Takich słów o Prezydencie i Dodzie jeszcze nie było. Jachira powiedziała to wprost
Prezydent RP Karol Nawrocki przyjął w Pałacu Prezydenckim Dorotę Rabczewską, szerzej znaną jako Doda, aby porozmawiać o dramatycznej sytuacji zwierząt w niektórych polskich schroniskach. Spotkanie odbyło się 3 lutego 2026 roku i miało charakter roboczy. W rozmowach uczestniczyła także pierwsza dama Marta Nawrocka, poseł Łukasz Litewka, dziennikarz Krzysztof Stanowski oraz inni goście. Wcześniej jednak prezydent zawetował ustawę łańcuchową. Czy mamy tu do czynienia z brakiem konsekwencji? Zapytaliśmy o to znaną posłankę.
- Spotkanie zainicjował prezydent Nawrocki w odpowiedzi na doniesienia o złych warunkach w schroniskach w Bytomiu i Sobolewie
- Rozmawiano o sytuacji zwierząt w prywatnych placówkach oraz możliwych rozwiązaniach systemowych
- Doda od miesięcy nagłaśnia problem patoschronisk i domaga się zmian w prawie
Prezydent reaguje na alarmujące doniesienia
Karol Nawrocki zdecydował się zwołać spotkanie po fali medialnych publikacji dotyczących tragicznych warunków w wybranych schroniskach. Najgłośniejsze przypadki dotyczyły placówek w Bytomiu i Sobolewie, gdzie ujawniono przerażające zaniedbania i cierpienie zwierząt.
Prezydent zaprosił do Pałacu osoby aktywnie zaangażowane w temat – zarówno polityków, jak i osoby publiczne. Wśród gości znalazła się Doda, która w ostatnich miesiącach stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy walki z patologiami w schroniskach.
Kancelaria Prezydenta potwierdziła, że rozmowa miała na celu zebranie informacji i postulatów, które mogłyby posłużyć jako punkt wyjścia do dalszych działań.

Doda od miesięcy walczy o zmianę prawa
Dorota Rabczewska od dłuższego czasu nagłaśnia problem patologicznych schronisk. Dzięki jej interwencjom i apelom kilka placówek zostało skontrolowanych, a niektóre – zamknięte.
Artystka domaga się przede wszystkim:
- podwyższenia kar za znęcanie się nad zwierzętami,
- dożywotniego zakazu posiadania zwierząt dla skazanych za okrucieństwo,
- obowiązkowych szkoleń dla sędziów i prokuratorów w sprawach dotyczących zwierząt,
- skuteczniejszego systemu kontroli prywatnych schronisk i fundacji.
Doda podkreśla, że zmiany muszą być przeprowadzone ponad podziałami politycznymi.
Hipokryzja ze strony prezydenta?
Warto przypomnieć sprawę ustawy łańcuchowej. Miała ona wprowadzić zakaz trzymania psów na uwięzi poza lokalami mieszkalnymi, z pewnymi wyjątkami jak smycze czy transport. Przepisy określały minimalne wymiary kojców, np. 20 metrów kwadratowych dla jednego psa. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę 2 grudnia 2025 roku, stwierdzając, że choć cel ochrony zwierząt jest słuszny, to regulacje generują nowe problemy.
W komunikacie z Kancelarii Prezydenta podkreślono, że wymagania dotyczące kojców są nierealne dla wielu właścicieli, szczególnie na wsi. Nawrocki podpisał trzy inne ustawy, w tym tzw. ustawę futerkową, ale uznał łańcuchową za niedopracowaną.
Sejm głosował nad odrzuceniem weta 17 grudnia 2025 roku. Za ponownym uchwaleniem ustawy opowiedziało się 246 posłów, przeciw 192, co nie wystarczyło do wymaganej większości 3/5 głosów.
Decyzja prezydenta wywołała dyskusje w mediach i wśród organizacji prozwierzęcych, które krytykowały weto jako krok wstecz w ochronie zwierząt.
Część internautów i polityków zarzuca prezydentowi, ze spotkanie z Dorotą Rabczewską jest jedynie próbą ocieplania wizerunku i hipokryzją. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy posłankę Klaudię Jachirę:
- Lekka hipokryzja jest na pewno, bo prezydenta powinniśmy oceniać przede wszystkim po czynach, a te czyny nie świadczą najlepiej. W przeciwieństwie do tego, co w trakcie kampanii wyborczej próbowała robić jego żona — gdy pan Nawrocki startował w wyborach, często fotografowała się w schroniskach i deklarowała działania na rzecz zwierząt. Późniejsze decyzje, a zwłaszcza weto wobec ustawy łańcuchowej, sprawiają, że można mówić o pewnej dozie hipokryzji.
Prezydent zmienia nastawienie?
I dalej:
- Jednocześnie nie zmienia to faktu, że samo spotkanie z Dodą być może oznacza, że wreszcie coś do prezydenta dotarło. Nawet jeśli było to podyktowane względami populistycznymi, trzeba pamiętać, że społeczeństwo polskie odrobiło w tym temacie lekcję. Dla zdecydowanej większości Polek i Polaków ochrona zwierząt nie jest już kwestią polityczną — niezależnie od poglądów ludzie chcą realnej ochrony zwierząt. Potwierdzają to wszystkie badania.
- Być może więc prezydent zaczął brać pod uwagę oczekiwania społeczne. Nawet jeśli robi to wyłącznie ze względów wizerunkowych, to dobrze, że w ogóle zaczyna o tym myśleć i podejmuje jakieś działania. Samo zaproszenie Dody uważam za krok w dobrą stronę.
- Oczywiście byłoby idealnie, gdyby za tym poszły konkretne decyzje. Bardzo doceniam to, co robi Doda, bo celebryci mają coś, czego często nie mają ani politycy, ani nawet eksperci czy aktywiści, którzy na co dzień wykonują ogromną pracę przy ratowaniu zwierząt — ogromny zasięg i realny wpływ na opinię publiczną.
- Oczywiście są też posłanki i posłowie zaangażowani w prawa zwierząt od wielu lat, wręcz od dekad. To nie jest tak, że „nikt nic nie robił, dopóki nie przyszła Doda”. Oni naprawdę pracują, tylko ta praca nie przebija się w takim stopniu do opinii publicznej. Media częściej interesują się osobami powszechnie rozpoznawalnymi, które zna praktycznie każdy Polak i każda Polka.
- To się jednak w ogóle nie wyklucza. Nie powinno być tu mowy o zazdrości czy rywalizacji — ważna jest sprawa i realna pomoc zwierzętom, a także zakończenie patologii. Ja popieram to obiema rękami, a moje działania w Sejmie zawsze zmierzały w kierunku poprawy losu zwierząt. Bardzo bliska jest mi między innymi ustawa o zakazie używania fajerwerków, która stanowi część szerokiego pakietu dobrostanowego.
- Nie skreślałabym też prezydenta w stu procentach, bo podpisał ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra. Mam do niego ogromny żal za weto wobec ustawy łańcuchowej, ale jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć, że decyzja w sprawie futer była słuszna. Być może więc krok po kroczku istnieje jakaś nadzieja na zmianę nastawienia skrajnej prawicy do praw zwierząt, bo obecne podejście jest wyraźnie oderwane od oczekiwań społecznych.
Wątpliwości wielu internautów budzi to, czy prezydentowi powinna doradzać piosenkarka z kontrowersyjną przeszłością.
- Przyznam szczerze, że nie śledziłam szczegółowo kariery Dody. Oczywiście docierały do mnie informacje o wyrokach, ale wiem o tym zbyt mało, by oceniać jej przeszłość. To nie jest moja rola. Być może jest to dla niej również próba odkupienia jakichś wcześniejszych błędów, jeśli takie miały miejsce. Chciałabym wierzyć, że jej działania na rzecz zwierząt są szczere i wynikają z realnej chęci poprawy ich losu.
- Najważniejsze jest to, by doprowadzić sprawy do końca: żeby przeszła ustawa o zakazie fajerwerków, zakaz trzymania psów na łańcuchach, a także przepisy wykraczające poza ochronę tylko psów i kotów. Przed nami między innymi pierwsze czytanie ustawy umożliwiającej odstraszanie niedźwiedzi kulami gładkolufowymi zamiast od razu wydawania zgody na odstrzał.
- Istnieje szeroki pakiet ustaw prozwierzęcych i tu naprawdę potrzebne są wszystkie ręce na pokład. Potrzebujemy ponadpolitycznej współpracy — ogromną pracę wykonuje marszałkini Dorota Niedziela, która jako lekarka weterynarii rzeczowo i bez emocji tłumaczy te kwestie. Potrzebujemy także posłanek i posłów zaangażowanych w ten temat od lat, aktywistów i organizacji pozarządowych, które często wyręczają państwo w zadaniach należących do gmin.
- I tak — potrzebujemy również celebrytów. Nawet jeśli nie mają oni idealnej przeszłości, to jeżeli są w stanie zrobić coś dobrego dla zwierząt, to warto to wykorzystać. Oby udało się to wszystko doprowadzić do końca.
Źródło: Goniec.pl