Nawrocki ogłasza prace nad zmianą ustroju. Prawnik UJ: "Chęć poszerzenia własnych kompetencji"
Prezydent Karol Nawrocki podczas tegorocznych obchodów Święta Konstytucji 3 Maja ogłosił na Placu Zamkowym rozpoczęcie prac nad „Konstytucją nowej generacji roku 2030”. Inicjatywa ta polega na powołaniu specjalnej rady pracującej równolegle do kadencji prezydenckiej, co natychmiast wywołało pytania o ewentualne naruszenie zasady podziału władz oraz równowagi konstytucyjnej. Skomentował to dla nas dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Kompetencje rządu i prezydenta są już precyzyjnie rozgraniczone w obecnej ustawie zasadniczej, co podważa argumentację o konieczności tworzenia nowego dokumentu w celu usunięcia niejasności
- Z formalnego punktu widzenia w obecnym systemie prawnym brak jest ścieżki prawnej do uchwalenia całkowicie nowej Konstytucji – przepisy przewidują jedynie tryb jej nowelizacji
- Zadeklarowana przez prezydenta inicjatywa nosi znamiona próby poszerzenia prezydenckich kompetencji, ignorując jednocześnie palące potrzeby rzeczywistych, punktowych reform ustrojowych
Zarzut niejasnych kompetencji a rzeczywistość prawna
Podczas uroczystości na Placu Zamkowym prezydent Karol Nawrocki uzasadniał powołanie Rady Nowej Konstytucji koniecznością likwidacji rozdrobnienia ośrodków władzy wykonawczej. Taka diagnoza ustrojowa spotyka się z wyraźnym sprzeciwem środowiska prawniczego. Wątpliwości dotyczące rzekomego konfliktu kompetencyjnego oraz naruszania równowagi konstytucyjnej rozwiewa dr Marcin Krzemiński:
- Nie wiem, skąd Pan Prezydent czerpie przekonanie o niejasnym rozgraniczeniu kompetencji w obrębie władzy wykonawczej. Wystarczy spojrzeć do art. 146 Konstytucji – tam sprawy polityki wewnętrznej i zagranicznej zastrzeżone są dla rządu i jest nawet wprost wyrażona reguła dla wyjaśniania wątpliwości w tym zakresie – jeśli coś nie jest jasne, Konstytucja każe rozstrzygać te niejasności na korzyść rządu.
Na podstawie obowiązujących przepisów konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego poddaje w wątpliwość rzeczywiste intencje powołania organu doradczego, który ma pracować w trakcie obecnej kadencji prezydenckiej:
- Tak więc nie ma potrzeby zmieniać ustroju, chyba że przez taką potrzebę rozumieć chęć poszerzenia przez prezydenta własnych kompetencji.
Potrzeba reform a brak konkretów w orędziu
Ustawa zasadnicza z 1997 roku nie jest dokumentem pozbawionym wad i faktycznie wymaga weryfikacji w określonych obszarach ustrojowych. Jednak kierunek wskazany przez Karola Nawrockiego omija rzeczywiste bolączki prawne państwa. Według dr. Marcina Krzemińskiego, ewentualna poprawa prawa powinna skupiać się na zupełnie innych fundamentach, do których głowa państwa w ogóle się nie odniosła:
- Oczywiście, jest wiele pól, gdzie można Konstytucję ulepszyć – np. zagwarantowanie niezależności prokuraturze, wprowadzenie tzw. rozdziału europejskiego czy poprawienie przepisów o skardze konstytucyjnej. Ale o tym 3 maja nie słyszałem.
Z punktu widzenia obowiązującego prawa, prezydent dysponuje twardymi uprawnieniami do proponowania zmian ustawodawczych, lecz jego rola jest na tym polu ściśle ograniczona. Proces decyzyjny ostatecznie spoczywa w rękach władzy ustawodawczej, co z kolei stanowi fundament zasady podziału władz:
- Prezydent ma prawo wnieść projekt ustawy o zmianie Konstytucji, więc może też opracowywać jej projekt. Jednak jest on tylko inicjatorem, natomiast kształt rozwiązań i tak zależy od Sejmu i Senatu.
Brak procedury na uchwalenie nowej ustawy zasadniczej
Głównym problemem ogłoszonej przez prezydenta koncepcji nie są wyłącznie kwestie podziału kompetencji politycznych, lecz fundamentalna niedopuszczalność proceduralna. Prace nad całkowicie nową umową społeczną napotykają na barierę nie do przejścia w obecnych ramach prawnych:
- Problem leży gdzie indziej – konstytucja zawiera jedynie przepisy dotyczące wprowadzania zmian do niej samej, nie przewiduje uchwalenia zupełnie nowej Konstytucji. Więc powołana przez prezydenta rada miałaby opracować coś, czego nie można by było proceduralnie przyjąć.
Ten kluczowy argument obnaża legislacyjną pustkę inicjatywy. Pustka ta dotyczy bezpośrednio powołanego zespołu roboczego, który ma stworzyć „Konstytucję nowej generacji roku 2030”. Zgodnie z oficjalnymi komunikatami Kancelarii Prezydenta, w skład nowej Rady weszli między innymi:
- Julia Przyłębska (była prezes Trybunału Konstytucyjnego),
- prof. Ryszard Piotrowski (konstytucjonalista),
- Józef Zych (były marszałek Sejmu).
Teoretyczne rozwiązanie tego instytucjonalnego impasu wymagałoby zupełnie innej kolejności działań władz państwowych, a mianowicie uprzedniego przekonstruowania samej procedury nowelizacyjnej. Dr Marcin Krzemiński podsumowuje ten błąd strategiczny w komunikacji Pałacu Prezydenckiego:
- Oczywiście, można zmienić najpierw przepisy o zmianie konstytucji – ale o tym też nie było mowy 3 maja.
Źródło: Goniec.pl