Dlaczego prezydent nosi te ubrania? Sprawa marki "NOWROCKY" nabiera tempa
Wszystko zaczęło się od jednego symbolu, który nagle zaczął pojawiać się wszędzie tam, gdzie najważniejsza osoba w państwie. Karol Nawrocki w charakterystycznej odzieży z logotypem „Nowrocky” stał się żywą reklamą marki. Dziś, gdy strona internetowa firmy została sparaliżowana przez ataki hakerskie, a z mediów społecznościowych w pośpiechu usuwane są zdjęcia, pytamy: co tak naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami biznesu?
- Z oficjalnych stron firmy nagle usunięto fotografie głowy państwa, które do tej pory stanowiły fundament marketingu marki
- Oficjalny komunikat firmy mówi o "zewnętrznych narzędziach" i atakach, które odcięły klientów od sklepu internetowego
- Choć prezydent odcina się od biznesu, dokumenty rejestrowe wskazują na osoby z jego najbliższego kręgu
Jak Polska poznała Nowrocky’ego?
Historia tej marki nie zaczęła się od wielkiej kampanii reklamowej w telewizji, ale od subtelnego lokowania produktu na najwyższym szczeblu państwowym. Polacy po raz pierwszy zaczęli przecierać oczy ze zdumienia, gdy zobaczyli Karola Nawrockiego podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Na głowie prezydenta widniała czapka z dynamicznym napisem „NOWROCKY”. Niedługo później, ten sam logotyp towarzyszył mu podczas wizyty w wiosce olimpijskiej we Włoszech.
To nie był przypadek. Marka, która swoją nazwą bezpośrednio nawiązuje do nazwiska głowy państwa, stała się jego nieodłącznym elementem garderoby podczas nieformalnych, ale szeroko komentowanych wystąpień. W sieci zawrzało – obywatele zaczęli pytać, czy prezydentowi wypada promować prywatną firmę odzieżową. Wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał, że pod płaszczem patriotycznego brandu kryje się sieć powiązań, która sięga głęboko w struktury osobistych i zawodowych relacji Karola Nawrockiego.

Listopad 2025: Błyskawiczne narodziny imperium za 5000 złotych
Aby zrozumieć skalę kontrowersji, musimy cofnąć się do listopada 2025 roku. To właśnie wtedy, niemal w idealnej synchronizacji z rosnącą aktywnością prezydenta, machina ruszyła.
Kiedy zaczynamy zaglądać pod podszewkę tych patriotycznych bluz, obraz staje się jeszcze bardziej skomplikowany. To nie jest zwykły start-up pasjonatów mody. Jak wynika z oficjalnych rejestrów i ustaleń dziennikarzy śledczych, właścicielem znaku towarowego "Nowrocky" wcale nie jest prezydent, lecz jego siostra, Nina Nawrocka. To ona 5 listopada 2025 roku złożyła wniosek o zastrzeżenie logo, które tak dumnie prezentował jej brat podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem czy w wiosce olimpijskiej we Włoszech.
Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Spółka NOWROCKY sp. z o.o., zarejestrowana zaledwie dwanaście dni po zgłoszeniu znaku towarowego, ma kapitał zakładowy w wysokości zaledwie 5000 złotych.
Jej prezesem jest Maciej Bartasun, postać kojarzona z branżą deweloperską, ale w dokumentach przewijają się nazwiska, które rzucają cień na bezstronność instytucji państwowych. Okazuje się, że w zakładaniu biznesu pomagał dyrektor biura prawnego IPN – instytucji, której Karol Nawrocki był prezesem przed objęciem najwyższego urzędu w państwie.
Czy to tylko zbieg okoliczności, że dawni współpracownicy spotykają się teraz przy kasie prywatnej spółki odzieżowej?
Atak hakerski czy paniczna ucieczka? Strona przestaje działać
Wszystko zaczęło się od lakonicznego komunikatu, który w dzisiejsze przedpołudnie pojawił się na profilu marki Nowrocky: "Uprzejmie przepraszamy za obecne utrudnienia w dostępie do naszej strony internetowej" – czytamy w oświadczeniu. Firma, która jeszcze niedawno agresywnie promowała się wizerunkiem Karola Nawrockiego, nagle znalazła się w defensywie. Według przedstawicieli spółki, witryna padła ofiarą skoordynowanych ataków, które uniemożliwiły jej normalne funkcjonowanie.
Jednak czy to tylko hakerzy są winni temu zamieszaniu? Obserwatorzy zauważają, że techniczne problemy zbiegły się w czasie z narastającymi kontrowersjami wokół tego, jak prywatna firma wykorzystuje autorytet urzędu prezydenckiego do napędzania sprzedaży. Emocje sięgają zenitu, bo klienci i wyborcy czują się oszukani – z jednej strony mamy patriotyczne hasła i dumne logo, z drugiej – nagłe "wyparowanie" najbardziej prestiżowych materiałów reklamowych z udziałem prezydenta. Czy ktoś tu próbuje ugasić pożar, zanim ogień dotrze do pałacowych komnat?

"Nie mam z tym nic wspólnego"
Gdy sprawa nabrała tempa, Kancelaria Prezydenta wydała komunikat, który miał uciąć wszelkie spekulacje. Rzecznik Rafał Leśkiewicz kategorycznie stwierdził, że Karol Nawrocki "nie ma jakichkolwiek relacji gospodarczych ze spółką". Według oficjalnej wersji, nie podpisywano żadnych umów marketingowych, a to, że głowa państwa nosi ubrania z nazwiskiem "Nowrocky", ma być jedynie wyrazem prywatnych upodobań lub wspierania polskiej przedsiębiorczości.
Jednak jak wytłumaczyć fakt, że na stronie internetowej, obok bluz za 179 złotych i koszulek za 79 złotych, sprzedawana była także książka prezydenta "Polska silna historią"? Dla przeciętnego Polaka, który widzi swojego prezydenta w czapce z charakterystycznym logo, przekaz jest jasny: to marka popierana przez najwyższe władze.
Dzisiaj, gdy strona jest niedostępna, a zdjęcia znikają z sieci, rodzi się pytanie o etykę takiego "nieformalnego" marketingu. Czy miliony złotych, o których wspominały raporty NIK w kontekście zarządzania IPN przez Nawrockiego, mają jakikolwiek związek z kapitałem, który zasilił ten odzieżowy projekt? Na te odpowiedzi musimy jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne – aura skandalu wokół marki Nowrocky nie zniknie tak szybko, jak usunięte z Facebooka fotografie.
Źródło: Goniec.pl