Skażenie wody w Jeziorze Pilchowickim. Zwołano dwa sztaby kryzysowe, władze wydały komunikat
Masowe śnięcie ryb po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego postawiło służby w stan gotowości. Zwołano sztaby kryzysowe, ruszyły badania, a mieszkańcy Dolnego Śląska usłyszeli pilny apel. Chodzi o rzekę Bóbr i kontakt z jej wodą.
Służby monitorują Bóbr po opróżnieniu Jeziora Pilchowickiego
Po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego sytuacja na rzece Bóbr została objęta nadzorem służb i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców oraz stan środowiska. Powodem było masowe śnięcie ryb, które zaobserwowano po opróżnieniu zbiornika. Sprawa szybko wyszła poza lokalny wymiar, dlatego zdecydowano o zwołaniu sztabów kryzysowych.
W środę, 1 lipca, w Lwówku Śląskim odbyło się posiedzenie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Zdalnie uczestniczyła w nim wojewoda dolnośląska Anna Żabska. Tego samego dnia zebrał się również Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. W jego pracach brali udział m.in. przedstawiciele Inspektoratu Ochrony Środowiska, Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Wód Polskich, spółki Tauron oraz innych służb i instytucji.

Władze wojewódzkie podkreślają, że działania nie ograniczają się wyłącznie do jednorazowych oględzin miejsca zdarzenia. Rzeka poniżej zapory jest stale sprawdzana, a służby pobierają kolejne próbki. Chodzi zarówno o ocenę bieżących parametrów wody, jak i o ustalenie, jaki wpływ na rzekę mogły mieć osady denne, które przedostały się ze zbiornika.
– Sytuacja na rzece Bóbr po opróżnieniu zbiornika pilchowickiego jest monitorowana przez wszystkie właściwe służby – zapewnił Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiej.
Jest apel do mieszkańców. Chodzi o kontakt z wodą w Bobrze
Najważniejszy komunikat dla mieszkańców dotyczy obecnie korzystania z rzeki. Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu zaapelował, aby do czasu ustabilizowania sytuacji nie wchodzić do Bobru i nie mieć bezpośredniego kontaktu z wodą. Zalecenie obejmuje również rekreację, w tym spływy kajakowe.
– Do czasu ustabilizowania sytuacji apelujemy o niewchodzenie do rzeki Bóbr oraz unikanie kontaktu z jej wodą – nawołuje Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu.
Państwowa Inspekcja Sanitarna wskazuje, że rzeka nie powinna być obecnie wykorzystywana do celów rekreacyjnych. Oznacza to, że mieszkańcy i turyści powinni zrezygnować nie tylko z kąpieli, ale także z aktywności, które mogą wiązać się z kontaktem z wodą. Zalecenia mają obowiązywać do czasu uzyskania pełniejszych wyników badań oraz poprawy sytuacji na rzece.
Jednocześnie władze wojewódzkie przekazują, że nie stwierdzono dotąd zagrożenia dla wody przeznaczonej do picia. Monitoring wody z sieci wodociągowej prowadzą zarówno administrator sieci, jak i Państwowa Inspekcja Sanitarna.
– To, co najważniejsze, woda z sieci wodociągowej podlega stałemu monitoringowi prowadzonemu zarówno przez administratora sieci, jak i Państwową Inspekcję Sanitarną. Do tej pory nie stwierdzono zagrożenia dla jakości wody przeznaczonej do spożycia – przekazał po posiedzeniu sztabu kryzysowego rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiej Tomasz Jankowski.
Pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska od wtorku pobierają próbki wody i osadów dennych na kilkunastokilometrowym odcinku rzeki poniżej zapory. Pierwsze porównania próbek pokazują, że sytuacja nie jest obojętna dla parametrów wody.
– Wyniki dzisiejszych badań, w porównaniu z próbkami pobranymi wczoraj, wskazują, że namuł przedostający się ze zbiornika wpływa na pogorszenie wybranych parametrów jakości wody – przekazał Tomasz Jankowski.
Jak poinformowano, WIOŚ prowadzi także dokładniejsze badania chemiczne osadów dennych. Na ich wyniki trzeba będzie jednak poczekać. Ze względu na zakres analiz mają być znane najwcześniej na początku przyszłego tygodnia.
Wskazano możliwą przyczynę śnięcia ryb. Woda ma być dodatkowo natleniana
Część badań pozwala już wskazać, co mogło przyczynić się do masowego śnięcia ryb w rejonie Jeziora Pilchowickiego i rzeki Bóbr. Chodzi o bardzo niski poziom tlenu w wodzie bezpośrednio przy zaporze. Takie warunki mogły być niebezpieczne dla ryb, zwłaszcza w miejscu, gdzie po opróżnianiu zbiornika do rzeki przedostawał się namuł.
– Badania z 30 czerwca 2026 r. wykazały bardzo niskie stężenie tlenu bezpośrednio przy zaporze, co mogło mieć wpływ na śnięcie ryb – przekazał po posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiej Tomasz Jankowski.
Kolejne pomiary wykonane 1 lipca wskazują, że dalej od zapory sytuacja związana z natlenieniem wody stopniowo się poprawia. Według przekazanych informacji parametry tlenu na dalszym odcinku rzeki poniżej zapory są coraz lepsze. Prawidłowe wartości stwierdzono również w Jeziorze Rakowickim.
Mimo tego służby przygotowują dodatkowe działania. Wody Polskie oraz inne instytucje mają wykorzystać sprzęt do natleniania wody. Na wniosek Tauronu, czyli spółki odpowiedzialnej za remont zapory na rzece oraz opróżnianie zbiornika Pilchowickiego, strażacy mają dostarczyć do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego 10 aeratorów.
Równolegle Tauron ma przygotować montaż zabezpieczeń, które ograniczą przedostawanie się osadów dennych do rzeki. Jednocześnie konieczne jest utrzymanie wymaganego przepływu biologicznego, dlatego działania muszą być prowadzone w sposób pozwalający pogodzić zabezpieczenie rzeki z jej dalszym funkcjonowaniem.
W komunikacie po posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego odniesiono się także do kwestii gatunków chronionych. Na obecnym etapie nie ma informacji, które potwierdzałyby, że ucierpiały one w wyniku zdarzenia.
– Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała, że na obecnym etapie nie ma informacji wskazujących, aby w wyniku zdarzenia ucierpiały gatunki chronione – poinformowano w środę, 1 lipca, w komunikacie po posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.
Dolnośląski Urząd Wojewódzki zapewnia, że sytuacja nadal będzie kontrolowana, a kolejne komunikaty mają pojawić się po otrzymaniu następnych wyników badań.
– Sytuacja na rzece Bóbr pozostaje pod stałym nadzorem wszystkich właściwych służb. Kolejne informacje będą przekazywane po uzyskaniu następnych wyników badań – zapewnia Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu.