Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Łatwogang osaczony przez fanów. Stanowcza reakcja influencera
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 24.05.2026 20:15

Łatwogang osaczony przez fanów. Stanowcza reakcja influencera

Łatwogang osaczony przez fanów. Stanowcza reakcja influencera
Łatwogang, fot. latwogang/YouTube

Łatwogang zatrzymał się na stacji paliw w trakcie swojej trasy z Zakopanego do Gdańska. Na miejscu miał spokojnie spotkać się z Maksem i jego rodzicami. Sytuacja szybko się jednak zmieniła, bo pojawiła się duża grupa fanów i zrobiło się tłoczno.

Łatwogang w trasie Zakopane–Gdańsk i miliony na zbiórkach

Wyprawa Łatwoganga rozpoczęła się w piątek po godzinie 16 w Zakopanem i od samego początku była zapowiadana jako wymagające wyzwanie fizyczne i organizacyjne. Influencer od początku planował dotarcie do Gdańska, a nawet powrót tą samą trasą, jednak w trakcie jazdy musiał zrezygnować z części ambitnych założeń ze względu na obciążenie organizmu. 

Mimo to tempo, które utrzymuje, robi wrażenie – w niedzielny poranek miał już za sobą ponad 620 kilometrów i ponad 50 godzin w trasie, a do celu pozostawało mu około 50 kilometrów. Równolegle do wysiłku fizycznego trwała intensywna akcja pomocowa. 

Najpierw udało się zebrać 12 milionów złotych na leczenie 8-letniego Maksa chorującego na dystrofię mięśniową, co samo w sobie było ogromnym sukcesem i momentem dużych emocji w trakcie transmisji. Jednak na tym nie zakończono działań, ponieważ bardzo szybko pojawił się kolejny cel zbiórkowy, który również został osiągnięty w ekspresowym tempie.

– Te transmisje są dla mnie bardzo wyjątkowe. Jestem najszczęśliwszy na świecie, że udało się zebrać te 12 mln dla Maksa. Widzę co się dzieję, więc ogłaszam kolejny cel. Potrzebujemy 3,5 mln dla chorego Adasia – mówił w Toruniu Łatwogang. 

Kolejne zbiórki charytatywne: Maks, Adaś i nowy cel dla Wojtusia

Po zamknięciu pierwszej zbiórki Łatwogang natychmiast uruchomił następną, tym razem dotyczącą 4-letniego Adasia Orlika. Celem było zebranie 3,5 miliona złotych na jego leczenie i kurację, a reakcja darczyńców była równie szybka jak wcześniej. W krótkim czasie udało się osiągnąć zakładaną kwotę, co ponownie wywołało emocje zarówno u prowadzącego transmisję, jak i widzów.

– Mamy 3,5 mln, kolejny cel, trzeba się cieszyć. Wielkie brawa dla wszystkich, tak się to robi – powiedział Łatwogang.

Chwilę później ogłosił kolejny etap akcji, tym razem skierowany do 2-letniego Wojtusia chorującego na DMD, u którego chorobę zdiagnozowano kilka miesięcy temu. Potrzebna kwota jest znacznie większa i wynosi 15,4 miliona złotych, co pokazuje skalę kolejnego wyzwania.

Sytuacja na stacji paliw i reakcja Łatwoganga na fanów

W trakcie podróży doszło również do sytuacji, która pokazała, jak duże zainteresowanie budzi jego przejazd. Gdy Łatwogang zatrzymał się na stacji paliw, aby spokojnie spotkać się z Maksem i jego rodzicami, sytuacja szybko stała się znacznie bardziej dynamiczna, niż można było zakładać. Na miejscu pojawiła się duża grupa fanów, którzy chcieli zobaczyć influencera, porozmawiać z nim i zrobić wspólne zdjęcia.

Dajcie przejść, prośba, prośba - zaapelowała osoba z ekipy influencera przez megafon.

Niestety prośba nie przyniosła skutku, przez co atmosfera zaczęła się zagęszczać, a cała sytuacja wymagała stanowczej reakcji. Łatwogang w ostry sposób zwrócił się do zgromadzonych osób, gdy tłum zaczął na niego napierać. 

Ej, ej, ej, stop! - wykrzyczał.

Gdy ludzie ustąpili, influencer podkreślił emocjonalny charakter spotkania i poprosił o zrozumienie, że w tym momencie najważniejsza jest sytuacja chorego dziecka, które właśnie odwiedzał. Zaznaczył, że docenia obecność fanów i ich wsparcie, jednak priorytetem jest spotkanie z Maksem i jego rodziną, a nie sesje zdjęciowe.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji