Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Interwencja w mieszkaniu Sakiewicza. To zaczęło pojawiać się w sieci. Policja długo nie milczała
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 16.05.2026 18:40

Interwencja w mieszkaniu Sakiewicza. To zaczęło pojawiać się w sieci. Policja długo nie milczała

Interwencja w mieszkaniu Sakiewicza. To zaczęło pojawiać się w sieci. Policja długo nie milczała
fot. AndrzejRembowski/pixabay, Policja Śląska/X, canva

Interwencja policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza wywołała ogromne emocje i lawinę komentarzy w internecie. W centrum zamieszania znalazł się także jeden z funkcjonariuszy, którego dane zaczęły krążyć w sieci. Policja zapowiedziała już podjęcie kroków prawnych w związku z publikowanymi wpisami.

Głośna sprawa wokół Tomasza Sakiewicza. Burza po policyjnej interwencji

Piątkowa interwencja policji w mieszkaniu prezesa TV Republika przy ul. Wiktorskiej w Warszawie błyskawicznie wywołała ogromne emocje. Sprawa stała się głośna po relacji Tomasza Sakiewicza, który na antenie swojej stacji przekonywał, że funkcjonariusze mieli wejść do lokalu siłą i skuć kajdankami jego asystentkę. Według niego policjanci zachowywali się agresywnie i nie chcieli wyjaśnić powodów swoich działań.

Tomasz Sakiewicz relacjonował, że policjanci nie chcieli z nim rozmawiać, mimo że — jak podkreślał — było to jego mieszkanie. Twierdził również, że funkcjonariusze weszli do środka siłą bez nakazu, a jego asystentka została skuta kajdankami pod pretekstem nieokazania dowodu tożsamości, choć — według niego — nie mogła go podać, ponieważ miała skute ręce. Dodał także, że jeden z policjantów miał stwierdzić, iż jako umundurowany funkcjonariusz nie musi się przedstawiać. Zachowanie mundurowych Sakiewicz określił jako "bandyckie”.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem własne stanowisko przedstawiła Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze wyjaśnili, że interwencja była związana ze zgłoszeniem dotyczącym możliwego zagrożenia życia. Informacja miała trafić najpierw do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie została przekazana policji. Według służb osoba podająca się za dziecko alarmowała, że w mieszkaniu może znajdować się ktoś potrzebujący pilnej pomocy. Policja podkreśliła, że w takich sytuacjach liczy się szybka reakcja, dlatego patrol zdecydował się wejść do mieszkania bez zwłoki. Jak dodano, kobieta zastana na miejscu miała utrudniać funkcjonariuszom ustalenie okoliczności zdarzenia i odmawiać podania danych. W sobotę policja przekazała informację, że zatrzymano 53-letniego mężczyznę podejrzanego o wszczynanie fałszywych alarmów w tej sprawie.

Śląscy policjanci oburzeni po publikacjach w sieci. "Fala nieprawdziwych i niezweryfikowanych wpisów"

Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się wpisy wskazujące rzekomego uczestnika interwencji w domu Tomasza Sakiewicza. Internauci rozpowszechniali zdjęcia oraz dane jednego z policjantów, oskarżając go o udział w działaniach przy ul. Wiktorskiej. Jak się jednak okazało, funkcjonariusz ten na co dzień służy na Śląsku i nie miał żadnego związku z warszawską interwencją.

Do sytuacji odniosła się śląska Policja, publikując zdecydowane oświadczenie. Funkcjonariusze podkreślili, że w internecie rozpowszechniane są niezweryfikowane informacje, które godzą w dobre imię policjanta i narażają go na falę hejtu.

W związku z interwencją, która miała miejsce przy ul. Wiktorskiej w Warszawie, w przestrzeni internetowej pojawiła się fala nieprawdziwych i niezweryfikowanych wpisów, które są następnie masowo powielane bez sprawdzenia ich wiarygodności. Pomawianie jednego z funkcjonariuszy śląskiej Policji i przypisywanie mu działań, z którymi nie miał żadnego związku (nie brał udziału w przypisywanej mu sytuacji) oraz publikowanie jego danych osobowych (imienia, nazwiska i wizerunku) bez jego zgody jest bezprawne! — napisano w komunikacie.

Policjanci zaznaczyli również, że rozpowszechnianie takich treści może prowadzić do poważnych konsekwencji. W oświadczeniu podkreślono, że internetowe oskarżenia i publikowanie wizerunku funkcjonariusza napędzają dezinformację oraz podsycają agresję wobec osób pełniących służbę.

Policjanci mają dość. Po publikacji danych funkcjonariusza zapowiadają działania

W dalszej części komunikatu śląscy policjanci poinformowali, że zabezpieczają materiały publikowane w internecie. Chodzi o wpisy zawierające dane osobowe i zdjęcia funkcjonariusza błędnie wskazywanego jako uczestnik interwencji u Tomasza Sakiewicza. Jak przekazano, zgromadzone materiały mają zostać przekazane prokuraturze.

Żądamy natychmiastowego zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych treści oraz publikacji wizerunku tego policjanta wraz z nienawistnymi i niezgodnymi z prawdą komentarzami, które godzą w jego dobre imię. Informujemy, że zabezpieczone materiały z takich publikacji zostaną przekazane do prokuratury — zaapelowali funkcjonariusze.

Policja zwróciła uwagę, że podobne sytuacje coraz częściej wymykają się spod kontroli i prowadzą do realnych konsekwencji dla konkretnych osób. W ocenie funkcjonariuszy internetowa nagonka może wpływać nie tylko na bezpieczeństwo policjantów, ale również ich rodzin. Mundurowi zaapelowali o większą odpowiedzialność za publikowane treści i przypomnieli, że udostępnianie niesprawdzonych informacji może naruszać prawo.

Apelujemy o odpowiedzialność, rzetelność oraz powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji, które wyrządzają realne szkody zarówno funkcjonariuszom, jak i instytucji, w której pełnią służbę — podsumowano w oświadczeniu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji