TYLKO U NAS! Polska nie wejdzie do Rady Pokoju? Posłowie KO zaprzeczają
Premier Donald Tusk uciął spekulacje dotyczące akcesu Polski do nowej inicjatywy Donalda Trumpa. Polska nie podpisała aktu założycielskiego Rady Pokoju, co jak podkreśla szef rządu, jest efektem wypracowanego porozumienia z prezydentem Karolem Nawrockim. Decyzja ta ma na celu ochronę suwerenności polskiej polityki zagranicznej w obliczu zmieniającego się układu sił na świecie – to w teorii, bo w praktyce posłowie KO zaprzeczają, jakoby premier miał podjąć takie działania.
- Polska nie przystąpi do Rady Pokoju w obecnej formule
- To była wspólna decyzja rządu i prezydenta Karola Nawrockiego
- Przystąpienie do organizacji o takim charakterze wymagałoby zgody Sejmu
Jednoznaczne stanowisko rządu i prezydenta
Podczas ostatniego forum w Davos oczy opinii publicznej zwrócone były na polską delegację. Donald Tusk w swoim wystąpieniu rozwiał wątpliwości Polski, która nie została sygnatariuszem Rady Pokoju. Premier zaznaczył, że prezydent Karol Nawrocki, mimo obecności na uroczystościach inauguracyjnych, postąpił zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z rządem. Ta jedność na linii Pałac Prezydencki a KPRM, ma być sygnałem, że w sprawach fundamentalnych dla bezpieczeństwa, państwo mówi jednym głosem. „Nie damy się rozegrać”, te słowa premiera najlepiej oddają obecną strategię dystansu wobec nowych, niepewnych inicjatyw międzynarodowych.

Pułapki prawne i dyplomatyczne
Eksperci wskazują, że Rada Pokoju, zainicjowana przez Donalda Trumpa, budzi wiele pytań dotyczących jej realnych celów i mandatu. Choć oficjalnie ma zajmować się m.in. odbudową Strefy Gazy, jej struktura może służyć do omijania tradycyjnych kanałów dyplomatycznych ONZ czy NATO. Tusk przypomniał o wymogach prawnych: każda wiążąca umowa międzynarodowa tego typu musi przejść przez proces ratyfikacji, co oznacza konieczność uzyskania większości parlamentarnej. Na ten moment rząd nie widzi korzyści, które uzasadniałyby taki krok, zwłaszcza że większość państw Unii Europejskiej również zachowała powściągliwość.
Poseł na Sejm RP Jacek Bogucki, w rozmowie dla portalu Goniec.pl poinformował.
- Uważam tę decyzję za skrajnie nieodpowiedzialną. Polska, zarówno za pierwszych rządów Donalda Tuska, jak i obecnie, zbyt rzadko jest zapraszana do ścisłych gremiów decyzyjnych światowej polityki, aby móc taką okazję odrzucać. Wystarczy spojrzeć na konflikt na Ukrainie. Mimo że jesteśmy największym sąsiadem Ukrainy w Unii Europejskiej, regularnie brakuje nas w pierwszym szeregu państw podejmujących kluczowe decyzje. Symboliczny obraz „polskiego wagonu” doczepionego do głównych graczy stał się już niestety smutną metaforą naszej marginalizacji. Chciałbym odnieść się także do kwestii finansowych, które pojawiały się w przestrzeni publicznej. Podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Prezydent jednoznacznie zdementował informacje o rzekomej konieczności wpłaty miliarda dolarów za sam udział w tym gremium. Zaproszenie było bezwarunkowe, a ewentualne wpłaty mają charakter dobrowolny. Przez najbliższe trzy lata mogliśmy uczestniczyć w pracach Rady bez żadnych obciążeń budżetowych. Jeśli faktycznie odrzucamy udział w tak ważnym organie z powodów, które okazują się nieprawdą, jest to sytuacja skandaliczna. Kwestie finansowe nie powinny przesłaniać polskiej racji stanu i możliwości realnego wpływu na globalne decyzje. Choć Rada Pokoju w pierwszej fazie skoncentruje się na Strefie Gazy, to jest niemal pewne, że wkrótce zajmie się także zakończeniem wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nieobecność Polski przy tym stole byłaby kolejnym, rażącym zaniedbaniem obowiązków wobec bezpieczeństwa państwa.
Dziwne zachowanie posłów KO
Redakcja Gońca kontaktowała się również z posłami i senatorami innych ugrupowań, o ile osoby należące m.in. do Lewicy, po prostu nie odbierały, to osoby związane z KO tłumaczyły się brakiem czasu na komentarz, rozłączały się bez żadnej informacji o zakończeniu rozmowy, a także informowali, że słowa o tym, że Polska nie przystąpi do Rady Pokoju są nieprawdziwe, ponieważ na ten moment premier nic takiego nie powiedział.
Strategiczna cierpliwość Warszawy
Odrzucenie zaproszenia do Rady Pokoju nie oznacza zerwania relacji z Waszyngtonem, a jedynie przejście w tryb „chłodnej analizy”. Polska, obserwując ruchy takich państw jak Węgry czy Argentyna, które zdecydowały się na akces, wybiera drogę solidarności z głównym nurtem polityki europejskiej. Priorytetem pozostaje stabilność w regionie i wzmacnianie sprawdzonych sojuszy obronnych. Rząd podkreśla, że każda oferta współpracy musi być oceniana przez pryzmat realnych gwarancji bezpieczeństwa, a nie tylko politycznych deklaracji składanych na prestiżowych szczytach.
źródło: KPRM, Goniec