Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Koniec romantyzowania przemocy. Zmiana pokoleniowa w podejściu do aktorstwa
Janusz Schwertner
Janusz Schwertner 18.05.2026 09:33

Koniec romantyzowania przemocy. Zmiana pokoleniowa w podejściu do aktorstwa

Koniec romantyzowania przemocy. Zmiana pokoleniowa w podejściu do aktorstwa
Romantyzowanie przemocy w aktorstwie Fot. Canva

Przez dekady uczelnie teatralne i filmowe funkcjonowały niczym oblężone twierdze, w których pod płaszczykiem rzekomego hartowania ducha sankcjonowano systemowe nadużycia i psychiczne łamanie studentów. Autorytarny dyktat wykładowców traktowano jako uświęconą tradycję, niezbędną do osiągnięcia artystycznej wielkości. Dziś ten toksyczny paradygmat kruszeje. Jak zauważa znakomity aktor Marcin Kowalczyk w rozmowie na łamach Goniec.pl w programie “Prześwietlenie”, nadchodzi czas radykalnej zmiany. Asertywność i rosnąca świadomość granic wśród najmłodszych adeptów sztuki skutecznie demontują stare, opresyjne struktury polskiego szkolnictwa.

Koniec romantyzowania nadużyć

Latami znęcanie się nad studentami było w branży owiane zmową milczenia. Znane nazwiska i pozycje reżyserów nierzadko stanowiły alibi dla stosowania metod opartych na strachu, upokorzeniu oraz bezpośredniej opresji. Twierdzono, że zawód aktora jest bezlitosny, więc szkoła musi przypominać obóz przetrwania.

– Romantyzowano przemoc psychiczną i znęcanie się nad adeptami aktorstwa, a także wiele innych, bardzo szkodliwych społecznie zachowań – mówi wprost dla Gońca Marcin Kowalczyk, aktor znany z takich produkcji jak Jesteś Bogiem czy Hardkor Disko.

Współcześnie takie patologiczne postawy wreszcie spotykają się z otwartą krytyką środowiska. Odrzuca się mit cierpienia jako niezbędnego paliwa dla sztuki.

– Mam wrażenie, że stara szkoła i te wszystkie przemocowe historie biorą się po prostu z bezrefleksyjnego przekazywania sobie nieodpowiednich wzorców – tłumaczy w “Prześwietleniu” aktor. 

Zauważa przy tym, że mechanizm wyparcia wciąż bywa u oprawców bardzo silny. 

– Sprawcy bardzo często ciężko jest zrozumieć, na czym polega jego błąd lub wina – dodaje. Konkluzja jest jednak jednoznaczna. – Przemoc rodzi wyłącznie przemoc. Absolutnie nie jestem zwolennikiem takich metod.

Demokracja zamiast autorytaryzmu

Oczekiwania wobec wykładowców ulegają dziś znaczącej, wręcz ustrojowej transformacji. Budowanie relacji opartych na strachu ustępuje miejsca potrzebie tworzenia bezpiecznej przestrzeni do podejmowania twórczego ryzyka. Rola nauczyciela ewoluuje od nieomylnego dyktatora w stronę uważnego asystenta. Kowalczyk, posiadający własne doświadczenia pedagogiczne, podchodzi do tej kwestii z dużą pokorą.

– Ja na przykład, prowadząc zajęcia w szkole - dodaje rozmówca Gońca - nigdy wewnętrznie nie zakładałem, że kogoś nauczam. Staram się raczej być asystentem w tym procesie.

Według nowych standardów, edukacja musi dawać uczniowi pełną autonomię. Próby formatowania studenta na własne podobieństwo to pedagogiczna porażka.

– Jeżeli ktoś nie zadowala mojego wyobrażenia na temat tego, jak w danym momencie powinien grać, to jest wyłącznie mój problem, a nie tego człowieka – zaznacza stanowczo w rozmowie z Goniec.pl. 

Relacja na linii pedagog-student zyskuje nowy cel. 

– Zadaniem ucznia jest wspiąć się na plecy mistrza i pójść znacznie dalej. Przy takim założeniu w ogóle nie ma pola do przemocowego traktowania kogokolwiek z góry - dodaje Kowalczyk.

Zobacz także:

Rewolucja asertywności

Rosnąca świadomość psychologiczna społeczeństwa bezpośrednio przekłada się na dynamikę władzy w szkołach i na planach zdjęciowych. Osobiste granice, o których niegdyś nie dyskutowano, dziś stają się nienegocjowalnym punktem wyjścia do jakiejkolwiek współpracy. Zjawisko to często wywołuje irytację u twórców starszego pokolenia, hołdujących archaicznym, folwarcznym regułom gry. Młodzi artyści nie zamierzają jednak ustępować.

– Młode pokolenie coraz bardziej stanowczo nie godzi się na pewne narzucane z zewnątrz zachowania i potrafi po prostu powiedzieć nie – mówi Kowalczyk w programie “Prześwietlenie”.

Trwająca zmiana pokoleniowa to dla branży kulturalnej potężna szansa na instytucjonalne oczyszczenie i ustanowienie transparentnych zasad.

– Dajmy teraz szansę nowemu pokoleniu ustanowić własne reguły gry. Ja jestem za tym – podsumowuje aktor, zwiastując nieodwracalny koniec ery toksycznych relacji w polskiej sztuce.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji