Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Co naprawdę planuje Czarnek? Polska prawica znudzona tematem SAFE
Radosław Gruca
Radosław Gruca 18.03.2026 15:34

Co naprawdę planuje Czarnek? Polska prawica znudzona tematem SAFE

Co naprawdę planuje Czarnek? Polska prawica znudzona tematem SAFE
fot. Media

Polska scena polityczna w marcu 2026 roku została zdominowana przez narastający konflikt wokół polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Podczas gdy temat „Europejskiego SAFE” traci na znaczeniu, głównym punktem sporu staje się system ETS, który dla jednych jest mechanizmem destrukcji przemysłu, a dla innych jedyną drogą do modernizacji energetyki. W tle rozgrywa się brutalna walka o elektorat między Prawem i Sprawiedliwością a Konfederacją, w której stawką jest wiarygodność w „antyeuropejskiej” retoryce.

  • Jednostronne wypowiedzenie systemu ETS jest prawnie niemożliwe w ramach obowiązujących traktatów unijnych.
  • Przemysław Czarnek zapowiedział demontaż własnej instalacji fotowoltaicznej, gdy tylko inwestycja ta się zwróci.
  • Chiny, będące największym emitentem CO2 na świecie, również wprowadziły bezwzględne limity emisji dwutlenku węgla.

Nowy front walki. Od SAFE do ETS

Polska prawica, szukając nowych narzędzi mobilizacji wyborców, porzuciła temat „Europejskiego SAFE”, który nie przyniósł oczekiwanego wzrostu poparcia dla prezydenta. Nowym „straszakiem” stał się system handlu emisjami (ETS), postrzegany przez opozycję jako główne źródło wysokich cen energii w Polsce. Strategia ta ma na celu bezpośrednie uderzenie w rząd Donalda Tuska oraz instytucje unijne. 

Wewnątrz prawicy trwa jednak licytacja na to, kto wykaże się większym radykalizmem. Choć politycy PiS i środowisko skupione wokół Grzegorza Brauna oficjalnie zaprzeczają dążeniom do polexitu, ich postulaty dotyczące jednostronnego zrywania unijnych porozumień klimatycznych budzą pytania o przyszłość Polski we wspólnocie. Narracja ta jest budowana na zasadzie „im rządowi gorzej, tym nam lepiej”, co zdaniem obserwatorów ma służyć wyłącznie gromadzeniu „lajków” w mediach społecznościowych, a nie merytorycznemu rozwiązaniu problemów energetycznych kraju.

Co naprawdę planuje Czarnek? Polska prawica znudzona tematem SAFE
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/Donald Tusk, Jarosław Kaczyński

Kandydat Czarnek. Katalizator zmian na prawicy

Kluczową postacią w tej układance stał się Przemysław Czarnek, wystawiony przez Jarosława Kaczyńskiego jako kandydat na premiera. Jego głównym zadaniem nie jest jednak realne przejęcie władzy w najbliższym czasie, lecz powstrzymanie ekspansji Konfederacji. Liderzy Nowej Nadziei, Sławomir Mentzen i Przemysław Wipler, od dawna budowali swój kapitał na krytyce OZE i postulatach wyjścia z systemu ETS. Czarnek, przejmując te hasła, stał się katalizatorem zmiany kursu PiS na bardziej radykalny. W swoich wystąpieniach przekonuje on o konieczności powrotu do polskiego węgla i nazywa system ETS „szaleństwem”.

Kontrowersje wzbudził jednak fakt posiadania przez polityka paneli fotowoltaicznych na dachu własnego domu. Czarnek zadeklarował, że „zdemontuje to świństwo”, gdy tylko instalacja na siebie zarobi, co według wyliczeń internautów opartych na jego własnych danych, właśnie następuje. Taka postawa staje się paliwem dla internetowych memów, ale w twardym elektoracie ma utwierdzać wizerunek polityka walczącego o suwerenność energetyczną.

Prezydent i premier. Starcie o kształt negocjacji

Do sporu aktywnie włączył się prezydent Karol Nawrocki, który tuż przed szczytem Rady Europejskiej wezwał Donalda Tuska do całkowitego odejścia od systemu ETS. Prezydent argumentuje, że Europa znajduje się w fazie dezindustrializacji, co potwierdzają dane statystyczne: produkcja stali w UE spadła ze 180 mln ton w 2005 roku do 126 mln ton obecnie, a udział w globalnej produkcji chemicznej skurczył się o połowę. Nawrocki postuluje nie renegocjację, lecz jednostronne zerwanie umowy sprzed dwóch dekad.

Z kolei Donald Tusk przypomina słowa Mateusza Morawieckiego z 2023 roku, który jednoznacznie stwierdził, że wyjście z ETS nie jest możliwe w prawie europejskim, a takie propozycje wynikają ze złej woli lub braku elementarnej wiedzy. Premier zapowiada, że zamiast „szabelkowania”, Polska postawi na żmudne negocjacje w Brukseli, mające na celu niwelowanie negatywnych skutków systemu dla polskich obywateli. Rząd stoi na stanowisku, że specyficzna sytuacja energetyczna Polski wymaga specyficznych rozwiązań, ale wypracowanych przy stole negocjacyjnym, a nie poprzez łamanie traktatów.

Globalny kontekst. Chiny a europejskie marzycielstwo

Częstym argumentem prawicy przeciwko ETS jest twierdzenie, że europejskie limity nie mają sensu, skoro najwięksi światowi emitenci, tacy jak Chiny, nie stosują podobnych restrykcji. Fakty przeczą jednak tej tezie. Chińska Republika Ludowa, borykając się z ogromnym zanieczyszczeniem powietrza, wprowadziła własne, bezwzględne limity emisji dwutlenku węgla. Pekin uznał, że dotychczasowa strategia oparta wyłącznie na węglu i ropie jest w dłuższej perspektywie samobójcza. 

Tymczasem w Polsce system ETS postrzegany jest przez opozycję jako narzędzie „gospodarczego samunicestwienia”. Mateusz Morawiecki, mimo swoich wypowiedzi z 2023 roku, obecnie na TikToku apeluje o „natychmiastowe zawieszenie systemu”. Taka zmiana stanowiska jest interpretowana jako próba naśladowania retoryki Donalda Trumpa, której celem jest polaryzacja społeczeństwa wokół tematów ekologicznych. Choć politycy PiS zapewniają, że nie dążą do polexitu, ich postulaty dotyczące ignorowania kluczowych regulacji unijnych sugerują istnienie gotowego planu na marginalizację roli Polski w strukturach europejskich.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji