Wzmożone środki bezpieczeństwa w Sejmie tuż przed ślubowaniem. Relacja dziennikarza
W Sejmie doszło do napiętej sytuacji wokół ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Już wcześniej pojawiały się spory o samą procedurę, a nowe informacje ujawniły, jakie zasady miały obowiązywać podczas uroczystości. Doniesienia o tym, jak wyglądał Sejm przed wydarzeniem, dla wielu okazały się zaskakujące.
- Zamieszanie wokół ślubowania. O co chodzi w całej sprawie?
- Sejm jak twierdza. Kulisy przed ślubowaniem szokują
- Nieobecność prezydenta i spór o procedurę
Zamieszanie wokół ślubowania. O co chodzi w całej sprawie?
Uroczystość ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego odbyła się w Sali Kolumnowej Sejmu i rozpoczęła się o godzinie 12:30. Wzięli w niej udział najważniejsi przedstawiciele parlamentu, w tym marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Obecni byli również byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego, m.in. Andrzej Zoll czy Marek Safjan.
Ślubowanie dotyczyło sędziów wybranych przez Sejm w marcu. Wśród nich znaleźli się m.in. Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska. Co istotne, dwoje sędziów – Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek – wcześniej złożyło już ślubowanie w Pałacu Prezydenckim, a podczas tej uroczystości powtórzyli procedurę. Całość odbywała się w obecności notariusza, a każdy z sędziów najpierw odebrał uchwałę Sejmu, następnie odczytał rotę i złożył podpis.
Zamieszanie pojawiło się w momencie, gdy prowadzący uroczystość stwierdził, że ślubowanie odbywa się “wobec prezydenta”. Wtedy z sali padły słowa: ”Ale nie ma Prezydenta". Kluczowym elementem całej sytuacji jest bowiem brak fizycznej obecności głowy państwa, co dla części uczestników miało znaczenie symboliczne i prawne.
Sejm jak twierdza. Kulisy przed ślubowaniem szokują
Jak się okazuje, także ciekawie wyglądały korytarze sejmowe jeszcze przed uroczystością. Dziennikarz Radia WNET, Łukasz Jankowski, w mediach społecznościowych opisał kulisy organizacyjne uroczystości. Z jego relacji wynika, że już od godzin porannych Sala Kolumnowa była objęta wzmożonymi środkami bezpieczeństwa i pilnie strzeżona przez Straż Marszałkowską.
Jankowski zwrócił uwagę, że dostęp do miejsca ślubowania został znacząco ograniczony. Według jego informacji prawnicy mieliby być wprowadzani do środka bocznym wejściem, natomiast przedstawiciele mediów mieli nie zostać wpuszczeni na salę. W jego ocenie taka organizacja wydarzenia mogła sprawiać wrażenie zamknięcia i braku transparentności, szczególnie w kontekście rangi uroczystości.
Dziennikarz odniósł się także krytycznie do sposobu przeprowadzenia całej procedury, sugerując, że działania organizatorów – w tym marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego – mogą być odbierane jako próba ograniczenia jawności wydarzenia. Jego komentarz wpisuje się w szerszą dyskusję o dzisiejszym wydarzeniu i sporze na rząd-prezydent.
Nieobecność prezydenta i spór o procedurę
Kluczowym elementem całej sytuacji pozostaje nieobecność prezydenta Karola Nawrockiego, który – mimo zaproszenia – nie pojawił się na uroczystości w Sejmie. Jak informowali jego współpracownicy, decyzja ta była świadoma i wynikała z oceny prawnej całej procedury.
Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, odniósł się wcześniej do sprawy, wskazując: “podejmowanie prób zastąpienia ustawowej procedury inną formą musi zostać ocenione jako odmowa podporządkowania się obowiązującemu prawu”. Dodał również, że taka odmowa ”wywołuje zaś skutek wprost przewidziany” w przepisach, zgodnie z którymi „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.
Wypowiedź ta pokazuje, że spór nie ma wyłącznie charakteru symbolicznego, lecz dotyczy także interpretacji prawa. Z jednej strony Sejm przeprowadził procedurę ślubowania w swojej siedzibie, z drugiej – przedstawiciele prezydenta kwestionują jej zgodność z obowiązującymi przepisami.
Cała sytuacja wpisuje się w trwający od lat konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego i sposobu powoływania jego sędziów. Okrzyki na sali, komentarze dziennikarzy oraz stanowisko Kancelarii Prezydenta pokazują, że nawet formalne uroczystości mogą stać się areną politycznego sporu.