Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Rozrywka > Burza po występie Julii Kamińskiej. Wywołała skandal na całą Polskę. Katolicy wściekli
Justyna Załucka
Justyna Załucka 11.03.2026 15:48

Burza po występie Julii Kamińskiej. Wywołała skandal na całą Polskę. Katolicy wściekli

Burza po występie Julii Kamińskiej. Wywołała skandal na całą Polskę. Katolicy wściekli
fot. JULIAKAMINSKA.EU/fot. Joanna Florek, Facebook Pan Dociekliwy

Miała być uczta muzyczna i artystyczny manifest, a skończyło się na ogólnopolskim skandalu, który poruszył internautów. W miniony weekend Julia Kamińska zaprezentowała w Warszawie widowisko obfitujące w religijne symbole, konfesjonał na scenie oraz wulgaryzmy, co natychmiast ściągnęło na nią lawinę potężnej krytyki. Oskarżenia o profanację padają więc z ust znanych osób, którzy nie zostawili na gwieździe suchej nitki. Jedną z nich jest polski twórca internetowy i podróżnik. 

  • Koncert w warszawskim klubie
  • Pan Dociekliwy ocenia show Julii Kamińskiej
  • Aktorka odpowiada na zarzuty o profanację

Koncert w warszawskim klubie

Wszystko wydarzyło się w sobotę, 7 marca, w popularnym warszawskim klubie Niebo. To właśnie tam Julia Kamińska, uwielbiana przez miliony Polaków za kultową już rolę w serialu „BrzydUla”, postanowiła zaprezentować się z zupełnie innej, mroczniejszej strony. Wydarzenie miało na celu promocję jej debiutanckiego albumu zatytułowanego „Sublimacja”, który sama wokalistka określa jako niezwykle osobisty, bezkompromisowy i przesiąknięty buntem. Zgromadzona w klubie publiczność szybko zorientowała się, że nie będzie to zwykły popowy występ, lecz wyreżyserowany spektakl o mocnym, miejscami bardzo prowokacyjnym zabarwieniu.

To, co działo się na scenie, u wielu widzów wywołało konsternację, a u innych wręcz prawdziwy szok. Centralnym punktem potężnej scenografii był prawdziwy konfesjonał zwieńczony krzyżem, który od razu narzucił religijny ton całemu wydarzeniu. Jakby tego było mało, tło dla występującej artystki stanowił ogromny telebim, na którym w trakcie trwania poszczególnych piosenek wyświetlano wizualizacje bezpośrednio nawiązujące do postaci Jezusa. Całości dopełniali tancerze ubrani w bardzo odważne, wyzywające stroje, a sama gwiazda nie szczędziła publiczności mocnych słów i siarczystych wulgaryzmów.

Największe kontrowersje wzbudził jednak sam początek tego osobliwego widowiska. Julia Kamińska rozpoczęła swój muzyczny performance od uklęknięcia przy wspomnianym konfesjonale, z którego zaśpiewała utwór noszący wymowny tytuł „Apostazja”. W repertuarze tego wieczoru znalazły się również piosenki, a sposób ich wykonania przez aktorkę sprawił, że granica między sztuką a obrazą uczuć religijnych stała się dla wielu odbiorców niebezpiecznie cienka. Mroczny i parodystyczny wręcz klimat wywołał natychmiastowe oburzenie środowisk konserwatywnych, które jednoznacznie odebrały te sceny jako celowy atak na wiarę.

Połączenie motywów sakralnych z wulgarnym przekazem i wyzywającą choreografią okazało się mieszanką wybuchową. Zamiast skupić się na wokalnych umiejętnościach gwiazdy, media i internauci natychmiast podchwycili wątek religijny, kategorycznie potępiając takie środki wyrazu. Dla wielu katolików wykorzystanie miejsca spowiedzi i wizerunku Chrystusa w klubowym show to przekroczenie wszelkich dopuszczalnych norm dobrego smaku.

Pan Dociekliwy ocenia show Julii Kamińskiej

Wizerunkowe potknięcie Julii Kamińskiej nabrało gigantycznego tempa po tym, jak głos w sprawie jej pamiętnego koncertu zabrał dziennikarz i znany recenzent książek, Damian Zawrotniak. Twórca internetowy, posługujący się w sieci popularnym pseudonimem „Pan Dociekliwy” postanowił podzielić się swoimi bezlitosnymi wnioskami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Na swoim profilu opublikował fragmenty nagrań z warszawskiego klubu, dołączając do nich swoje krytykujące wypowiedzi.

Dziennikarz nie przebierał w słowach, oceniając zachowanie gwiazdy jako desperacką próbę zwrócenia na siebie uwagi. Według niego sięganie po kontrowersyjne symbole religijne wynikało z czystego braku kreatywności. Zawrotniak wprost stwierdził, że takie tanie chwyty są po prostu smutne, a artystka ewidentnie pogubiła się w swojej nowej, scenicznej tożsamości.

- Brak kreatywności = potrzeba znalezienia sposobu na wzbudzenie sensacji, zainteresowania i rozgrzania emocji, nawet tych negatywnych. Byleby było o mnie głośno. Jakie to smutne i przykre.

Twórca internetowy wyznał również, że jest mu autentycznie przykro, gdy patrzy na obecne poczynania aktorki, którą dawniej postrzegano jako niezwykle sympatyczną i ciepłą dziewczynę z sąsiedztwa. Najbardziej zabolał go jednak fakt instrumentalnego wykorzystania świętości. Jak sam zaznaczył, używanie elementów wiary chrześcijańskiej wyłącznie w celu zrobienia taniego show i podkręcenia zasięgów jest zagraniem poniżej pasa.

- Jaki żal na to patrzeć (...). Była taką dziewczyną z sąsiedztwa. I to, co się z nią teraz stało, to jestem totalnie w szoku. Jest mi przykro z dwóch powodów. Po pierwsze, że dziewczyna się pogubiła. I po drugie, że wykorzystuje elementy dla mnie ważne, elementy wiary chrześcijańskiej, katolickiej do tego, żeby wzbudzić show, żeby wzbudzić kontrowersję – stwierdził Pan Dociekliwy.

Pod postem Zawrotniaka rozpętała się prawdziwa burza. Zdecydowana większość komentujących podzielała zdanie dziennikarza, otwarcie zarzucając piosenkarce jawną profanację i bluźnierstwo.

„Stop profanacji!”.
„Jestem totalnie zaskoczona, zawiedziona i zniesmaczona. Wolałabym tego nie zobaczyć. Ciężko w ogóle uwierzyć, że to naprawdę wybrzmiało”.
„@_julia_kaminska_ może teraz judaizm lub inna religia? Gdzie twoja postawa wobec tolerancji i szacunku wobec drugiego człowieka i jego poglądów ? Wielkie rozczarowanie”.

Aktorka odpowiada na zarzuty o profanację

Zmasowany atak i oskarżenia o drwienie z religii zmusiły w końcu samą zainteresowaną do przerwania milczenia. Julia Kamińska postanowiła publicznie odnieść się do trwającej afery.

Gwiazda kategorycznie odrzuciła tezy, jakoby jej głównym celem było wywołanie taniej sensacji i obrażanie kogokolwiek. W swoim wypowiedzi stanowczo broniła obranej wizji artystycznej, tłumacząc, że płyta „Sublimacja” dotyka trudnych, bolesnych tematów i z założenia miała być dziełem niezwykle bezkompromisowym.

Odnosząc się do najbardziej zapalnego punktu, czyli sceny na kolanach przy konfesjonale, wokalistka przedstawiła zupełnie inną interpretację tych wydarzeń. Wyjaśniła, że koncert celowo rozpoczął się od aktu jej własnej, symbolicznej spowiedzi. Piosenka „Apostazja”, którą wówczas wykonała, nie miała być atakiem na Kościół, lecz jej bardzo osobistą opowieścią.

- Koncert rozpoczęłam od osobistego wyznania, klęcząc przy konfesjonale, zaśpiewałam utwór "Apostazja", który opowiada o mojej utracie wiary w człowieka, to była szczera spowiedź, a nie profanacja – wyznała portalowi Plotek.pl.

Piosenkarka ucięła również spekulacje o jej antyreligijnym nastawieniu. Kamińska wyznała, że dorastała w wierze katolickiej, a sama instytucja spowiedzi przez długi czas stanowiła dla niej ogromną wartość. Jej zdaniem artyści mają pełne prawo czerpać z sacrum, jeśli służy to opowiedzeniu szczerej historii. Gwiazda uważa, że przeniesienie motywu konfesjonału na klubową scenę było po prostu formą artystycznego katharsis.

Na koniec artystka zaapelowała do wszystkich krytyków, by nie oceniali jej twórczości wyłącznie przez pryzmat kilkusekundowych, wyrwanych z kontekstu nagrań zamieszczanych w mediach społecznościowych. Zachęciła oburzonych internautów do przesłuchania całego debiutanckiego albumu:

- Zachęcam do wysłuchania całego albumu "Sublimacja", może okazać się, że wcale nie jest tak kontrowersyjny, jak się wydaje, a po prostu bardzo szczery – powiedziała. 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji