Nawrocki straszy Zachodem. Prof. Markowski: "Buduje polityczną schizofrenię"
Wypowiedzi Karola Nawrockiego o konieczności obrony zachodniej granicy Polski stały się dla prof. Radosława Markowskiego punktem wyjścia do znacznie szerszej diagnozy stanu polskiej debaty publicznej.
Politolog i socjolog nie ma wątpliwości: budowanie wizji zagrożenia ze strony Zachodu to nie tylko retoryczna przesada, lecz element groźnego procesu podważania fundamentów racjonalnej polityki zagranicznej i wewnętrznej.
W rozmowie z Gońcem prof. Markowski mówi wprost o mitologizacji rzeczywistości, która może mieć realne konsekwencje dla bezpieczeństwa i pozycji Polski w Europie.
Iluzja zagrożenia z Zachodu
Komentując słowa Karola Nawrockiego o rzekomej potrzebie obrony zachodniej granicy, prof. Markowski nie kryje irytacji. Jego zdaniem taka narracja jest całkowicie oderwana od realiów funkcjonowania współczesnego państwa i społeczeństwa. Polska – podkreśla – jest głęboko zanurzona w zachodnim kręgu cywilizacyjnym: korzysta z technologii, infrastruktury, leków, standardów prawnych i gospodarczych, które powstały właśnie tam.
– Ta wypowiedź świadczy o całkowitej utracie poczucia realizmu politycznego. Albo jest to plan, by wmówić współczesnym Polakom, że ich największym problemem są symbole judaizmu i ludzie ciężko pracujący w tym kraju – ocenia w rozmowie z Gońcem prof. Markowski.
Profesor mówi w tym kontekście o stanie, który określa mianem „schizofrenii politycznej”. Polega on na jednoczesnym korzystaniu z dobrodziejstw Zachodu i akceptowaniu przekazu, wedle którego Zachód stanowi egzystencjalne zagrożenie. – Jeździmy niemieckimi samochodami, leczymy się sprzętem Siemensa, korzystamy z zachodnich technologii, a jednocześnie słyszymy, że to wszystko jest dla nas śmiertelnie niebezpieczne – wylicza. Tymczasem, jak dodaje, realne zagrożenie dla Polski od lat znajduje się na Wschodzie i nie powinno to budzić żadnych wątpliwości.
Eurosceptycyzm prezydenta
Jednym z najbardziej niepokojących sygnałów, na które zwraca uwagę Markowski, są dane pokazujące, że już jedna czwarta Polaków dopuszcza możliwość wyjścia z Unii Europejskiej. Jego zdaniem nie jest to zjawisko przypadkowe ani chwilowe.
– To jest niesłychanie istotne, żeby nie podważać reguł gry, w których się funkcjonuje. A niestety to dzieje się cały czas – podkreśla prof. Markowski.
Wzrost eurosceptycyzmu profesor wiąże z długofalową narracją, w której Zachód przedstawiany jest jako moralnie zdegenerowany, imperialny i wrogi „prawdziwym wartościom”. W tym procesie – jak zaznacza – istotną rolę odgrywają nie tylko politycy, lecz także część hierarchii kościelnej, niechętnej liberalnemu rozumieniu praw jednostki i autonomii człowieka.
Jednocześnie Markowski zauważa, że część wyborców, którzy wiązali z Unią nadzieje na obronę praworządności, odczuwa dziś rozczarowanie jej bezsilnością wobec naruszeń demokratycznych standardów w niektórych krajach. Ostrzega jednak przed bagatelizowaniem tych nastrojów. Przypomina, że Brexit również zaczynał się od pozornie marginalnych trendów, które z czasem urosły do rangi decyzji o historycznych konsekwencjach.
Trumpizm i erozja demokratycznych norm
W wymiarze globalnym szczególny niepokój profesora budzi zjawisko trumpizmu, które – jak podkreśla – nie jest jedynie epizodem amerykańskiej polityki, lecz trwałym zagrożeniem dla liberalnej demokracji. Krytycznie ocenia oportunistyczną postawę wielkiego biznesu w USA oraz słabość społeczeństwa obywatelskiego wobec łamania konstytucyjnych zasad.
– Najbardziej przeraziły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, od lat dyskutowałem z mitem opisanym przez Tocqueville’a o tej rzekomo idealnej demokracji w Ameryce – i okazało się, że to w dużej mierze było zmyślone. Po drugie, zupełnie nowym zjawiskiem jest nieprawdopodobny oportunizm i lizusostwo wielkiego amerykańskiego biznesu – mówi Markowski.
Politolog zwraca uwagę, że w dokumentach strategicznych administracji Donalda Trumpa praktycznie nie pojawia się zagrożenie ze strony putinowskiej Rosji. To sygnał alarmowy dla Europy, a zwłaszcza dla państw wschodniej flanki NATO. Jego zdaniem kopiowanie trumpistowskich wzorców w Polsce – opartych na chaosie, agresji i nieprzewidywalności – prowadzi do destrukcji zaufania do instytucji państwa.
Źródło: Goniec