraz jest namierzenie go. Jeżeli opuścił Węgry w trakcie trwania procedury ENA, to właśnie Węgry odpowiadają za brak jego realizacji. Nie powinny takiej osoby wypuścić ze swojego terytorium, ponieważ ENA weszła już w obieg sądowy Węgier – mówi mec. Anna Mika-Kozak w rozmowie z „Faktem”.
Ekspertka przyznała jednocześnie, że sam fakt zniknięcia Romanowskiego nie był dla niej zaskoczeniem. Jej zdaniem był to w praktyce najbardziej prawdopodobny rozwój wydarzeń. Zwróciła też uwagę, że dopiero po ustaleniu miejsca pobytu możliwe będzie uruchomienie kolejnych formalnych działań.
– Nie zdziwiłam się, że Marcin Romanowski zniknął, bo to była jedyna opcja. Teraz, dopiero wiedząc, gdzie przebywa, Polska będzie mogła skierować nowy Europejski Nakaz Aresztowania. Wtedy ten kraj będzie odpowiadał za przeprowadzenie postępowania, będzie zabezpieczał postępowanie, czyli może go zatrzymać, tymczasowo aresztować albo dać mu dozór na czas realizacji – podkreśla rzeczniczka dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie.
W rozmowie pojawił się także wątek systemu SIS, czyli europejskiej bazy osób poszukiwanych. To właśnie tam trafiają informacje wykorzystywane przez służby graniczne oraz policję w krajach Unii Europejskiej. Jak tłumaczyła prawniczka, jeśli osoba poszukiwana zostanie zarejestrowana w systemie podczas kontroli dokumentów lub przekraczania granicy, może dojść do jej natychmiastowego zatrzymania.
– Ten system działa w każdym kraju unijnym. Jeżeli ktoś jest poszukiwany w takim systemie i jego dokument podróży zostanie odnotowany w danym kraju UE, wtedy ta osoba jest zatrzymywana. Wówczas Polska zostaje poinformowana, że na terenie danego kraju taka osoba została zatrzymana i może wdrożyć ENA – wyjaśnia mec. Anna Mika-Kozak.
Jak jednak zaznaczyła, opinia publiczna nie ma obecnie wiedzy, czy Romanowski rzeczywiście figuruje w tym systemie. Takie informacje zazwyczaj pozostają niejawne aż do momentu zatrzymania poszukiwanej osoby.
Romanowski mógł wyjechać poza UE? Prawniczka mówi o azylu i Serbii
W rozmowie z „Faktem” mec. Anna Mika-Kozak została zapytana również o scenariusz, który coraz częściej pojawia się w publicznych dyskusjach. Chodzi o możliwość, że wobec Marcina Romanowskiego mogła zostać po cichu uruchomiona procedura azylowa w innym państwie. Prawniczka przyznała, że taki wariant jest całkowicie możliwy.
– Może tak być, że gdzieś już go zatrzymano, ale dopóki służby takich informacji nie podadzą, dopóty nie będziemy wiedzieć – mówi mec. Anna Mika-Kozak w rozmowie z „Faktem”.
Ekspertka wskazała przy tym jeszcze jeden możliwy trop. Jej zdaniem Romanowski mógł przedostać się do Serbii, która nie należy ani do Unii Europejskiej, ani do systemu SIS. To mogłoby znacząco utrudnić działania służb odpowiedzialnych za wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
– Ale mógł też pojechać na przykład do Serbii, która nie jest w systemie i nie jest w UE. Stamtąd mógł się przedostać, gdzie tylko chciał na świecie. Pamiętajmy, że ma paszport genewski, w związku z czym może podróżować – podkreśla prawniczka.
W dalszej części rozmowy mecenas odniosła się także do kwestii odpowiedzialności państw za niewykonanie procedury ENA. Jak wyjaśniła, system opiera się przede wszystkim na wewnętrznych regulacjach poszczególnych krajów i trudno mówić o automatycznych sankcjach międzynarodowych.
– Nie, to jest procedura, która opiera się na prawie wewnętrznym danego kraju. Oczywiście istnieje odpowiedzialność zapewne karna w danym kraju, również za niedopełnienie obowiązków, jeżeli chodzi o funkcjonariuszy publicznych, w tym sędziów i policjantów. Natomiast dany kraj musi sam przeprowadzić wewnętrzny audyt zmierzający do tego, aby ustalić, dlaczego taka osoba być może zniknęła z terytorium kraju, w którym było wiadomo, że przebywa, a Polska już prosiła o przeprowadzenie w tym kraju postępowania – dodaje mec. Anna Mika-Kozak w rozmowie z „Faktem”.
