Kamil Dziubka ocenia kryzys na prawicy: "Groźby Jarosława Kaczyńskiego przestały działać"
Morawieckiego wobec decyzji Jarosława Kaczyńskiego to powiązane objawy potężnego kryzysu. Między chaosem w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego a walką o wpływy na Nowogrodzkiej widać wyraźnie, że dotychczasowy układ sił na prawicy kruszy się na naszych oczach.
Paraliż bezpieczeństwa państwa
Nominacja Sławomira Cenckiewicza na szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego od początku uchodziła za ryzykowną decyzję polityczną. Znany historyk, kojarzony przede wszystkim z rozliczeniami z rządem Donalda Tuska, nie posiadał kompetencji do kreowania polityki obronnej państwa.
– Cenckiewicz z historyka stał się siepaczem PiS, który miał znaleźć materiały służące wyeliminowaniu Tuska z życia politycznego – przypomina w wywiadzie dla serwisu Goniec.pl dziennikarz Onetu, współprowadzący podcast “Stan Wyjątkowy” Kamil Dziubka. – On w ogóle nie miał do tego kompetencji, to przecież historyk.
Prawdziwym problemem i wizerunkowym obciążeniem okazał się jednak całkowity brak dostępu do informacji niejawnych. Z tego powodu szef BBN nie mógł uczestniczyć w kluczowych naradach, co szybko doprowadziło do skrajnie niebezpiecznego paraliżu decyzyjnego. Za każdym razem, gdy pojawiał się na posiedzeniu Rady Gabinetowej czy RBN, podstawowym pytaniem było to, czy uczestniczył w części z informacjami niejawnymi.
– Sytuacja była kuriozalna. Okazało się, że prezydent Karol Nawrocki nie wiedział o planach przekazania MiG-ów Ukrainie, co przecież nie budziło kontrowersji – ujawnia ekspert. – Cenckiewicz z kolei zakazał swoim zastępcom bezpośredniego kontaktu z głową państwa.
Wewnętrzne tarcia w Pałacu
Do upadku szefa BBN przyczyniła się również zacięta rywalizacja między urzędnikami Kancelarii Prezydenta. Złe relacje z kluczowymi ministrami z otoczenia Karola Nawrockiego – w tym Pawłem Szefernakerem, Zbigniewem Boguckim czy Marcinem Przydaczem – stopniowo pozbawiły go jakiegokolwiek politycznego wsparcia.
– Szereg czynników sprawił, że Cenckiewicz po prostu nie mógł dłużej pełnić tej funkcji. Parasol ochronny ze strony prezydenta Nawrockiego przestał wystarczać – tłumaczy Dziubka w “Rozmowie Gońca”. – Zresztą jego samego zaczął mocno uwierać gorset urzędniczy. Można odnieść wrażenie, że w ostatnich dniach odpiął wrotki i wrócił stary Cenckiewicz, a z nim wszystkie teorie spiskowe.
Bunt na Nowogrodzkiej
Poważny kryzys w Pałacu zbiega się w czasie z pęknięciem w samym Prawie i Sprawiedliwości. Mateusz Morawiecki otwarcie rzucił wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu, kategorycznie sprzeciwiając się forsowaniu Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. Namaszczenie tego polityka miało być demonstracją siły i przypieczętowaniem prawicowego kursu partii. Zamiast pokornego podporządkowania, były premier odmówił wspólnych wystąpień z rywalem, a do rokowań przystąpił na własnych warunkach.
– Największym przegranym w tej sytuacji jest Przemysław Czarnek. Jego pozycja jako kandydata na premiera namaszczonego przez Kaczyńskiego została wprost podważona – ocenia Kamil Dziubka.
Niezależność wygrywa ze strachem
Reakcja władz partii na ten otwarty sprzeciw dowodzi, że tradycyjne mechanizmy dyscyplinujące przestały działać. Jarosław Kaczyński, pozbawiony atrybutów władzy w postaci państwowych spółek i stanowisk w ministerstwach, nie jest w stanie szantażować wewnętrznych oponentów i musi szukać taktycznych kompromisów.
– Prezes zobaczył, że jego groźby nie zadziałały. Nie powiem, że jest zaskoczony, bo to polityk, który przeżył w polityce już wszystko – kwituje dziennikarz.
Tym, co daje Mateuszowi Morawieckiemu twardą przewagę w starciu z twardogłowym skrzydłem PiS, jest jego stabilność finansowa. Nie jest on skazany na łaskę partyjnych decydentów.
– Morawiecki nie musi żyć z polityki. Ma potężny kapitał i nieruchomości. Bez polityki świetnie sobie poradzi – podsumowuje Dziubka. To właśnie to poczucie bezpieczeństwa pozwala mu na cierpliwą grę o pełną stawkę. Otwarty bunt Morawieckiego i głośny upadek Cenckiewicza to jasny sygnał, że dotychczasowy liderzy nie są już w stanie w pełni kontrolować własnego obozu.
Źródło: Goniec