Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Dron eksplodował na Łotwie. Wojsko i służby w akcji
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 23.05.2026 16:18

Dron eksplodował na Łotwie. Wojsko i służby w akcji

Dron eksplodował na Łotwie. Wojsko i służby w akcji
Niezidentyfikowany dron spadł na terenie Łotwy, fot. Faytuks Network/X, Canva

Niezidentyfikowany dron spadł w sobotę rano do jeziora Dridrza na południowym wschodzie Łotwy. Po uderzeniu w wodę bezzałogowiec eksplodował, a służby rozpoczęły poszukiwania jego szczątków. Do zdarzenia doszło w regionie graniczącym z Białorusią, około 60 kilometrów od granicy z Rosją.

Dron spadł i eksplodował nad jeziorem Dridzsa na Łotwie

Do incydentu doszło w sobotę rano na południowym wschodzie Łotwy. Jak podała agencja LETA, około godz. 8 czasu lokalnego łotewska Służba Bezpieczeństwa otrzymała zgłoszenie dotyczące niezidentyfikowanego drona, który wpadł do jeziora Dridrza znajdującego się w powiecie krasławskim. Chwilę po kontakcie z wodą bezzałogowiec eksplodował. Według dotychczasowych informacji nikt nie odniósł obrażeń.

Dron eksplodował na Łotwie. Wojsko i służby w akcji
Łotwa, fot. Canva

Miejsce zdarzenia znajduje się w szczególnie wrażliwym rejonie. Powiat krasławski graniczy bowiem z Białorusią, a samo jezioro Dridrza leży około 60 kilometrów od rosyjskiej granicy. Z tego powodu sprawa od początku została potraktowana przez służby jako potencjalnie poważny incydent bezpieczeństwa.

Na razie nie wiadomo, skąd pochodził dron ani jaki był jego cel. Łotewskie służby nie przekazały szczegółów dotyczących rodzaju maszyny czy jej możliwego wyposażenia. Wiadomo jedynie, że obiekt był nieznanego pochodzenia. W regionie od miesięcy utrzymuje się jednak napięcie związane z działalnością bezzałogowców pojawiających się w pobliżu granic państw bałtyckich.

Akcja służb po wybuchu drona. Wojsko i policja przeczesują teren

Po eksplozji rozpoczęto szeroko zakrojoną operację poszukiwawczą. W działania zaangażowano wojsko, policję oraz straż pożarną. Służbom udało się odnaleźć wrak drona, jednak istnieją obawy, że część szczątków mogła zostać rozrzucona po okolicy w wyniku wybuchu. Z tego powodu teren działań został znacząco rozszerzony.

Do akcji skierowano dodatkowe jednostki, w tym zespół wyposażony we własnego drona, który ma pomóc w przeczesywaniu okolicy z powietrza. Mieszkańcy regionu zostali poproszeni o omijanie miejsca zdarzenia i bezwzględne stosowanie się do poleceń służb. Zaapelowano także, aby każdą znalezioną część mogącą pochodzić z bezzałogowca natychmiast zgłaszać odpowiednim służbom.

Głos w sprawie zabrała premier Łotwy Evika Silina

– Oczekuję od służb jak najbardziej szczegółowych informacji na temat okoliczności zdarzenia i dalszych działań. Zachęcam mieszkańców do śledzenia oficjalnych komunikatów – napisała Evika Silina na platformie X.

Agencja LETA przypomniała przy tym, że nie jest to pierwszy podobny przypadek w regionie Łatgalii. Na początku maja nad terytorium Łotwy miała wtargnąć grupa dronów. Jeden z nich uderzył wtedy w magazyn ropy naftowej w miejscowości Rzeżyca. Choć również wtedy obyło się bez ofiar, konsekwencje polityczne okazały się bardzo poważne. Incydent doprowadził do dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa, a następnie do rezygnacji premier Eviki Siliny. Obecnie jej gabinet funkcjonuje jako rząd tymczasowy.

Incydenty z dronami w regionie. Tło wojny i zakłócenia GPS

Ostatnie wydarzenia wpisują się w coraz szerszy problem związany z wojną Rosji przeciwko Ukrainie i aktywnością dronów w regionie państw bałtyckich. Zarówno Łotwa, jak i Litwa czy Estonia od dłuższego czasu informują o incydentach dotyczących bezzałogowców pojawiających się w pobliżu ich przestrzeni powietrznej.

Według ukraińskiego MSZ Rosja ma celowo kierować nad kraje bałtyckie ukraińskie drony wykorzystywane do ataków na cele znajdujące się na terytorium Federacji Rosyjskiej. Moskwa przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Rosyjskie władze oskarżają Litwę, Łotwę i Estonię o umożliwianie Ukrainie korzystania z ich przestrzeni powietrznej podczas takich operacji. Zarówno państwa bałtyckie, jak i Kijów zdecydowanie temu zaprzeczają.

Dron eksplodował na Łotwie. Wojsko i służby w akcji
Drony (zdj. poglądowe), fot. Canva

Dodatkowe światło na sprawę rzuciła analiza opublikowana przez „The Telegraph”. Brytyjski dziennik opisał mechanizm zakłócania systemów nawigacyjnych dronów. Według gazety Rosja wykorzystuje taktykę polegającą na zagłuszaniu sygnału GPS oraz podszywaniu się pod system lokalizacji. W praktyce oznacza to, że operator bezzałogowca może otrzymywać fałszywe dane dotyczące jego położenia, co prowadzi do zmiany trasy lotu i przypadkowego skierowania maszyny nad państwa NATO.

„The Telegraph” zwrócił uwagę, że ważną rolę w tym systemie ma odgrywać silny nadajnik znajdujący się w obwodzie królewieckim. To właśnie stamtąd od lat mają być prowadzone działania zakłócające sygnał GPS nad Morzem Bałtyckim. W ocenie ekspertów podobne operacje zwiększają ryzyko kolejnych incydentów z udziałem dronów w regionie i mogą prowadzić do coraz większego napięcia w pobliżu granic NATO.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji