Jacek Bartosiak ostrzega: "Koniec ułudy o sprawnym NATO". Czas na rewolucję w polskim wojsku
Geopolityczne osłabienie zachodniej koalicji i chaos decyzyjny za oceanem stwarzają Federacji Rosyjskiej idealne środowisko do testowania granic Unii Europejskiej. Wobec diametralnych zmian w sposobach prowadzenia konfliktów zbrojnych, dotychczasowe programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP wymagają pilnej weryfikacji i przebudowy. Zbrojenia oparte na zakupach wielkich platform bojowych muszą ustąpić miejsca rozbudowie wojsk uderzenia dalekiego zasięgu oraz zacieśnianiu regionalnych sojuszy. Czas biernego oczekiwania na zagranicznych wybawicieli bezpowrotnie minął.
- Koniec iluzji o niezawodnym NATO: Narastający rozdźwięk na linii USA–Europa i chaos w Waszyngtonie tworzą próżnię bezpieczeństwa. Moskwa może to wykorzystać do testowania wschodniej flanki (np. poprzez dywersję w Estonii), dlatego Polska musi przestać polegać wyłącznie na sojuszniczych sentymentach i “stanąć na własnych nogach”
- Pilna rewolucja w polskim wojsku (wojna dronowa): Zimnowojenne standardy oparte na drogich i ciężkich platformach bojowych (wielkie okręty, dywizje pancerne) są przestarzałe. Przyszłością obronności jest gniazdowa, masowa produkcja systemów bezzałogowych oraz asymetryczne pole walki
- Priorytet dla uderzenia dalekiego zasięgu: Zamiast importować drogi sprzęt zza oceanu, Polska powinna skupić się na rozwoju własnych, głębokich narzędzi rażenia. Zdolność do niszczenia logistyki wroga daleko za linią frontu to dziś najskuteczniejsza metoda odstraszania
Widmo rosyjskiej presji na wschodniej flance
Polska przez ostatnie dekady funkcjonowała w dogmatycznym przeświadczeniu, że sama obecność w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego wyklucza bezpośrednie zagrożenie. Dziś jednak obserwujemy dramatyczny zmierzch obrony opartej wyłącznie na politycznych sentymentach. Narastający rozdźwięk interesów między Europą a Stanami Zjednoczonymi, potęgowany zawirowaniami w Waszyngtonie, tworzy niebezpieczną próżnię, którą Moskwa bez skrupułów spróbuje wykorzystać.
– Rosjanie mają otwartą kartę do szantażowania państw bałtyckich, Polski i Europejczyków, zwłaszcza gdy Donald Trump wyraźnie mówi, że Europejczycy mu się nie podobają – uważa Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki i założyciel think tanku Strategy&Future, w programie Gońca “Punkty Zapalne”.
Kreml uważnie analizuje paraliż decyzyjny Zachodu. Kolejne miesiące mogą przynieść wzrost presji podprogowej, mającej na celu doprowadzenie NATO do progu załamania nerwowego.
– Zobaczymy, co Polacy powiedzą, jak za miesiąc Rosjanie zaczną robić dywersję w estońskiej Narwie. Estonia uruchomi artykuł piąty i okaże się, że będziemy postawieni w zupełnie innej sytuacji niż dotychczas – ostrzega ekspert.
– Niech ludzie, którzy myślą, że dalej jesteśmy w sprawnie funkcjonującym NATO, wydobędą się z tej ułudy. Muszą zrozumieć, że czas stanąć jak dorośli na własnych nogach.
Rewolucja dronowa zamiast przestarzałych gigantów
System państwowy wymaga totalnego przedefiniowania struktury obronnej. Tradycyjne podejście, faworyzujące wydawanie astronomicznych kwot na ciężkie dywizje pancerne czy drogą marynarkę wojenną, budzi coraz większy opór specjalistów. Przykład asymetrycznej wojny za naszą wschodnią granicą brutalnie weryfikuje utarte, zimnowojenne standardy.
– Przede wszystkim konieczna jest reforma wojska. Nie w kierunku czołgów i bardzo drogich systemów. Musi zostać zbudowana zdolność na gniazdową produkcję masowych systemów uderzenia w ramach wojny dronowej – tłumaczy Gońcowi Bartosiak.
– Ukraina de facto zdewastowała Flotę Czarnomorską, która chowa się w portach i jest niszczona przy pomocy asymetrycznej walki bezzałogowej. Po co nam wielkie okręty, zwłaszcza gdy mamy sojusznika w Szwecji, który dominuje nad Bałtykiem? Trzeba gruntownie przemyśleć, do czego wojsko jest nam faktycznie potrzebne. Zamiast importować zza oceanu sprzęt często nieadekwatny do współczesnego, elastycznego pola walki, budżet obronny powinien faworyzować rodzimą produkcję. Posiadanie narzędzi głębokiego rażenia, zdolnych w sposób ciągły zagrażać logistyce przeciwnika głęboko za linią frontu, to w dzisiejszych czasach najważniejszy poziom odstraszania.
Nowa architektura bezpieczeństwa i regionalne sojusze
Jak mówi w rozmowie z Gońcem dr Bartosiak, zaniechania w budowie niezależnych zdolności operacyjnych stanowią realne zagrożenie dla egzystencji narodu. Bierność w polityce zagranicznej wobec USA doprowadziła do sytuacji, w której zachodni partnerzy dyktują warunki bezpieczeństwa z perspektywy tysięcy kilometrów. Nadszedł moment, aby polskie władze zrezygnowały ze stawiającej kraj w roli petenta strategii kupowania politycznych polis uderzeniowych.
– To my mamy używać Amerykanów, a nie oni nas. Nie możemy dawać się wyłącznie instrumentalizować – zaznacza geopolityk, wskazując na konieczność budowy regionalnego jądra decyzyjnego.
Ewentualna pustka po strategicznym wycofaniu się Waszyngtonu z Europy musi zostać natychmiast wypełniona twardymi relacjami wojskowymi w basenie Morza Bałtyckiego i na wschodzie Europy.
– Niezbędna jest absolutnie natychmiastowa rozbudowa zdolności dalekiego uderzenia i współpraca na skrzydle ze Szwecją oraz Ukrainą. Mając własne wojska uderzenia dalekiego zasięgu, jesteśmy w stanie kontrolować eskalację – konkluduje Jacek Bartosiak.
Źródło: Goniec.pl