Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Ledwie minęło kilka godzin od ruchu Trumpa, a nagle pojawia się ambasador USA. Mocne słowa Toma Rose’a
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 02.04.2026 06:30

Ledwie minęło kilka godzin od ruchu Trumpa, a nagle pojawia się ambasador USA. Mocne słowa Toma Rose’a

Ledwie minęło kilka godzin od ruchu Trumpa, a nagle pojawia się ambasador USA. Mocne słowa Toma Rose’a
fot. Rex Features/East News

Donald Trump ponownie skrytykował NATO i zapowiedział mocne orędzie, w którym może paść deklaracja dotycząca przyszłości USA w Sojuszu. W tym samym czasie ambasador USA w Polsce Tom Rose poszedł w ślady swojego prezydenta i opublikował wpis pełen ostrych zarzutów wobec sojuszników.

  • Trump krytykuje NATO i zapowiada przełomowe orędzie
  • Ambasador USA w Polsce uderza w sojuszników: "Kiedy oni proszą, odpowiadamy”
  • Rose bez ogródek. "Stanęliśmy po stronie sojusznika"

Trump krytykuje NATO i zapowiada przełomowe orędzie

Donald Trump w środę ponownie podgrzał atmosferę wokół NATO. W wywiadzie dla agencji Reuters zapowiedział, że podczas wieczornego orędzia do narodu odniesie się do przyszłości Stanów Zjednoczonych w Sojuszu. Jak przekazał, rozważa nawet wycofanie USA z NATO, co byłoby bezprecedensowym krokiem w historii organizacji.

Wystąpienie zaplanowano na godzinę 21 czasu lokalnego, czyli na 3 nad ranem w czwartek w Polsce. Już sama zapowiedź wywołała falę komentarzy i niepokoju wśród europejskich partnerów. Trump od lat krytykuje NATO, wskazując, że Stany Zjednoczone ponoszą zbyt duży ciężar finansowy i militarny.

Prezydent USA odniósł się także do sytuacji międzynarodowej. Zapowiedział, że Stany Zjednoczone „dosyć szybko opuszczą Iran”, ale nie wykluczył powrotu. – „Nie będą mieli broni nuklearnej, bo teraz nie są do tego zdolni, a ja odejdę i zabiorę ze sobą wszystkich, a jeśli będzie trzeba, wrócimy i przeprowadzimy ataki punktowe” – stwierdził.

Słowa Trumpa wpisują się w jego konsekwentną narrację o konieczności redefinicji relacji sojuszniczych. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera głos amerykańskich dyplomatów, którzy coraz częściej publicznie krytykują partnerów USA.

Ambasador USA w Polsce uderza w sojuszników: "Kiedy oni proszą, odpowiadamy”

W ślad za ostrą retoryką Donalda Trumpa poszedł ambasador USA w Polsce Tom Rose. W obszernym wpisie na platformie X zarzucił sojusznikom brak wzajemności i niewystarczające wsparcie dla Stanów Zjednoczonych.

Już zdanie rozpoczynające wpis wydaje się mocne

Zabawne, że gdy nasi sojusznicy dzwonią, zawsze odpowiadamy, ale gdy sytuacja się odwraca? Już niekoniecznie

–pisał Rose

Dyplomata nie krył frustracji wobec partnerów, którzy – jego zdaniem – unikają zaangażowania, gdy to USA potrzebują wsparcia.

Rose odniósł się także do argumentu o konieczności konsultacji w ramach NATO. 

Ci, którzy dziś usprawiedliwiają swoją odmowę wsparcia dla prezydenta Stanów Zjednoczonych i samej Ameryki w działaniach podejmowanych w ich obronie oraz w obronie świata, tłumacząc to brakiem wcześniejszych "konsultacji", są właśnie powodem, dla którego ich nie było. Gdybyśmy bowiem byli na tyle nierozsądni, by najpierw "konsultować" nasze działania, skutecznie by nas od nich powstrzymano

– kontynuował

Ambasador podkreślił również jednoznacznie polityczną linię Waszyngtonu. 

Donald Trump nigdy nie pozwoli nikomu sprzeciwiać się jego obronie amerykańskich interesów

– zaznaczył

Podsumowując swój wpis, Rose postawił retoryczne pytanie, które sugerowało rzekomą niekonsekwencje sojuszników.

Rose bez ogródek. "Stanęliśmy po stronie sojusznika"

W swoim wpisie ambasador USA sięgnął po konkretne przykłady historyczne, które jego zdaniem mają potwierdzać zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w pomoc sojusznikom.

Kiedy Wielka Brytania pilnie potrzebowała naszego wsparcia w odzyskaniu Falklandów, w postaci rakiet, danych wywiadowczych i zaplecza logistycznego, mimo że staraliśmy się wówczas poprawić relacje z krajami Ameryki Południowej, stanęliśmy po stronie sojusznika

– przypomniał Rose, podkreślając, że USA działały mimo własnych interesów w regionie.

Dyplomata wskazał również na działania w Europie: „W Kosowie Europa błagała nas o powstrzymanie katastrofy humanitarnej na własnym podwórku, z którą sama nie była w stanie sobie poradzić. Operację przeprowadziły Stany Zjednoczone”.

Kolejne przykłady dotyczyły Bliskiego Wschodu i Afryki. „Była też katastrofa w Libii i Bengazi. Francja i Wielka Brytania ‘kierowały’ operacją, ale to my musieliśmy zapewnić wsparcie militarne, którego im brakowało” – napisał. 

Choć przywołane przez Rose’a sytuacje mają oparcie w faktach, warto przypomnieć że były to działania wspólne, a europejscy sojusznicy również wielokrotnie wspierali USA – m.in. w Iraku i Afganistanie, szczególnie po atakach z 11 września.

Wpis ambasadora pokazuje jednak wyraźnie rosnącą presję ze strony Waszyngtonu. W połączeniu z zapowiedziami Trumpa dotyczącymi NATO może to oznaczać początek poważnej debaty o przyszłości całego Sojuszu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji