Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Czekasz na wyroki dla polityków? Prof. Małecki tłumaczy, co blokuje prokuraturę
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 22.04.2026 15:41

Czekasz na wyroki dla polityków? Prof. Małecki tłumaczy, co blokuje prokuraturę

Czekasz na wyroki dla polityków? Prof. Małecki tłumaczy, co blokuje prokuraturę
Prof. Małecki obnaża obietnice wyborcze, fot. UJ

Obietnica „rozliczenia” poprzedników to stały element polskiej kultury politycznej, powracający ze zdwojoną siłą po wyborach w 2015 i 2023 roku. Choć polityczne wiece pełne są deklaracji o szybkich wyrokach i więzieniu dla oponentów, rzeczywistość sali sądowej weryfikuje te zapowiedzi w sposób bezlitosny dla opinii publicznej. Proces karny, w przeciwieństwie do politycznego dyskursu, operuje w rygorach dowodowych, które w sprawach dotyczących funkcjonariuszy publicznych stają się wyjątkowo trudne do przeskoczenia. O mechanizmach blokujących te procesy oraz o specyfice pracy prokuratury opowiedział w rozmowie z nami dr hab. Mikołaj Małecki, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i autor serwisu „Dogmaty Karnisty”.

  • Lęk prokuratorów przed ewentualną zmianą władzy i późniejszymi represjami realnie wpływa na tempo i chęć wszczynania postępowań przeciwko politykom
  • Standardy praworządności wymuszają powolne działanie; każda próba przyspieszenia procesu kosztem procedur podważa wiarygodność oskarżenia w państwie demokratycznym
  • Immunitet parlamentarny to pierwsza, kluczowa przeszkoda czasowa, która musi zostać usunięta, zanim prokurator podejmie jakiekolwiek czynności procesowe wobec polityka

Systemowy paraliż i lęk przed polityczną zemstą

W polskim systemie prawnym prokuratura, mimo prób jej uniezależnienia, pozostaje pod silnym wpływem bieżącej koniunktury politycznej. To sprawia, że śledczy, zamiast kierować się wyłącznie literą prawa, muszą kalkulować ryzyka zawodowe związane z ewentualną zmianą układu sił w parlamencie. Mikołaj Małecki zwraca uwagę na psychologiczny i instytucjonalny aspekt tego zjawiska, który często pozostaje niewidoczny dla wyborcy domagającego się natychmiastowych efektów.

- Sprawy dotyczące polityków są dla prokuratury oraz opcji rządzącej ryzykowne. Prokuratorzy mogą obawiać się powrotu do władzy opcji, która będzie przez nich oskarżana. Boją się zemsty, utraty stanowiska, zesłania do innej jednostki na drugim końcu Polski itd. Rządzący obawiają się nagonki medialnej i oskarżenia o represje wymierzone w opozycję. To prowadzi do tego, że sprawy, które powinny się toczyć, nie są wszczynane. Oczywiście tak nie powinno być: prokuratura nie może bać się przestępcy, nieważne czy jest nim kibol, znany przedsiębiorca czy znany polityk. Natomiast bycie politykiem nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności. Wszyscy są równi wobec prawa.

Strach przed stygmatyzacją polityczną powoduje, że wiele spraw o charakterze nadużycia władzy (art. 231 k.k.) grzęźnie na etapie postępowań sprawdzających. Prokuratorzy wiedzą, że podpisanie aktu oskarżenia przeciwko byłemu ministrowi może w przyszłości skutkować postępowaniami dyscyplinarnymi wobec nich samych, jeśli kolejna władza uzna takie działania za bezzasadne. To tworzy swoisty pakt o nieagresji wewnątrz struktur państwowych, który jest trudny do przełamania bez pełnych gwarancji niezależności prokuratorskiej.

Czekasz na wyroki dla polityków? Prof. Małecki tłumaczy, co blokuje prokuraturę
Donald Tusk, fot.EastNews

Proceduralna bariera państwa prawa

Drugim filarem trudności są obiektywne wymogi procedury karnej. W sprawach o charakterze politycznym, gdzie każdy błąd śledczych jest natychmiast wyolbrzymiany przez media i obronę, margines błędu praktycznie nie istnieje. Prokuratura musi zgromadzić materiał dowodowy o najwyższym stopniu wiarygodności, co w przypadku skomplikowanych decyzji gospodarczych czy administracyjnych wymaga wielomiesięcznych analiz biegłych i przesłuchań setek świadków.

- Druga kwestia to procedury. Gromadzenie dowodów trwa. Dobre przygotowanie aktu oskarżenia trwa. Sprawa dotyczy polityków, więc aby uniknąć podejrzeń o stronniczość, akt oskarżenia musi być przygotowany bardzo skrupulatnie. Chodzi o to, by obronił się w sądzie; by dowody były niewątpliwe. Poza tym posłowie są chronieni immunitetami, więc procedura musi uwzględniać uchylenie immunitetu, zanim postawi się komuś zarzuty, a to trwa.

Kluczowe przeszkody formalne w takich procesach to:

  • uchylenie immunitetu: Procedura parlamentarna, która może trwać miesiącami i stać się spektaklem politycznym,
  • analiza dokumentacji niejawnej: Wiele decyzji zapada w trybach poufnych, co komplikuje ich włączenie do jawnego procesu,
  • biegli sądowi: Oczekiwanie na opinie z zakresu finansów, informatyki czy administracji jest wąskim gardłem polskiego sądownictwa.

Szybkość „rozliczeń” jest zazwyczaj domeną systemów autorytarnych, gdzie wyrok zapada przed procesem. W demokracji każda próba drastycznego przyspieszenia ścieżki karnej naraża państwo na zarzut łamania standardów praworządności, co ostatecznie może prowadzić do uchylenia wyroków przez sądy wyższej instancji lub trybunały międzynarodowe.

Strategia „płotek” i ryzyko ucieczki „grubych ryb”

W skomplikowanych strukturach przestępczych lub systemowych nadużyciach władzy, prokuratura stosuje metodę „od dołu do góry”. Najpierw uderza się w wykonawców poleceń – urzędników, dyrektorów departamentów czy asystentów, którzy nie posiadają osłony w postaci kapitału politycznego ani immunitetów. Dopiero ich zeznania i zabezpieczona u nich dokumentacja pozwalają na sformułowanie zarzutów wobec osób podejmujących kluczowe decyzje. Jak wyjaśnia Mikołaj Małecki, ta taktyka jest logiczna, ale obarczona ogromnym ryzykiem czasowym.

- Trzecia sprawa to kwestia praworządności. Każdego można bardzo łatwo oskarżyć, wtrącić do aresztu i skazać na miałkich podstawach. Im bardziej niepraworządna, zdolna do łamania procedur władza, tym szybciej pójdą tak zwane 'rozliczenia'. Zależy nam jednak na tym, by przestrzegać prawa. Władza praworządna w państwie demokratycznym działa powoli, bo wymuszają to procedury. Łatwiej zacząć prowadzenie sprawy od oskarżenia "płotek", czyli kadry urzędniczej, sprawców najniższego szczebla, którzy wykonywali polecenia. Nie chronią ich immunitety. W ramach postępowania karnego mogą być też źródłem cennej wiedzy, pozwalającej oskarżyć "grube ryby". Problem w tym, że na "grube ryby" może nie starczyć czasu. Nowa kadencja Sejmu, nowa władza, nowe wytyczne dla prokuratorów, grube ryby unikają odpowiedzialności.

Skuteczne oskarżenie polityka wymaga udowodnienia mu tzw. sprawstwa kierowniczego lub polecającego, co jest znacznie trudniejsze niż wykazanie błędu urzędnikowi podpisującemu dokument. To właśnie na tym etapie najczęściej upadają ambitne plany rozliczeń.

- Trzeba ścigać przede wszystkim grube ryby. Politycy ponoszą większą winę niż urzędnicy, którzy tylko wykonywali polecenia. Sprawstwo kierownicze i polecające funkcjonariusza publicznego jest bardziej karygodne od tego, co robi "narzędzie" wykorzystywane przez polityków. Niestety, bez zeznań i dowodów dostarczanych przez osoby "z wnętrza" przestępczego procederu trudno zdobyć ostateczne dowody winy grubej ryby. Dlatego taktyka postępowania nakazuje zaczynać "od dołu" i piąć się "ku górze" przestępczej drabiny.

Podsumowując, realne szanse na wyroki skazujące istnieją tam, gdzie pojawiają się twarde dowody na korupcję lub bezpośrednie czerpanie korzyści majątkowych. W sprawach o charakterze ściśle politycznym, dotyczących np. błędnych decyzji ustawodawczych czy administracyjnych, system prawny państwa demokratycznego jest naturalnie skonstruowany tak, by chronić stabilność państwa przed cykliczną zemstą kolejnych ekip rządzących.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji