Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Finanse > Kiedy pracownicy odzyskają zaległe pensje? Janusz Palikot zapowiada upadłość
Redakcja Gońca
Redakcja Gońca 05.05.2026 15:05

Kiedy pracownicy odzyskają zaległe pensje? Janusz Palikot zapowiada upadłość

Kiedy pracownicy odzyskają zaległe pensje? Janusz Palikot zapowiada upadłość
Fot. Goniec

Kwestia niezapłaconych wynagrodzeń w spółkach alkoholowych Janusza Palikota od miesięcy budzi ogromne kontrowersje, a poszkodowani pracownicy wciąż czekają na swoje pieniądze. W najnowszym wywiadzie dla portalu Goniec.pl były parlamentarzysta i biznesmen odniósł się do tych zarzutów. Rozwiązaniem patowej sytuacji ma być jego prywatna upadłość konsumencka oraz wyprzedaż majątku w Tenczynku. Sam zainteresowany kategorycznie oddziela jednak własne finanse od wielomilionowego zadłużenia swoich spółek akcyjnych.

Odpowiedzialność etyczna, ale nie prawna?

Upadek alkoholowego holdingu Janusza Palikota, na czele z Manufakturą Piwa Wódki i Wina, pozostawił po sobie nie tylko rozgoryczonych inwestorów, ale przede wszystkim dziesiątki pracowników bez należnych im pensji. Zapytany o los poszkodowanych, były polityk powołuje się na prawo handlowe. Jego zdaniem odpowiedzialność za zobowiązania spoczywa wyłącznie na barkach funkcjonujących wcześniej przedsiębiorstw, a nie na nim jako osobie fizycznej.

– Czuję się za to etycznie odpowiedzialny, ale nie prawnie, bo to nie są moje długi – tłumaczy Janusz Palikot na łamach Gońca. – Natomiast mimo że to nie są moje zobowiązania, powtarzam po raz enty: jestem gotów je spłacić. Najpierw jednak muszę się odbudować i sam zarobić pieniądze.

Biznesmen w programie Gońca “Prześwietlenie” wyraźnie zaznacza linię demarkacyjną między moralnym poczuciem obowiązku a literą prawa. Zobowiązania wobec personelu obciążają spółki, co w praktyce oznacza, że bezpośrednie wyegzekwowanie ich od byłego posła będzie bardzo trudne.
 

Ratunek w upadłości konsumenckiej

Aby deklaracje o chęci pomocy mogły przybrać realny kształt, Palikot stawia twardy warunek: musi najpierw odzyskać zdolność do legalnego zarabkowania. Obecnie każdy wygenerowany przez niego dochód trafia natychmiast na poczet blokady komorniczej, co całkowicie wiąże mu ręce. Wyjściem z tej sytuacji ma być formalna procedura oddłużeniowa.

– Będę musiał w najbliższym czasie ogłosić upadłość konsumencką, bo dłużej nie mogę czekać. Po prostu się nie da – przyznaje otwarcie w rozmowie z Gońcem. – Na gruncie tej upadłości będę mógł cokolwiek zarabiać. Do momentu, w którym nie będzie takiej decyzji sądu, wszystko, co wygeneruję, i tak zostanie zajęte przez komornika. Nie mam więc co obiecywać, bo na ten moment i tak nic z tego nie spłacę.

Zgoda sądu na upadłość konsumencką jest więc kluczowym elementem strategii Palikota. Dopiero po uregulowaniu swojego statusu – jak twierdzi w “Prześwietleniu” będzie mógł powrócić do obrotu gospodarczego i ewentualnie wesprzeć poszkodowanych z nowych, legalnych dochodów.

Topniejący majątek i opieszałość syndyka

Były polityk wskazuje jednak, że główne źródło finansowania zaległych wypłat znajduje się zupełnie gdzie indziej – w zamrożonych zasobach browaru w Tenczynku. W tej kwestii Palikot nie szczędzi gorzkich słów pod adresem organów zarządzających masą upadłościową, oskarżając je o skrajną nieskuteczność.

– Od półtora roku syndyk nie potrafi sprzedać tego majątku, który był kiedyś wyceniany na trzysta milionów złotych. Teraz został przez niego wyceniony na dwadzieścia trzy miliony, a i tak wciąż nie znalazł nabywcy – mówi Gońcowi. – Z tych dwudziestu trzech milionów można wszystko spłacić, tym bardziej że zaległości pracownicze są wielokrotnie mniejsze.

Brak rynkowego kupca na aktywa skutecznie paraliżuje proces zaspokajania wierzycieli. W ocenie Palikota, to właśnie opieszałość syndyka jest głównym hamulcem w drodze do uregulowania pracowniczych długów.

Państwowe gwarancje jako ostateczność

Zanim jednak machina sądowo-syndykowa doprowadzi do ostatecznego finału, pracownicy pozostają bez środków do życia. Biznesmen przypomina, że w takich sytuacjach państwo dysponuje odpowiednimi narzędziami ochronnymi, z których poszkodowani powinni skorzystać w pierwszej kolejności.

– Kiedy dojdzie do zakończenia upadłości, ci ludzie powinni dostać pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – uważa Palikot. – Wszyscy pracownicy powinni je otrzymać. Po to przecież składamy się na Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Zrzucenie ciężaru wypłat na państwowy fundusz to systemowe koło ratunkowe, choć proces ten bywa długotrwały i żmudny. Z perspektywy Janusza Palikota stanowi on jednak naturalną konsekwencję upadku spółek prawa handlowego, zdejmującą z niego bezpośrednią presję – przynajmniej do czasu ewentualnego odrodzenia się jego prywatnych finansów na zgliszczach dawnego imperium.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji